Obserwatorzy

sobota, 30 sierpnia 2014

Revlon, Super Lustrous Lipstick, 619

W poście z ulubionymi kosmetykami czerwca pojawiła się pomadka firmy Revlon. Obiecywałam wtedy, że jej prezentacja na blogu będzie miała miejsce niedługo... niestety to 'niedługo' ciągnęło się aż do dzisiaj. W najbliższym tygodniu czeka mnie trochę wolnego, więc powstaną wszystkie obiecane w przeszłości posty.


W klasycznym dla firmy Revlon czarno-złotym opakowaniu znajduje się szminka, której kolor określiłabym jako zgaszony róż. Producent opatrzył go numerem 619 i nazwą Rose&Shine. Zgodnie z napisem na nalepce jej wykończenie jest nie tyle perłowe, co bardzo błyszczące.



Pomadka gładko sunie po ustach, równomiernie się rozprowadza i dość dobrze kryje. Z całą pewnością nie wysusza ust, a utrzymuje się do 3-4 godzin w stanie idealnym. Jakiekolwiek przecieranie lub blaknięcie jest mało widoczne ze względu na bardzo neutralny odcień. 


Konkrety:




Z czystym sumieniem mogę ją, jak i odcień 674, polecić każdej dziewczynie :)

Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 28 sierpnia 2014

Lakierowa nowość od Avonu, czyli mój pierwszy lakier tej firmy ;)

Choć kosmetyków firmy Avon miałam i mam sporo, nigdy wcześniej nie sięgnęłam po żaden lakier z ich oferty. Wiele dziewczyn chwali sobie jakość, kolory i trwałość tych produktów, więc postanowiłam 'zaryzykować' i zamówić sobie jedną sztukę. Mój wybór padł na nową serię CT, która łączy modne kolory z szybkim wysychaniem lakieru.

Emalia zapakowana jest w papierowy, różowo-czerwony kartonik na którym widnieje nazwa danego koloru.
Sam lakier zamknięty jest w małej, pękatej buteleczce, która mieści 8 ml produktu. Moja buteleczka jest "VIPowska" - ma dwie nalepki ;)

Pędzelek jest cienki i stosunkowo krótki, co może utrudniać aplikację (zwłaszcza osobom przyzwyczajonym do dłuższych pędzelków- patrz: JA).


Jeśli mowa o kolorze lakieru, to najwierniej odzwierciedla go powyższe zdjęcie. Jest to czerwień przełamana śliwką, choć na poniższych zdjęciach wydawać mogłoby się, że kolor nie jest tak ciemny i intensywny.



Co do samych właściwości lakieru, to muszę przyznać, że określenie szybkoschnący nie jest określeniem 'na wyrost'. Emalia rzeczywiście wysycha w ekspresowym tempie. Pierwsza cienka warstwa wysycha po około 30-40 sekundach, natomiast druga do 1-1,5 minuty. Krycie lakieru jest również zadowalające. Pierwsza warstwa jest w stanie pokryć paznokieć w 100 %, jednak ma tendencję do smużenia (co drugi paznokieć wyglądał ok), a kolor wydaje się wypłowiały. Nałożenie drugiej warstwy znosi te dwa problemy.


Podsumowanie:
Cena: ok. 8 zł
Pojemność: 8 ml
Kolor: Runway Red
Krycie:2 warstwy kryją  100 % oddając głębię koloru
Trwałość: przy pracach domowych wytrzymuje do 3 dni w stanie dobrym
Inne: szybko wysycha, superlśniące wykończenie

Jakie szybkoschnące lakiery lubicie najbardziej?

Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 26 sierpnia 2014

Sephora, tusz do rzęs Atomic Volume

W poście z ostatnio zużytymi produktami znalazła się maskara Oriflame, która na początku zachwyciła mnie, a później zaczynała rozczarowywać. Z tego też powodu postanowiłam sięgnąć po produkt droższy i jakościowo 'lepszy' (miałam go jakieś 2 lata temu).

W specyficznym opakowaniu znajduje się 6 ml tuszu w 'ultra' czarnym kolorze. 


Szczoteczka maskary jest praktycznie identyczna jak w "fioletowej" maskarze Miss Sporty. Posiada jeden rząd dłuższych ząbków- tzw. 'grzebyczek' (na zdjęciu rząd od góry). 


Jeśli chodzi o same właściwości produktu, to odnoszę wrażenie, że kiedyś była zdecydowanie lepsza. Nie sklejała  rzęs i przede wszystkim nie osypywała się tak, jak obecnie. Po około 4 godzinach okolica pod oczami jest sina - tusz krusząc się tworzy czarną mgiełkę. Nadmienię, że używam tuszu od prawie 2 miesięcy, a tusz zachowuje się jakby miał co najmniej 5-6 miesięcy. 

Rzęsy przed nałożeniem tuszu.




Efekt na zdjęciach po nałożeniu jednej warstwy.



Podsumowując, nie polecam tego produktu. Uważam, że nie jest on wart swojej ceny (59 zł), ponieważ  ma się nijak do wydajności, czy właściwości tuszu. Swój egzemplarz 'pomęczę' jeszcze maksymalnie pół miesiąca, później sięgnę po inny produkt (mam na oku tusz z Avonu).

Jaki tusz jest Waszym ulubionym, a jakiego unikacie 'jak ognia'? 

Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 16 sierpnia 2014

Avon, Ultra Color Rich Bold

Korzystając z chwili wolnego czasu przychodzę do Was z prezentacją 15 nowych odcieni kultowej już serii Ultra Color Rich. Bez zbędnych wstępów zaczynamy! ;)

Odcienie różowe:
1. Starbust Pink to typowy jasny "barbie pink". Będzie odpowiedni dla posiadaczek bardzo jasnej karnacji (CS 150), ponieważ na ciemniejszej bardzo "odcina się" od reszty twarzy.

2. Peony Pop to ciemniejsza i bardziej różowa siostra Starbust Pink. Kolor bardziej uniwersalny, choć nadal dla jaśniejszej karnacji. 

3. Rapid Rose to moja zdecydowana ulubienica ;) Kolor jest żywy, dość intensywny i uniwersalny (nadaje się dla jasnych i ciemniejszych karnacji). Rapid Rose to Peony Pop z domieszką czerwieni w ciemniejszym wydaniu.

4. Extreme Mauve to szminka o różowo-śliwkowym kolorze. Bardzo intensywna i raczej dla ciemniejszej karnacji.

5. Fearless Fuschia, tu nazwa mówi sama za siebie. Idealna, mocna fuksja. Odpowiednia dla każdego typu karnacji.



Odcienie fioletu/śliwki:
6. Hi-Def Plum to bardzo żywy i intensywny kolor. Ma nieco więcej fioletowych tonów w sobie niż Fearless Fuschia i jest zdecydowanie od niej ciemniejsza. Przypomina mi Berry Smooth (Idealny Pocałunek).


7. Power Plum to śliwka w różowym wydaniu. Nadal bardzo intensywna i raczej dla posiadaczek ciemniejszej karnacji.

Czerwienie:
8. Red Extreme to  strażacka czerwień. Nic dodać, nic ująć ;)

9. Ruby Shock to  Red Extreme z niebieskimi tonami. Optycznie wybiela zęby ;)

10. Berry Bold to ciemniejsza wersja Ruby Shock. Jako jedyna sprawiała problemy w aplikacji.

11. Bold Bordeaux to czerwień z domieszką śliwki. Nietypowy kolor, raczej dla ciemniejszej karnacji. Bardzo intensywny.

Pomarańcze i beże:
12. Bright Nectar to mój kolejny ulubiony kolor. Takiej pastelowej pomarańczy długo szukałam. Jest na tyle delikatna, że będzie odpowiednia na co dzień i na tyle intensywna, że "zrobi" cały make-up. 


13. Coral Burst to koral z domieszką czerwieni lub po prostu:  pomidorowa czerwień. Dobrze współgra z jasną karnacją i jest na tyle "twarzowa", że nawet taki "czerwieniofob" jak ja rozważa zakup pełnowymiarowego produktu ;) 

14. Bare Impact- kolejna ulubienica. Idealny kolor nude z beżowymi tonami. Polecam ;)

15. Max Mocha to kolor brązowy, konkretniej czekoladowy brąz. Zdecydowanie dla ciemniejszych karnacji i osób lubiących bardzo ciemne usta.


Jeśli chodzi o sprawy czysto techniczne, to:
- do swatch'y używałam tylko i wyłącznie próbek;
- wszystkie egzemplarze mają niesamowitą pigmentację i krycie;
- Berry Bold jako jedyna sprawiała trudności w aplikacji;
- pomadki są bezdrobinkowe, mają lśniące wykończenie;
- kolor delikatnie "wchodzi" w usta, dzięki czemu pomadki są bardziej trwałe.


Planujecie zakup tej "ejwonowskiej" nowości?Jeśli tak, jaki kolor?  :)

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 13 sierpnia 2014

NOTD: Sally Hansen, Complete Salon Manicure, Plum Luck

Na przekór panującym upałom na moich paznokciach zagościła dorodna, jesienna ciemna śliwka ;) 


W pękatej buteleczce ze srebrną nakrętką znajduje się 14,7 ml lakieru, którego kolor określiłabym jako ciemno śliwkowy. Producent nadał mu nazwę Plum Luck.


Emalia kryje dobrze przy jednej warstwie, jednak nasycony, głęboki kolor uzyskujemy nakładając dwie cienkie. Lakier pozbawiony jest jakichkolwiek drobinek, posiada lśniące wykończenie. Trwałość bez bazy i top coat'u jest przyzwoita- do 4 dni w stanie dobrym. W przypadku zastosowania 'wspomagaczy' lakier wytrzymuje do tygodnia! 

Na poniższych zdjęciach paznokcie pokryte zostały dwiema warstwami lakieru. Stan po 2 dniach 'noszenia'.

Kolor najlepiej odzwierciedlony na palcu wskazującym


Podsumowanie
Cena: od 10 zł (np. w Pepco) do około 45 zł (Rossmann, Sephora, Douglas)
Pojemność: olbrzymia 14,7 ml
Kolor: Plum Luck
Krycie:2 warstwy kryją  100 % oddając głębię koloru
Trwałość: bez top coat'u przyzwoita- 4 dni; z top coat'em do tygodnia
Inne: szeroki pędzelek ułatwiający aplikację, bezdrobinkowy

Znacie tą serię lakierów? Jaki kolor jest Waszym ulubionym?

Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Dermedic, Sunbrella, Krem ochronny dla cery tłustej i mieszanej.

Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz lato było tak upalne. W ciągu ostatniego miesiąca tylko dwukrotnie pogoda "zepsuła się", co z całą pewnością cieszy plażowiczów. Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o produkcie, który zabezpieczał moją skórę przed promieniami słonecznymi podczas tzw. plażingu ;)

Po przygodzie z filtrem Pharmaceris, który nie doczekał się recenzji, bo nie zachwycił mnie niczym szczególnym, postawiłam na produkt kierowany cerze tłustej i mieszanej. Przeglądając uginające się pod ciężarem produktów do ochrony przeciwsłonecznej półki, zauważyłam niepozorne opakowanie, na którym widniał napis: "Piłka plażowa gratis". Przyznam szczerze, że te trzy słowa były główną przyczyną dla której kupiłam ten, a nie inny produkt. No dobra, cena też była zachęcająca (ok. 15 zł). 


W drodze do domu zaczęłam dokładniej 'studiować' opakowanie kremu, na którym widniały 'bajki' o produkcie idealnym. 


Wówczas te obietnice wydawały mi się pustymi i 'na wyrost' (jak to zazwyczaj jest z opisami producentów), jednak dzisiaj z czystym sumieniem muszę przyznać, że lepszego filtru nie miałam. Po zastosowaniu kremu nie świecimy się jak przysłowiowe psie klejnoty (lub bombki- co kto woli), makijaż utrzymuje się baardzo przyzwoicie (na plażę oczywiście wybierałam się bez make-up'u) i co najważniejsze: nie doszukamy się nowych 'ziomków' na twarzy (którzy często pojawiali się przy Pharmacerisie). 

Jeśli chodzi o właściwości typowo ochronne, to muszę przyznać, że przy 35 stopniowych upałach i ekspozycji słonecznej (takiej z premedytacją i bez) nie spiekłam sobie skóry, a co lepsze moja cera nabrała delikatnego, złocistego odcienia. 

Producent za 15 zł oferuje 50 g, bardzo dobrego produktu w miękkiej, zamykanej tubce. 


I jeszcze zoom na konsystencję kremu, która jest bardzo treściwa. Wystarczy niewielka ilość, by pokryć twarz, szyję i dekolt. 


Skład dla dociekliwych ;)


Jaki jest Wasz ulubiony krem z filtrem?

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 6 sierpnia 2014

Lipcowe zużycia

Bez zbędnych wstępów zapraszam na post, w którym podzielę się z Wami opinią o produktach, które udało mi się zużyć w ciągu ostatniego miesiąca :)

Na pierwszy rzut kosmetyki do twarzy:

1. Mincer Mona-Liza, Young Medi-Care, tonik do cery tłustej i trądzikowej- przyjemny w stosowaniu tonik, który nie robi krzywdy i w spektakularny sposób nie niweluje problemów towarzyszących cerze tłustej/trądzikowej. Nie kupię ponownie.
2. Bielenda, Laser Xtreme, nawilżająco-odmładzający płyn micelarny w żelu- zdania o produkcie nie zmieniłam, z czystym sumieniem mogę go polecić posiadaczkom cery wrażliwej. Prawdopodobnie do niego wrócę.
3. Yves Rocher, Purbleuet, dwufazowy płyn do demakijażu oczu- kolejne zużyte opakowanie. Na samym początku istnienia bloga powstała jego recenzja :)


4. Płatki kosmetyczne - najlepsze jakie dane było mi używać ;)
5. Ziaja, maseczka oczyszczająca z szarą glinką - recenzja wkrótce
6. Rival de Loop, maseczka na dobre samopoczucie - na zdjęciu tylko połówka opakowania, druga część najprawdopodobniej wylądowała wcześniej w koszu :p


7. Oriflame, Discover,  żel pod prysznic Bali Paradise - rewelacyjny zapach, przyzwoita cena i wydajność. Z całą pewnością do niego wrócę.
8. Ziaja, Oliwka w żelu do masażu, ujędrniająca - na początku zachwyt, później wielka męczarnia. Na zimowe wieczory jest idealna, jednak na cieplejsze (wiosenne, wiosenno-letnie) dni zupełnie się nie sprawdza. Zużyłam na łokcie, sprawdziła się w tej roli świetnie.


9. Emolium, Szampon nawilżający- kupiłam z nadzieją ukojenia mojej podrażnionej i przesuszonej skóry głowy. Działanie nawilżające było znikome, a na dodatek produkt przyczynił się do nawrotu łupieżu. Niestety, nie polecam.
10. Kallos, Odżywcza maseczka do włosów suchych i zniszczonych - pioruńsko wydajny produkt w śmiesznej cenie. Rewelacyjnie nawilża i delikatnie obciąża puszące się włosy. Polecam właścicielkom włosów kręconych, falistych oraz przesuszonych.


11. Golden Rose, Classics, Charming 89 - zużyty do cna, co nie było łatwe ;)
12. Isana, zmywacz do paznokci - bezkonkurencyjny produkt, do którego zawsze wracam :)


13. Holika, Holika Petit BB, wersja dla cer tłustych - ulubiony BB, z przyjemnością się go używało. Z całą pewnością do niego wrócę.
14. Bell, mineralny korektor pod oczy - świetny produkt w niskiej cenie. Ładnie kryje zasinienia, delikatnie rozświetla, a co najważniejsze nie przesusza delikatnej skóry pod oczami. Polecam.
15. Oriflame, HyperStretch XL - po 1,5 miesiąca używania coś między nami zaczęło się psuć...
16. Lovely, Eyeliner - po zużyciu całego opakowania stwierdzam, że nie lubię eyelinerów :P Ten egzemplarz posiadał cienki pędzelek i dość wodnistą konsystencję.
17. Mariza, puder bambusowy - zdania nie zmieniłam, nie kupię ponownie.
18. Mariza, krem łagodzący (próbka) - krem zdecydowanie nie dla mnie. Po 15 minutach od aplikacji na twarzy pojawiła się oleista warstwa.
19. Clarins, Everlasting - po 3 użyciach muszę przyznać, że jestem oczarowana tym produktem na tyle, że zaczęłam rozważać zakup pełnowymiarowego opakowania.

Uff.. koniec ;) 
Dajcie znać, ile produktów udało Wam się zużyć w minionym miesiącu :)

Pozdrawiam, 
Kasia