Obserwatorzy

sobota, 28 marca 2015

Kosmetyki, które zamierzam kupić - kwiecień i maj

W minionym tygodniu udało mi się znaleźć trochę wolnego czasu, który spożytkowałam na porządkowanie moich zapasów kosmetycznych. Po skończonej pracy złapałam się za głowę... Mam zdecydowanie wszystkiego za dużo :| Oczywiście istnieją kategorie, gdzie produkty są zużywane i kupowane na bieżąco, jednak jest ich zdecydowanie za mało. Chcę zminimalizować swoje zapasy, dlatego też pomyślałam, że upublicznianie moich zakupowych planów i przedstawianie rezultatów na blogu będzie stanowiło dla mnie dobrą metodę kontroli. 


Planuję kupić:
- Ziaja, Liście Zielonej Oliwki, oliwkowa woda tonizująca
- Avon, Sun, samoopalacz w musie
- Avon, Clearskin Professional, oczyszczająco-tonizujące płatki do twarzy
- Golden Rose, baza wygładzająca płytkę paznokcia
- Vichy, antyperspirant w kulce 48 h

Kończy mi się produkt do podkreślania brwi, zastanawiam się nad jednym z poniższych:
- Avon, zestaw do stylizacji brwi
- Golden Rose, puder do brwi (106 lub 107)

Chciałybyście widzieć takie posty częściej? Używałyście powyższe kosmetyki? Jakie macie o nich zdanie?

Powyższe zdjęcia zaczerpnęłam z zasobów Google.

Pozdrawiam, 
zasypana kosmetykami Kasia

wtorek, 24 marca 2015

NOTD: Eveline, MiniMax 686

Klasyczną czerwień  na paznokciach uwielbiam... ale nie moich. Jeśli mój wybór pada na ten kolor, to stawiam na jeden z dwóch odcieni: neonowy lub ciemniejszy, krwisty. Dzisiaj zaprezentuję Wam pierwszy wariant. 


W standardowej dla tej serii lakierów firmy Eveline znajduje się 5 ml produktu w intensywnym, neonowym kolorze czerwonym, który został opatrzony numerem 686


Do pełnego krycia potrzebne są 2 umiarkowanej grubości warstwy lakieru. Zaznaczę, że emalia posiada lekko żelowe wykończenie, które przekłada się na jej nieco mniejszą pigmentację.


Na wszystkich zdjęciach paznokcie zostały pokryte dwiema warstwami lakieru. 




Podsumowanie
Cena: ok. 5 zł
Pojemność: 5 ml
Kolor: 686
Krycie: do pełnego krycia potrzebne są dwie umiarkowanej grubości warstwy, 
Trwałość: bardzo dobra - 5 dni w stanie niemal idealnym
Inne: lśniące, lekko żelowe wykończenie (lakier lśni 'sam z siebie'), umiarkowanie szeroki pędzelek, dwie warstwy schną w stosunkowo krótkim czasie

Jakie odcienie czerwieni najczęściej goszczą na Waszych paznokciach? 

Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 21 marca 2015

O 4 kosmetykach, które się u mnie nie sprawdziły

Zanim kupię jakikolwiek kosmetyk staram się wyszukać na jego temat informacje w internecie. Czasami jednak zdarza mi się popełnić zakup niekontrolowany, nieplanowany. Rezultaty są różne: trafiam na perełkę albo na kompletny bubel. Dzisiejszy post będzie obfitował w produkty, które mnie totalnie rozczarowały. 


Kosmetyki, które zaraz Wam zaprezentuję pochodzą z różnych źródeł. Trzy z nich są produktami firm katalogowych, natomiast jeden jest produktem dostępnym stacjonarnie.


1. Mariza, Selective, Baza matująca pod makijaż
Produkt ani nie jest bazą, ani nie matuje. Makijaż nie utrzymuje się na tym produkcie dłużej, lecz paradoksalnie krócej. W normalnych warunkach mój makijaż utrzymuje się w stanie dobrym przez 9 godzin, oczywiście po 2 godzinach pojawia się błysk, który niweluję bibułką matującą. W przypadku tej bazy błyszczenie pojawia się po takim samym czasie, a makijaż utrzymuje się na twarzy w dobrym stanie przez 6 godzin, później zaczyna się ciastkować i spływać.... Niestety są to wyrzucone pieniądze w błoto.

2. Oriflame, Very Me, Just BB Bliss Balm w odcieniu Light
Krycie kosmetyk ma całkiem przyzwoite, co do trwałości niestety nie mogę się już wypowiedzieć. Dlaczego? Kolor light jest light przez całe 5 minut. Później przybiera barwę pomarańczowo-brązową sprawiając, że cała twarz (i  kawałek szyi na której jest roztarty produkt) wygląda niekorzystnie i nasuwa na myśl tylko jedno: nieudaną przygodę z samoopalaczem. Szczęście w nieszczęściu, nie widziałam tego kosmetyku już w katalogu.

3. Avon, Invisible Light, Rozświetlający korektor w pędzelku
Nie nazwałabym tego produktu korektorem, rozświetlaczem i owszem. Nędznym, szybko zastygającym, trudnym do roztarcia i niewspółgrającym z kremem czy resztą makijażu, rozświetlaczem. Jego dziwna natura sprawia, że nie jestem w stanie znaleźć dla niego żadnego zastosowania...

4. Laura Conti, Zero Calorie wersja kokosowa
Działanie całkiem przyzwoite, zapach nawet przyjemny... przez pierwsze 5 dni po otwarciu. Obecnie kosmetyk jest otwarty 2 tydzień i nie jestem w stanie znieść tego smrodu. Smrodu zepsutego sztyftu ochronnego do ust, który przeleżał nie wiadomo jak długo w jakimś ciemnym zakamarku naszych szaf. Na swoje nieszczęście kupiłam razem z tym egzemplarzem 2 inne z tej samej firmy - mam nadzieję, że nie pójdą w śladami swojego cuchnącego brata.

Na chwilę obecną, to wszystkie kosmetyki, które w mojej ocenie zasługują na miano bubla. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, czy znacie te produkty i jak się u Was sprawdziły. A może Wy trafiłyście na jakieś produkty, które należy omijać szerokim łukiem?

Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 19 marca 2015

Ingrid, Just In 423

Gdyby ktoś powiedział mi, że polubię brokatowe lakiery do paznokci, odparłabym, że się grubo myli. Minęło trochę czasu i okazało się, że po emalie o takim wykończeniu sięgam w ostatnim czasie bardzo chętnie. Wszystko przez piękną pogodę i światło słoneczne, które pięknie odbija się od drobinek. 


Dzisiejszy wpis poświęcony jest lakierowi firmy Ingrid z serii Just IN, który kosztuje 3 zł. W zgrabnej buteleczce mieści się 7 ml emalii w malinowo-buraczkowym kolorze ze srebrnymi drobinkami. Producent opatrzył ten egzemplarz numerem 423.


Krycie lakieru określiłabym jako dobre, ponieważ już jedna warstwa kryje w sposób zadowalający, jednak dopiero druga oddaje głębię koloru. 


Na poniższych zdjęciach przedstawiony został efekt uzyskany poprzez nałożenie dwóch warstw emalii.




Podsumowanie
Cena: 3 zł
Pojemność: 7 ml
Kolor: 423
Krycie: do pełnego krycia potrzebne są dwie cienkie warstwy, choć jedna kryje już w sposób zadowalający
Trwałość: dobra - 4 dni w stanie niemal idealnym
Inne: lśniące wykończenie (lakier lśni 'sam z siebie'), srebrne drobinki, umiarkowanie szeroki pędzelek, problemowy do zmycia (jak każdy drobinkowy lakier)

Spotkałyście się z tą serią lakierów? Przyznam szczerze, że jestem bardzo z niej zadowolona i nie wykluczam kolejnych flaszek ;)

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 15 marca 2015

10 w 10, edycja z błyszczykami, odc. 2

Post '10 w 10, czyli o tym jak zmotywować się do zużywania kosmetyków, odc.1' cieszył się Waszym sporym zainteresowaniem. Oprócz zużycia wytypowanych w tym poście pomadek mam zamiar zużyć kilka zalegających u mnie błyszczyków. Nie miałam w planach pokazywać Wam tych egzemplarzy, jednak stwierdziłam, że w inny sposób nie zmotywuję się do częstszego ich używania.

A zatem:


1. Lovely, Kiss Kiss Lips nr 2
2. Kobo, Long lasting, Glass Shine, Coral Chic
3. Essence, Stay with me, Deep Rose
4. Inglot, błyszczyk w tubie 27
5. Pierre Rene, Juicy, wersja o zapachu coli
6. Mariza, Glamour Line nr 25
7. Sephora, błyszczyk 'urodzinowy'
8. Mariza, Glamour Line 23
9. Sensique, Juicy Gloss, wiśniowa
10. Mariza, Glamour Line 26

W przypadku szminek pokazywanie rezultatów jest możliwe na bieżąco, dlatego też będą pojawiać się aktualizacje powyższej gromadki, gdy tylko jakiś jej element zostanie zdenkowany.


Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 10 marca 2015

Sally Hansen, Complete Salon Manicure, 140 Peachy Keen

W zeszłym roku pokazywałam Wam mój ulubiony lakier w kolorze 'nude'. Z racji, że jego żywot dobiega powoli końca postanowiłam rozejrzeć się za jego godnym zamiennikiem. Przechodząc w Rossmannie obok szafy Sally Hansen zauważyłam potencjalnego kandydata ;)


Moją uwagę przykuł lakier w cielistym kolorze z lekką domieszką brzoskwini, który został nazwany 'Peachy Keen'. Standardowo, dla tej serii lakierów, w beczułkowatej buteleczce znajduje się 14,7 ml produktu.


Krycie jest nieco słabsze niż w przypadku lakieru firmy Flormar, niemniej jednak dwie warstwy kryją zadowalająco, a trzy cienkie - całkowicie. Na zdjęciach uwieczniona została druga opcja.






Podsumowanie
Cena: od 10 do 40 zł
Pojemność: 14,7 ml
Kolor: 140 Peachy Keen
Krycie: do pełnego krycia potrzebne są trzy cienkie warstwy, choć dwie kryją w sposób zadowalający
Trwałość: dobra - 4 dni w stanie niemal idealnym
Inne: lśniące, kremowe wykończenie, szeroki pędzelek, ogromna pojemność

Peachy Keen jest kolejnym lakierem z serii Complete Salon Manicure, który mnie nie zawiódł i utwierdził w przekonaniu, że czasami warto zainwestować więcej w dany produkt.

Jaki neutralny, cielisty lakier jest Waszym ulubionym?

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 8 marca 2015

Avon, Luxe, Volume extravagance mascara, czyli idealny pogrubiający tusz do rzęstra


W ostatnim poście ze zużyciami pojawiły się aż dwie maskary. Jedna z nich została zużyta i byłam z niej umiarkowanie zadowolona, druga zaś totalnie mnie rozczarowała. Poszukując nowego tuszu sięgnęłam po katalog Avonu i w oko wpadły mi dwa produkty, które zamówiłam. Dzisiaj o pierwszym z nich ;) 


Seria Luxe z Avonu od zawsze mnie kusiła, jednak dopiero niedawno zdecydowałam się na zakup jakiegokolwiek produktu z tej linii. Czemu tak długo zwlekałam? Sama nie wiem... Zmieniła to atrakcyjna promocja (w katalogu 3 przy zakupie jakiegokolwiek produktu z serii tusz kosztował jedynie 15 zł, obecnie 25 zł).


W eleganckim, fioletowo-złotym opakowaniu znajduje się 7 ml produktu, w kruczoczarnym kolorze, który producent nazwał 'Caviar black'. Na opakowaniu widnieje również informacja o tym, że tusz musi zostać zużyty w ciągu 3 miesięcy.


Szczoteczka tuszu jest gęsta i posiada delikatne 'wycięcie' (zwężenie) w środku. Nabiera odpowiednią ilość produktu i nie powoduje sklejania rzęs.


Do zalet, oprócz niżej zaprezentowanego efektu, należy zaliczyć kolor, trwałość, a także fakt, że rzęsy po wytuszowaniu nie są bardzo sztywne. 


Podsumowując, polecam! :) Sama nie odmówię sobie kolejnych opakowań ;)

Miałyście styczność z tą maskarą? Jak się u Was sprawdziła? Jaki tusz jest Waszym aktualnie ulubionym?

Pozdrawiam wiosennie,
Kasia

czwartek, 5 marca 2015

NOTD: Essie, Flawless

Z racji, że jestem lakieroholiczką (w najbardziej zaawansowanym stadium) nie mogłam oprzeć się pokusie i nie wypróbować produktów kolejnej, kultowej już marki, czyli Essie. W jednym z internetowych sklepów znalazłam odcień Flawless, który totalnie mnie zauroczył - musiałam go kliknąć ;)


W charakterystycznej dla marki Essie buteleczce znajduje się 13,5 ml przepięknego, pastelowo-różowego lakieru, który producent opatrzył nazwą (21) Flawless. 


Aplikacja, dzięki szerokiemu pędzelkowi, jest bezproblemowa - wystarczą dosłownie dwa pociągnięcia, a cała płytka pokryta jest emalią. 


Krycie nie powala na kolana, ponieważ efekt przedstawiony na zdjęciach osiągnęłam nakładając 2 umiarkowanej grubości warstwy lakieru.



Poniższe zdjęcia najlepiej odzwierciedlają kolor lakieru, który będzie odpowiedni na dosłownie każdą okazję ;)





Podsumowanie
Cena: od 10 do 35 zł
Pojemność: 13,5 ml
Kolor: 21 Flawless
Krycie: do pełnego krycia potrzebne są dwie umiarkowanej grubości warstwy
Trwałość: bardzo dobra - 5 dni w stanie niemal idealnym
Inne: lśniące, kremowe wykończenie, szeroki pędzelek, przepiękny neutralny kolor

Miałyście styczność z lakierami Essie? Jak spisały się u Was?

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 1 marca 2015

Zużycia lutego

Na wielu blogach pojawił się post, w którym właścicielki z dumą prezentują swoje śmieci. Dziś rano stwierdziłam, że pierwszy dzień miesiąca to odpowiedni moment do przedstawienia Wam kosmetycznych zużyć lutego.




Bez dalszych, zbędnych wstępów, zapraszam :)


1. Ziaja Med, kuracja dermatologiczna z witaminą C + HA/P, esencja rewitalizująca - świetny kosmetyk, do którego z całą pewnością wrócę. Serdecznie polecam.
2. Oeparol, Hydrosense, odżywczy krem nawilżający - dobry, treściwy krem, który spełniał swoje zadanie. Być może do niego kiedyś wrócę.
3. Avon, Care, odświeżający krem-żel - niezwykle wydajny, lekki krem idealny pod makijaż. Nie zapychał, nie wpływał znacząco na zmniejszenie świecenia skóry. Podsumowując, kosmetyk dla niewymagających, być może kupię ponownie.
4. Avon, Clearskin, Blackhead Clearing, tonik z kwasem salicylowym - całkiem przyjemny preparat. Choć przyznam szczerze, że fioletowa wersja spisywała się u mnie zdecydowanie lepiej.
5. Garnier, Essentials, mleczko do demakijażu - kupione, gdy portfel był bardzo chudy, a w Biedronce nie było jeszcze chusteczek, o których pisałam niedawno. Niemniej jednak spełnił swoje zadanie, nie wykluczam, że będę do niego często wracać.


6. Isana, zmywacz do paznokci o zapachu migdała - stały bywalec denek, ulubieniec, regularnie do niego wracam.
7. Oriflame, Giordani Gold Shine - przyjemny, ciepły zapach trzymający się nosiciela. Wyczuwałam w nim wanilię, paczulę, brzoskwinię, różę i nuty drzewne. Żałuję, że są już niedostępne, bo z chęcią kupiłabym je ponownie. 
8. Batiste, suchy szampon do włosów, wersja blush - ekspresowe odświeżenie włosów i świeży, kwiatowy zapach. Gdyby nie bielił, byłby idealny. Nie wrócę do tej wersji, ponieważ wariant dla brunetek jest o niebo lepszy.


9. Avon, SuperShock MAX (wersja limitowana) - dobrze rozczesywał, wydłużał i pogrubiał rzęsy. Godny polecenia.
10. Miss Sporty, Studio Lash, Instant Volume - bubel porównywalny do tuszu sephorowskiego. Sklejał rzęsy, osypywał się po dwóch godzinach od nałożenia. Nie polecam, nie wrócę. Wyrzuciłam po 5 użyciach...
11. Bell, Derma Intensive, korektor pod oczy - podobny w działaniu do wersji mineralnej. Niestety nie jestem w stanie zużyć go do końca, bo zaczął bardzo ciemnieć. Nie kupię ponownie.
12. Rimmel, Match Perfection, puder w kamieniu - drobno zmielony i wydajny produkt. Podobnie jak korektor z Bell ciemniał na twarzy. Nie kupię ponownie.


13., 14. - Płatki kosmetyczne - zużywam w tempie ekspresowym :P
PRÓBKI
- Estee Lauder, DayWear, Sheer Tint Release, nawilżający krem tonujący na dzień SPF 15 - pełnowymiarowy produkt kosztuje 279 zł za 50 ml i uważam, że jest absolutnie nie wart  złotówki. Dlaczego? Ma pomarańczowy kolor, zatyka pory i sprawia, że skóra niemiłosiernie się błyszczy. 
- Sylveco, Lekki krem nagietkowy - dziwny, dziwny to produkt. Mam jeszcze kilka saszetek tego kremu, zużyję i napiszę wtedy co o nim sądzę.



Pozdrawiam,
Kasia