Obserwatorzy

wtorek, 30 września 2014

Wakacyjni ulubieńcy

Nadaję do Was z nowego miejsca :) W miniony weekend miała miejsce przeprowadzka, którą jakimś cudem przeżyłam. Nawet nie miałam pojęcia, ile przedmiotów może zgromadzić jeden człowiek (co prawda z małą domieszką chomika) i jak bardzo są one 'niezbędne' do życia. Wciąż siedzę na paru kartonach (pozostały niedobitki :P), jednak stwierdziłam, że potrzebuję chwili odpoczynku od rozpakowywania 'gratów', zwłaszcza, że już niedługo wracam do pracy.

Dzisiejszy wpis należeć będzie do tych lekkich, na 'rozruszanie' i dotyczy kosmetyków, po które z przyjemnością sięgałam w ostatnich tygodniach :)


1. GreenPharmacy, Jedwab w płynie - jako posiadaczka włosów niesfornych, z tendencją do puszenia się, kosmetyk do ich dociążania mieć muszę. Z ejwonowskiego, zielonego serum byłam bardzo zadowolona, jednak potrzebowałam zmiany. Mój wybór padł na produkt, który swego czasu zachwalało wiele dziewczyn (zarówno na blogach, jak i na youtubie). Wszelkie ochy i achy są jak najbardziej uzasadnione (włosy są mniej problematyczne, sprawiają wrażenie nawilżonych), a słodkawy zapach jest dodatkowym atutem specyfiku.
2. Essence, Stay With Me, długotrwały błyszczyk do ust - kolor 'żarówka', jak przystało na letnie barwy. Co i rusz do niego wracam, a trochę więcej napisałam o nim przy okazji TEGO wpisu.
3. Oriflame, Love Nature, Tonik do twarzy z aloesem - kto powiedział, że kosmetyki z wyciągiem z tej rośliny są tylko dla wrażliwców? :P Oriflame stworzył 'aloesową' linię dla posiadaczek skóry mieszanej. W skład wchodzi kilka kosmetyków, ale opis nie był na tyle imponujący, ani zachęcający żeby kupić od razu całość. Skusiłam się jedynie na ten produkt, bo potrzebowałam porannego tonika. Muszę przyznać, że bardzo przyzwoicie nawilża (?!), łagodzi podrażnienia i przyjemnie pachnie. Firma zaskoczyła mnie tak dobrze 'skrojonym' kosmetykiem, że rozważam dokupienie pozostałych elementów aloesowej układanki ;)
4. Yves Rocher, odżywka regenerująca - co tu dużo pisać, odżywki tej firmy uwielbiam i wracam do nich regularnie :) Polecam wszystkie, a zwłaszcza 'owsianą' i 'w/w' ;)
5. Avon, Planet SPA, Tajski Kwiat Lotosu, maseczka oczyszczająca - przyznam się szczerze, że maseczki oczyszczające tej firmy są moimi ulubionymi. Świetnie oczyszczają, podsuszają, ale nie wysuszają, przyjemnie pachną i są tanie. Wydaje mi się, że TKL oczyszcza nawet lepiej niż uwielbiana przeze mnie maseczka z błotem z Morza Martwego.

Stosowałyście te produkty? Jak spisały się u Was?

Pozdrawiam,
#prawierozpakowana
Kasia

czwartek, 25 września 2014

NOTD: Golden Rose z proteinami 312 + ostatnie zdobienie

Brzydka aura za oknem sprawia, że niemal całkowicie zrezygnowałam z soczystych i 'żywych' barw. Sięgam teraz po typowo jesienne barwy, a moim ulubionym odcieniem okazało się bordo z nutką fioletu. 


Podczas ostatniego pobytu w domu 'odkopałam' z czeluści szuflady lakier firmy Golden Rose, który pomimo swego zaawansowanego wieku dobrze się trzyma. Lakier pochodzi z serii proteinowej i oznaczony został numerem 312


Choć nie lubię lakierów perłowych, lśniących czy brokatowych (oczywiście istnieją wyjątki), to po ten egzemplarz sięgnęłam bez większych obaw. Kolor jest, jak już wspomniałam wcześniej, typowo jesienny. 

Jeśli miałabym napisać coś o właściwościach lakieru, to musiałabym wspomnieć o dobrym kryciu i przeciętnej trwałości. Emalia nie odpryskuje, przeciera się po 3 dniach na końcach paznokcia i schnie w przyzwoitym tempie

Tyle pisania, czas na konkrety :)





Piękny, prawda? :)

Podsumowanie
Cena: ok 5 zł
Pojemność: 12,5 ml
Kolor: 312 (seria proteinowa)
Krycie: dwie, cienkie warstwy kryją w 100 % 
Trwałość: standardowa- ok. 3-4 dni
Inne: lśniące wykończenie, lakier 'nieśmiertelny' (o ile dobrze pamiętam ma on ok. 4 lata)

Ostatnio próbuję swoich sił w zdobieniu, od czasu do czasu wyjdzie mi coś, co ma prawo ujrzeć światło dzienne :P Dlatego dziś, korzystając z okazji, chcę przedstawić moje kolejne 'dzieło' :)




Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 23 września 2014

Avon, Ultra Color Rich, Tender Kiss

Zgodnie z obietnicą, którą złożyłam Anonimowi pod postem dot. szminki w odcieniu Dazzling Berry, zaprezentuję dzisiaj pomadkę z tej samej serii w kolorze Tender Kiss. 


Tak jak poprzedniczka, dzisiejsza bohaterka jest 'świeżakiem' w rodzinie UCR i sklasyfikowana została jako pomadka roziskrzona. O ile w przypadku DB okazało się to słuszne, tak w tym przypadku nie mam 'zielonego pojęcia', na jakiej podstawie TK znalazł się w tej grupie. Dlaczego? Spójrzcie na poniższe zdjęcie :)


Powyższe zdjęcie ukazuje również, jak bardzo producent potrafi 'skrzywdzić' swój produkt. W katalogu pomadka powinna być odcieniem nude przełamanym morelą, a w rzeczywistości jest to ładny, dzienny, ciepły róż. 
Szminka ma błyszczące wykończenie, ale choćby pod lupą ją oglądać, nie znajdzie się w niej ani jedna drobinka. Wspomnę jeszcze, że posiada inną, niż DB, Carnation czy Iced Coffee konsystencję. Tender Kiss sunie po ustach, jest bardzo 'śliski'. 

Tyle opisu, czas na konkrety :)





Który kolor podoba się Wam bardziej, ten przedstawiony w katalogu, czy rzeczywisty? 

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 21 września 2014

Tuż przed przeprowadzką...

... przychodzę do Was z dość pokaźną gromadką opakowań po kosmetykach, które udało mi się zużyć w ostatnim czasie (ok. 7 tygodni). Bez zbędnych wstępów zapraszam na lekturę :)


Pielęgnacja twarzy


1. Rival de Loop, lotion/płyn do demakijażu oczu - zmywał dobrze makijaż, nie podrażniał oczu, jednak odniosłam wrażenie, że przesuszył skórę pod oczami. Z tego względu nie kupię ponownie. Więcej szczegółów w recenzji.
2. Mariza, krem pod oczy z ekstraktem z alg - krem ma rewelacyjny skład, dlatego pokładałam w nim wielkie nadzieje. Liczyłam na nawilżenie i delikatne napięcie skóry pod oczami, które będzie bardziej długotrwałe. Krem przeciętny, wiele takich na rynku, dlatego raczej nie kupię ponownie.
3. Rival de Loop, tonik pielęgnacyjny do twarzy - liczyłam, że zastąpi mój ukochany płyn złuszczający z Clinique, jednak jego działanie na mojej skórze było mizerne. Produkt przeciętny, krzywdy nie robi. 
4. Avene, Cicalfate - krem wielozadaniowy: sprawdzi się przy otarciach, podrażnieniach, poparzeniach i trądziku (w moim przypadku przyspieszył gojenie się wyprysków). Polecam, sama z pewnością  do niego wrócę :)
5. Yves Rocher, Hydra Vegetal, nawilżające mleczko do demakijażu - mogę napisać, że naprzemiennie z mleczkiem kwiatowym jest stałym bywalcem postów ze zużytymi kosmetykami. Dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia i nie wysusza. Serdecznie polecam.

Różności


7., 8., 9. Płatki kosmetyczne - te z Rossmanna doprowadzały mnie do szału. Strasznie się rozdwajały...
10. Oriflame, Coctails & City, krem do rąk - ładny zapach, używałam go z przyjemnością. Do tej wersji nie wrócę (limitowana), z chęcią wypróbuję inne warianty zapachowe :)

Pielęgnacja ciała i włosów


11. Oilatum, szampon dla dzieci - czasami wpadam na genialny pomysł kupienia jakiegoś kosmetyku dla dzieci, bo wychodzę z założenia, że produkty te powinny być łagodne i nie podrażniające. Pokładałam w tym szamponie wielkie nadzieje, liczyłam na ukojenie podrażnionej skóry głowy, jednak przeliczyłam się. Szampon w zasadzie nic nie zdziałał...
12. Avon, Advance Techniques, serum na zniszczone końcówki - bardzo dobry produkt, zabezpieczał końcówki, ograniczał puszenie się włosów. Serum jest wydajne i kosztuje niewiele (zwłaszcza w promocji). Z całą pewnością kupię ponownie.
13. Oceania, żel pod prysznic o zapachu bezy cytrynowej - skusiła mnie niska cena (2,19 za 500 ml) i ładny zapach. Żel ładnie się pienił, nie wysuszył skóry i uprzyjemniał każdy prysznic. Zapach przypominał mi dzieciństwo i cytrynowe wypieki mojej mamy :)

Zapachy


14. Oriflame, Tenderly, dezodorant do ciała - bardzo ładny, pudrowo-słodki zapach. Nie duszący, trzymał się 'nosiciela'. Trwałość zadowalająca :)
15. Avon, Femme, dezodorant do ciała - bardzo ładny zapach, mój nos wyczuwał w nim gruszkę i śliwkę. Mam w zapasach pełnowymiarową buteleczkę, po którą z pewnością sięgnę niebawem :)
16. Avon, Be...Joyful - lekki, owocowy zapach. Był idealny na letnie upały. 

Paznokcie


17. Golden Rose, Quick Dry Top Coat - radykalnego przyspieszenia wysychania lakieru nie zauważyłam. Produkt ładnie nabłyszczał pomalowane paznokcie i przedłużał trwałość manicure'u. Być może kupię ponownie.
18. Bell, zmywacz do paznokci o zapachu frezji - kupiony pod wpływem chwili i kaprysu. Zapach był mega duszący (połączenie frezji i octanu etylu <3 :P), zmywanie lakieru było bardzo hmm... przeciętne :P Raczej nie kupię ponownie.


Kolorówka


19. Celia, pomadko-błyszczyk (50x) - bardzo lubiłam tą pomadkę, z chęcią do niej wrócę za jakiś czas. Polecam całą serię :)
20. Sephora, Atomic Volume, tusz do rzęs - największe rozczarowanie tych wakacji. Choć nie zużyłam go do końca wyrzucam go, bo jego aplikacja kosztuje mnie za dużo nerwów, a osypywanie się produktu całkowicie go dyskwalifikuje.
21. Bell, antybakteryjny korektor w sztyfcie - pozwalał na neutralizowanie zaczerwienionych miejsc, jednak działania niwelującego wyprysk nie mogłam się doszukać. Raczej nie kupię ponownie.
22. Catrice, żel do stylizacji brwi i rzęs - produkt służył mi dzielnie od sylwestra. Nie ujarzmiał włosków, jedynie nabłyszczał je i delikatnie usztywniał (co w moim przypadku jest niewystarczające). Może kiedyś do niego wrócę.
23. Lovely, automatyczna konturówka do oczu z gąbeczką - totalny bubel, a podobno jest produktem profesjonalnym :P Kredka była bardzo sucha, co sprawiało, że aplikacja była bardzo problematyczna i nieprzyjemna. Nie polecam.
24. Clarie's, kredka do brwi - bardzo wydajna kredka w grafitowym kolorze. Pozwalała na wykonanie delikatnego makijażu brwi, była dobrze napigmentowana. 
25. Essence, konturówka do oczu - białe kredki nie są dla mnie :P Na zdjęciu wydaje się, że zostało sporo produktu, jednak nie byłam w stanie naostrzyć kredki- stąd jej obecność na powyższym zdjęciu. 


Kto dobrnął do końca? :)

Pozdrawiam,
Kasia

piątek, 19 września 2014

Avon, Ultra Color Roch, Dazzling Berry

Gdybym miała napisać Wam, po jakiego koloru pomadki sięgam najczęściej, musiałabym podać "zgaszony róż". Szminek w tym odcieniu mam mnóstwo i jest mi ich wiecznie mało (tak samo jak tych w odcieniu 'mauve'). Rzadko zdarza się, abym kupiła produkt do ust w jakimś zwariowanym kolorze, jednak pewnego dnia oglądałam filmik Hani (na ejwonowskim kanale) i... przepadłam. Zakochałam się w pomadce, którą miała wtedy na ustach :) 

Mowa o szmince z serii Ultra Color Rich w przepięknym, jagodowym kolorze z drobinkami o wdzięcznej nazwie 'Dazzling Berry'. 


Pomadka zawiera sporo 'błyskotek', które w sztyfcie przytłaczają ilością. Wydaje się, że produkt tworzą same drobinki, co na szczęście jest nie prawdą. Podczas aplikacji część (znaczna, napisałabym) 'ginie'.


Intensywność koloru można stopniować. Pierwsza warstwa daje lekką, różową poświatę, natomiast druga nadaje jagodowy odcień. 

Z góry uprzedzam, że skóra na zdjęciach wydaje się szarawa. Niestety mój aparat wariuje, kiedy ma do czynienia z chłodnymi odcieniami... Kosztem 'trupiego' odcienia skóry oddał wiernie kolor pomadki. Jak to się mówi: "coś za coś" :P




Warto wspomnieć, że kolor pomadki optycznie wybiela zęby :) Drobinki są lekko wyczuwalne na ustach. 

Pomadka nie wysusza ust. Utrzymuje się ok. 3 godziny, po czym na ustach pozostaje trochę 'błyskotek' :P

W obecnym (kat.14) pomadka kosztuje niecałe 14 zł i szczerze każdej mogę ją polecić. Będzie idealnie współgrała z jasną i ciemną karnacją :)

Czujecie się skuszone? Lubicie takie odcienie na ustach?

Pozdrawiam,
Kasia


niedziela, 14 września 2014

Rival de Loop, Płyn do demakijażu oczu

Jestem bardzo wybrednym konsumentem, jeżeli mowa o pielęgnacji okolic oczu. Od preparatów przeznaczonych do tego fragmentu mojej twarzy oczekuję, że nie będą wysuszać i podrażniać. Z braku laku (i 'grubszej' gotówki) zdecydowałam się kupić płyn dostępny w Rossmannie za niecałe 4 zł.


Produkt, który kupiłam jest skierowany do cer wrażliwych. Wg zapewnień producenta lotion poradzi sobie ze zmywaniem makijażu rozpuszczalnego w wodzie.


Muszę przyznać, że produkt ciężko jest mi jednoznacznie ocenić. Z jednej strony nie podrażnia i ładnie zmywa makijaż, z drugiej zaś zauważyłam delikatne przesuszenie skóry pod oczami. Ze względu na budowę oka (głęboko osadzone) oraz problemy z tarczycą (przejawiające się m.in. odwodnieniem skóry czy nadmiernym wypadaniem włosów), każde, chociażby najmniejsze przesuszenie jest bardzo zauważalne. W przypadku stosowania lotionu, po ok. 2 tygodniach zauważyłam 'pogłębienie' zmarszczek mimicznych. Z całą pewnością jest to zasługa tego gagatka. 


Lotion będzie odpowiedni dla osób, które nie borykają się z problemem nadmiernego przesuszenia okolicy pod oczami i szukają  nie podrażniającego środka do demakijażu.

Jakim produktem zmywacie makijaż oczu?

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 10 września 2014

NOTD: Avon, Reddy to Go

Po ostatniej udanej przygodzie z lakierem firmy Avon, postanowiłam sięgnąć po kolejny 'paznokciowy' produkt z ich oferty. Z racji, że upodobałam sobie w ostatnim czasie jaskrawe czerwienie wybrałam emalię w takim właśnie kolorze :)
W czarnym , kartonowym opakowaniu zamknięta jest buteleczka lakieru o intensywnym, jaskrawym odcieniu czerwieni.


Producent opatrzył emalię nazwą 'Reddy to Go' co w 100 % odpowiada nie tylko barwie produktu, jak również jego właściwościom. W zasadzie chwilę po aplikacji na płytkę możemy 'ruszać' ;)


Krycie lakieru jest zadowalające. Pierwsza warstwa ma przyzwoite krycie, jednak nałożenie drugiej dodaje intensywności emalii. Czas schnięcia emalii jest również zadowalający. Pierwsza warstwa wysycha niemal natychmiast, natomiast druga potrzebuje maksymalnie 2 minut (oczywiście nakładając dwie, cienkie warstwy).

Dwie warstwy na paznokciach prezentują się następująco:





Podsumowanie:
Cena: od 9,99 zł do 24 zł
Pojemność: 10 ml
Kolor: Reddy to Go
Krycie: dwie, cienkie warstwy kryją w 100 % oddając głębię koloru
Trwałość: standardowa- ok. 3-4 dni
Inne: lśniące wykończenie, superszybkie wysychanie

Lubicie takie kolory na paznokciach?

Pozdrawiam, 
Kasia

sobota, 6 września 2014

Avon, Ultra Glazewear w kolorze Rave

Moimi ulubionymi produktami do makijażu ust są te, które na rynek wypuściła firma Avon (1, 2, 3, 4, 5). Wiele z nich nie doczekało '5 minut ', ale obiecuję poprawę (czyt. więcej notek ;) ).


Przyznam szczerze, że z ogromną przyjemnością sięgam po szminki w naturalnym kolorze. Nie sprawiają one większych problemów przy aplikacji i są dobre do poprawek 'w biegu'. Przeglądając ostatni katalog moją uwagę przykuł błyszczyk w odcieniu Rave. 


Kiedy produkt trafił w moje łapki byłam szczerze zdziwiona. Kolor jak najbardziej się zgadzał, jednak nie spodziewałam się drobinek w aż takiej ilości. Na poniższym zdjęciu dość dobrze udało mi się odzwierciedlić kolor produktu i drobinek.


Starałam się 'złapać' aparatem, jak pięknie te drobinki odbijają światło. W zależności od kąta padania światła, są różowe, fioletowe lub złote. 



Tyle tytułem opisu, czas na konkrety ;)




Jedyny minus, który zauważyłam w tym produkcie to to, że drobinki są wyczuwalne. Trwałość błyszczyka jest standardowa, drobinki pozostają na ustach zdecydowanie dłużej. 

Błyszczyk posiada neutralny, piękny kolor i w moim odczuciu będzie świetnie nadawał się jako dodatek do pomadki. Pomimo wyczuwalnych drobinek sięgam po niego dość często i zbieram sporo komplementów mając go na ustach.

Jaki typ błyszczyków (kremowe, perłowe, drobinkowe) lubicie najbardziej?

Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 4 września 2014

Rival de Loop, tonik pielęgnacyjny do twarzy

Moim bezapelacyjnie ulubionym tonikiem jest płyn złuszczający z Clinique. Pięknie rozjaśniał skórę, usuwał martwy naskórek, a co najlepsze utrzymywał w ryzach moją dość kapryśną cerę. Pomimo swej dobrej wydajności (200 ml starczyło na około 5-6 miesięcy) jest on stosunkowo drogi (ok. 75 zł). Dlatego postanowiłam poszukać jakiejś alternatywy. Z pomocą przyszła mi kosmetykoholiczka, która rozpisywała się nad łuszczącymi właściwościami produktu firmy Rival de Loop.


W plastikowej butelce z seledynowym zamknięciem znajduje się 200 ml płynu w lekko różowym kolorze. Za taką ilość produktu musimy zapłacić 5 zł (cena regularna) lub 3,50 zł (cena promocyjna). 


Kilka słów od producenta:

I skład:

Przechodząc do konkretów. Kosmetykoholiczka w swojej recenzji napisała, że produkt spowodował u niej złuszczanie naskórka, na czym nie ukrywam zależało mi najbardziej. Tak mocnego efektu u siebie nie spodziewałam się, ponieważ stosowałam wcześniej kurację kwasami - moja skóra trochę się na nie uodporniła. Z rezerwą rozpoczęłam przecierać moją twarz tonikiem. Niestety, po zużyciu całego opakowania nie zauważyłam żadnego złuszczania naskórka. Oczywiście producent nie wspomina, że jego produkt ma takie działanie (generalnie był bardzo oszczędny w słowach), zatem nie mogę mu nic zarzucić. 
Tonik, jak tonik. Krzywdy mi nie zrobił, zbawczego wpływu na istniejące niedoskonałości również nie zauważyłam. Posiadaczki cery tłustej lub mieszanej raczej nie będą zadowolone z jego działania. Zapewne sprawdzi się lepiej u osób z cerą normalną/wrażliwą. Zainteresowanych odsyłam do recenzji (link we wstępie recenzji) Kosmetykoholiczki, która produkt bardzo sobie chwali :)

Możecie polecić mi tonik do cery tłustej, który ma nieco mocniejsze działanie?

Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 2 września 2014

NOTD: Delia No.1 kolor nr 50 + próba zdobienia

W ostatnim miesiącu na moich paznokciach częściej niż kiedykolwiek gościły wszelkie odcienie różu, a nawet czerwieni. Najchętniej jednak sięgałam po lakier łączący te dwie barwy ;)

Bohaterem dzisiejszego wpisu jest lakier firmy Delia. Posiadam kilka emalii z serii "No.1", jednak żadna z zaprezentowanych wcześniej (klik, klik, no i klik ;) ) nie skradła mojego serca tak, jak '50'. 

W klasycznej, dla tej serii, buteleczce mieści się 5 ml lakieru o kolorze trudnym do określenia. Z jednej strony jest to intensywna fuksja przełamana czerwienią, z drugiej zaś, to neonowa czerwień przełamana różem. Tak czy siak, kolor jest piękny i przykuwa spojrzenia, a oznaczony został numerem 50. 


Lakier kryje już przy pierwszej, nieco grubszej warstwie. Posiada lśniące wykończenie, jednak nie tak lśniące jak na zdjęciu. Mam nałożony top coat, ponieważ moje paznokcie aktualnie starają się mnie opuścić i jedynie ta dodatkowa warstwa jest w stanie ten fakt zakamuflować. Powracając do emalii i jej trwałości mogę napisać, że manicure wygląda idealnie przez pierwsze 2 dni, przez kolejne 2 wygląda w miarę dobrze (pojawiają się przetarcia i drobne odpryski), a 5-ego nie da się już na niego patrzeć :P

Tyle pisania, czas na konkrety ;)


Na poniższych zdjęciach moje wypociny, a w zasadzie 'wypocin'...



Podsumowanie
Cena: mniej niż 5 zł
Pojemność: 5 ml
Kolor: 50
Krycie: jedna, nieco grubsza warstwa kryje w 100 %
Trwałość: 2 do 4 dni
Inne: lśniące wykończenie

I jak, podoba się Wam kolor? :)

Pozdrawiam,
Kasia