Obserwatorzy

wtorek, 29 kwietnia 2014

NOTD: Flormar, SuperMatte

Ostatnie dni były dla mnie bardzo intensywne i wyczerpujące- stąd moja krótkotrwała nieobecność. Na bloga swojego i inne zaglądałam, jednak stworzenie czegoś nowego okazało się niemożliwe. Dzisiaj, korzystając z wolnej chwili przychodzę do Was z NOTD.
Jakiś czas temu pokazałam Wam jasny, średnio kryjący lakier od Wibo. Dzisiejszy kolor lakieru, który gości na moich paznokciach, to również nie rzucający się, dyskretny kolor, czyli typowy odcień nude.


W charakterystycznej dla firmy Flormar spiczastej buteleczce znajduje się 10 ml lakieru w bardzo jasnym, pastelowym beżu, który producent oznaczył symbolem M124.




Krycie lakieru jest wprost fenomenalne! Efekt na paznokciach to rezultat nałożenia na płytkę jednej, grunszej warstwy emalii.


Podsumowanie
Cena: ok. 10 zł
Pojemność: 10 ml
Kolor: M124
Krycie: jedna warstwa (umiarkowanej grubości) kryje w 100 %
Trwałość: lakier jest dość trwały- na 'zdrowych' paznokciach wytrzymał 5 dni
Inne: cienki pędzelek; lakier wysycha w ekspresowym tempie; bezdrobinkowy; rewelacyjne krycie

Znacie lakiery Flormaru? Jaki kolor z ich oferty jest Waszym ulubionym?

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 23 kwietnia 2014

Recenzja: Mariza, Linia SPA, melonowe ujędrniające masło do ciała

W niedawno pokazywanych ulubieńcach znalazło się masło firmy Mariza. Do kosmetyków tej marki mam dystans, ponieważ posiada w swojej ofercie wiele średniaków, które niczym nie zachwycają. Jest jednak niewielka liczba kosmetyków, które mogę z czystym sumieniem polecić. Do tej grupy zdecydowanie mogę zaliczyć ujędrniające masło melonowe.


Zacznijmy od spraw czysto technicznych. Opakowaniem jest tradycyjny, przeźroczysty plastikowy słoik, który mieści 200 ml zielonkawego masła o dość gęstej konsystencji. 


Produkt posiada przyjemny dla nosa zapach melona, który bardzo przypomina mi zapach linii o tym zapachu z Luksji (produkt był dostępny na rynku 5-6 lat temu). Na skórze utrzymuje się maksymalnie 2 godziny, pod wpływem wysiłku zapach ulatnia się zdecydowanie szybciej, ale jest jednocześnie bardziej intensywny. 

Obietnice producenta:

Co do zapachu i pielęgnacji ciała nie mam żadnego zastrzeżenia.Wygładzenie skóry jest również zauważalne, jednak jest to bardziej efekt krótko- niż długotrwały (czyli do następnego mycia). Czy zapobiega starzeniu skóry? Nie wiem, nie mam jeszcze takiego problemu. Jeśli mowa natomiast o regeneracji, to muszę napisać kilka słów więcej, bo produkt na to zasługuje. Od kiedy stosuję masło po depilacji, zapomniałam co to podrażnienie czy swędzenie skóry, a ewentualne ranki zdecydowanie szybciej się goją. W momencie kiedy włoski zaczynają odrastać nie doświadczymy uczucia szorstkości, czy efektu 'kaktusa'- masło ładnie zmiękcza skórę.

Zbliżenie na skład:

W składzie wszędobylska parafina, ale w moim przypadku nie przyczyniła się do zapchania porów.

Podsumowując, za 200 ml produktu należy zapłacić około 14 zł (standardowa cena jak za masło do ciała), który mnie oczarował i pozytywnie zaskoczył. Wspomnę w tym momencie, że masło jest wydajne, ponieważ stosuję go od 1,5 miesiąca, a starczy mi na drugie tyle.

Jakie produkty do pielęgnacji ciała stosujecie? 

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 16 kwietnia 2014

Kosmetyczka na wyjezdnym ;)

Zbliżająca się przerwa świąteczna oraz majówka wiążą się z mniejszymi lub większymi wyjazdami. W związku z tym, że etap podróży nie ominie mnie w tym okresie postanowiłam pokazać Wam, co zabieram ze sobą w drogę ;) 

Zacznijmy od bazy, czyli makijażu twarzy. Wyjeżdżając na weekend lub na dłuższe przerwy do domu, nigdy nie wiem co może mnie czekać :) Niespodziewane wyjazdy, goście czy wiele spraw do załatwienia w mieście. Z tych powodów podkładem, który towarzyszy mi wtedy najczęściej jest krem BB od Holika Holika. Należę do tych 'szczęśliwców', którym cienie pod oczami nie są obce. Stąd też w kosmetyczce nie może zabraknąć korektora pod oczy, a że czasem wyskoczy mi jakaś niedoskonałość na twarzy, korektor w sztyfcie również jest w niej stałym bywalcem. Obecnie do kamuflowania zasinień pod oczami używam produktu z Oriflame (średnaiczek), a do niedoskonałości sztyftu z Sensique. Makijaż utrwalam pudrem bambusowym z Marizy, a twarz konturuję niezastąpionym i niezniszczalnym pudrem brązującym z Sephory.


Po ujednoliceniu kolorytu cery, przyszedł czas na podkreślenie oczu. W zależności od tego, ile mam czasu na wykonanie makijażu, oko podkreślam na dwa sposoby. Wersja uproszczona to czarna kreska i wytuszowane rzęsy. Z kolei wersja podrasowana nie obędzie się bez cieni do powiek. Na wyjazdy wybieram neutralne i kompaktowe paletki. Nieodzownym elementem makijażu oprawy oka jest podkreślenie brwi. Aktualnie do tego celu służą mi dwa produkty.
(baza pod cienie-Avon, paletka cieni Essence, żel do brwi Catrice, kredka do brwi grafitowa, tusz do rzęs WonderLash Oriflame, kredki Essence, kredka Wibo)


Usta zazwyczaj pozostają neutralne, dlatego najczęściej wybieram błyszczyk i szminkę w tych odcieniach. 
Jedyne 'narzędzia towarzyszące mi podczas podróży to 3 pędzle. Dwa do twarzy pochodzą z mini zestawu z Ecotools (zestaw kupiony na ebay'u za 11 zł), zaś pędzelek do cieni to produkt od TopChoice (za około 3 zł).


Tak właśnie wygląda moja weekendowo-wyjazdowa kosmetyczka ;) Poniżej wszystko razem ;)


Jak wygląda Wasza 'kosmetyczka na wyjeździe'? 
Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 13 kwietnia 2014

NOTD: Oriflame, Pure Color, Floral Nail Polish- Soft Pink, czyli mocny róż na paznokciach

Na blogu pojawiły się NOTD z neutralnymi barwami w roli głównej (klik, klik), dlatego postanowiłam 'odpocząć' od tego koloru. A jaki odcień będzie lepszy niż intensywny róż? ;) Wybór padl na lakier od Oriflame z serii Floral w kolorze Soft Pink.


W mało poręcznej, beczułkowatej buteleczce zamknięte jest 8 ml emalii w intensywnie różowym kolorze.


Rzadko zdarza się, żeby kolor lakieru był bardziej intensywny na paznokciu niż w buteleczce. W przypadku tej emalii tak jednak jest!


Gdyby nie mały pędzelek aplikacja byłaby czystą przyjemnością, ponieważ lakier kryje w 100 % po pierwszej umiarkowanej grubości warstwie, a zasycha praktycznie chwilę po nałożeniu.


Zdjęcie najlepiej oddające barwę lakieru

Podsumowanie
Cena: w promocji około 4,90 zł; c. regularna 12,90 zł
Pojemność: 8 ml
Kolor: Soft Pink
Krycie: jedna warstwa (umiarkowanej grubości) kryje w 100 %
Trwałość: tradycyjna- do 3 dni, następnie wykazuje zdolności do odkruszania
Inne: cienki pędzelek; lakier wysycha w ekspresowym tempie; bezdrobinkowy; głęboki kolor


Kupujecie lakiery do paznokci z firm katalogowych? Jaki jest Waszym ulubionym?

Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 10 kwietnia 2014

Mariza, krem pod oczy i na powieki z ekstraktem z alg

Poszukiwania idealnego, treściwego kremu pod oczy przyczyniły się do zakupu kilku produktów. Jednym z nich jest produkt firmy Mariza, który jest przeznaczony do skóry mało elastycznej. O innych mowa po krótkim testowaniu ;)


Niska cena i dobry dostęp do kosmetyków tej firmy sprawiły, że bez wahania go zamówiłam. Za niecałe 12 zł otrzymujemy 20 ml kremu, który jest zamknięty w tradycyjnej tubce wykonanej z dość miękkiego tworzywa.


Opakowanie zakończone jest charakterystycznym i standardowym, dla kremów pod oczy, aplikatorem. Wadą, którą zauważyłam w przypadku mojego egzemplarza, był nadmiar tworzywa na 'dziubku', który kaleczył palce przy dozowaniu- konieczne było własnoręczne 'ulepszenie'.


Tyle tytułem spraw czysto technicznych. Krem zadziwił mnie składem, który możecie zobaczyć poniżej. Oczywiście znajdziemy na 3 miejscu wszędobylską parafinę, ale na to przymykam oczy ;)


Parę słów od producenta: trochę obietnic, trochę informacji.


Z produktu jestem średnio zadowolona. Używam go jako wieczornego nawilżacza, ponieważ ma treściwą konsystencję, która mogłaby sprawiać, że korektor pod oczami nie utrzymywałby się długo.


Nawilżenie, o którym mówi producent jest zauważalne, jednak tylko i wyłącznie do momentu zmycia kremu z twarzy. Usuwając go, skóra staje się taką jaką była przed aplikacją. Co jednak sprawia, że jestem z niego odrobinę zadowolona? Nie podrażnił mnie, a także delikatnie spłycił zmarszczki mimiczne. Zauważyłam również minimalne rozjaśnienie cieni pod oczami, o którym producent nie wspomina. Czy kupię ponownie? Raczej nie, szukam wciąż idealnego kremu, który porządnie nawilży i zregeneruje skórę pod oczami. 

Znacie kosmetyki Marizy? Jaki jest Waszym ulubieńcem?

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 9 kwietnia 2014

Ogromna porcja rozdań

Dawno nie brałam udziału w rozdaniach na innych blogach. Pora to zmienić! ;) Przy okazji podzielę się z Wami informacją: kto, co i do kiedy 'rozdaje'. Być może skuszę Was w ten sposób do udziału ;)

1.  Liloddiette rozdaje kosmetyki Soap&Glory 

2. W kosmetycznych opałach przygotowała całkiem pokaźną gromadkę kosmetyków

3. Nuneczka organizuje rozdanie bez okazji ;)

4. Rozdanie na pożegnanie zimy zorganizowała Monnie-B

5. Kolejne rozdanie bez okazji u Sweet&Punchy  ;) Czyżby nowa moda? ;) 

I to już wszystko :) koniecznie dajcie znać, w jakich rozdaniach bierzecie udział! ;)

Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 8 kwietnia 2014

Mincer Mona-Liza, Protekcyjny krem do rąk i paznokci

Przechadzając się między półkami hurtowni kosmetycznej natrafiłam na kosmetyki firmy Mincer Mona-Liza. Nieznane mi dotąd produkty zachęciły stosunkowo niską ceną oraz ciekawymi opisami. Podczas pierwszych zakupów kupiłam dwa specyfiki: krem do rąk i tonik. Pierwszy stosuję ponad miesiąc, natomiast drugi od tygodnia. Dzisiaj napiszę kilka słów o kosmetyku, który niebawem zakończy u mnie swój żywot.


Tak jak wspomniałam wcześniej, krem posiada bardzo zachęcający opis. Producent obiecuje, że krem zapewni nam kompleksową ochronę przed detergentami i chemikaliami. I muszę przyznać, że zostałam tym sformułowaniem kupiona. Kto, jak nie ja - student chemii, jest w stanie sumiennie ocenić, czy dany krem zabezpieczy dłonie przed działaniem różnego rodzaju chemikaliów? :D 


Przechodząc do spraw czysto technicznych należy napisać parę słów o opakowaniu. Krem zaopatrzony jest w wygodne zamknięcie, które pozwala zadozować odpowiednią ilość produktu, przynajmniej na samym początku użytkowania. Z czasem aplikacja zaczyna nastręczać malutkich problemów. Tworzywo, z którego wykonana jest z tubka, jest dość sztywne i twarde. Teraz, gdy produkt sięga dna, konieczne jest przecięcie opakowania. 

Skład kremu wygląda następująco:

Konsystencja produktu jest standardowa, dość lekka. Po aplikacji kremu na dłoniach wyczuwalna jest silikonowa warstwa, która faktycznie zabezpiecza dłonie. Dodatkowo, efekt ten utrzymuje się nawet po pierwszym umyciu dłoni. Skóra jest długo wygładzona i delikatna. Nawet mój chłopak łapiąc mnie za ręce stwierdził, że już dawno nie były tak delikatne. 


Na sam koniec zostawiłam sobie zapach kremu, który jest dość intensywny i charakterystyczny. Nie napiszę, że jest brzydki, nie. Wąchając dłonie na myśl przychodzi mi woń niektórych płynów do płukania tkanin. Podobno jest to zapach 'kuszącej tuberozy' ;)

Podsumowując, za niecałe 6 zł (a dokładniej 5,40 zł) otrzymujemy 100 ml produktu, który spełnia obietnice producenta. Dłonie są skutecznie ochronione przed działaniem czynników zewnętrznych, a sama skóra sprawia wrażenie delikatniejszej i dobrze nawilżonej. Z czystym sumieniem mogę polecić ;)

Znacie firmę Mincer Mona-Liza?

Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

NOTD: Wibo, Express Growth nr 3

Pod postem z kolekcją lakierów (klik) zapytałam się o to, jakie lakiery chciałybyście zobaczyć na paznokciu. Jedną z emalii był produkt od Wibo. Zatem, dotrzymując słowa, zaczynamy ;)


Lakier pochodzi z serii Trend Nude, co oznacza, że kolor nie będzie krzykliwy i rzucający się w oczy. Odcień nr 3 jest rozbielonym, pastelowym różem. Idealnie będzie nadawał się do french'a.


W typowej dla firmy Wibo buteleczce mieści się 8,5 ml lakieru, który ma lekkie w kierunku średniego krycia. Gdyby się uprzeć, mógłby on pełnić funkcję lakieru bezbarwnego. Chcąc uzyskać jakąkolwiek zmianę zabarwienia płytki konieczne jest nałożenie przynajmniej 2 grubszych warstw (i tyle ich nałożyłam).



Lakier polubiłam, efekt na paznokciach w zupełności rekompensuje 'trudności' w aplikacji. W moim odczuciu manicure wygląda bardzo schludnie. 

Podsumowanie
Cena: ok. 6 zł
Pojemność: 8,5 ml
Kolor: Nude Trend nr 3
Krycie: lekkie do średniego; efekt na powyższych zdjęciach to 2 grubsze warstwy
Trwałość: tradycyjna- do 3 dni, następnie wykazuje zdolności do odkruszania
Inne: cienki pędzelek; lakier wysycha w przyzwoitym czasie; bezdrobinkowy; 

Jaki jest Wasz ulubiony cielisty lakier?

Pozdrawiam,
Kasia


sobota, 5 kwietnia 2014

Recenzja: Avon, Spray przyspieszający wysychanie lakieru 'Liquid freeze'

Do recenzji niektórych kosmetyków zabieram się długo, staram się wykorzystać wszelkie znane mi sposoby, aby poznać zalety produktu. Często zdarza się tak, że pomimo szczerych chęci nie jestem w stanie wypowiedzieć się pozytywnie o kosmetyku. Tak jest w przypadku spray'u firmy Avon, który miał za zadanie przyspieszać wysychanie lakieru.

Cena: ok.10 zł za 50 ml

Produkt posiadam od ponad 9 miesięcy i parokrotnie dawałam mu szansę. Zmieniałam lakiery oraz odżywki stosowane jako bazę. Żadna z kombinacji nie dała namacalnych dowodów na to, że preparat faktycznie działa. 

Sprawy techniczne


Buteleczka, w której zamknięty jest spray zaopatrzona jest w rozpylacz, który dozuje dość dużą ilość produktu. Nadmienić należy w tym miejscu, że aplikacja nie jest przez to precyzyjna. Mgiełka tłustawej cieczy jest spora, co sprawia, że wszystko jest pokryte filmem z preparatu. Zmiana odległości dozownika od paznokcia (na mniejszą) skutkuje uzyskaniem tłustej 'kałuży' na płytce. 

Skład i kilka słów od producenta




Faktyczne działanie
Kupiłam ten produkt głównie z myślą o jasnych, słabo kryjących lakierach, które wymagają aplikowania kilku warstw na płytkę. Preparat miał znacząco skrócić czas wysychania lakieru, według zapewnień producenta do 30 sekund. Niestety, nie zaobserwowałam takiego działania. Zamiast przyspieszać, wydłuża czas jaki lakier potrzebuje na zastygnięcie. Po zaaplikowaniu sprayu na płytkę, emalia zmienia swoją konsystencję na gumową i podatną na wszelkie odkształcenia. Ponadto, tłusta warstwa, która jest obecna po zastosowaniu produktu uniemożliwia wykonanie jakiekolwiek innej czynności, a zmycie jej kończy się zniszczonym manicurem. 

Podsumowując, produkt zupełnie nie spełnił moich oczekiwań. Jedynym małym plusem jest wygładzenie suchych skórek wokół płytki, jednak efekt ten jest krótkotrwały.

Znacie ten produkt? Jak sprawdził się u Was? Jaki preparat przyspieszający wysychanie lakieru polecacie?

Pozdrawiam, 
Kasia

środa, 2 kwietnia 2014

NOTD: Delia No.1, 85

Konstruując posta z kolekcją lakierów zauważyłam, że wielu nie prezentowałam Wam na paznokciach. Chcąc naprawić ten błąd zaczynam od Delii No. 1 w kolorze 85.


Lakier posiada jasnoniebieski, pastelowy kolor. Jest całkowicie pozbawiony drobinek, a jego wykończenie określiłabym jako satynowe. 



W przeciwieństwie do numeru 15 (prezentacja TU) z tego egzemplarza jestem niesamowicie zadowolona. Nie podkreśla niedoskonałości paznokcia, tworzy na nim gładką, błyszczącą taflę. Biorąc pod uwagę kolor mogę napisać, że jest  iście wiosenny ;)



Podsumowanie
Cena: mniej niż 5 zł
Pojemność: 5 ml
Kolor: 85
Krycie: do uzyskania pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy
Trwałość: uzależniona jest od stanu paznokcia; do 2 dni w stanie idealnym, później przeciera się na końcówkach
Inne: aplikacja bezproblemowa; stosunkowo szybkie wysychanie; egzemplarz bezdrobinkowy; wykończenie satynowe

Jaki jest Wasz ulubiony wiosenny kolor lakieru do paznokci?

Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 1 kwietnia 2014

Ulubieńcy ostatnich tygodni

Już od dawna na blogu nie pojawił się wpis dedykowany kosmetykom, które z przyjemnością używałam w ostatnim czasie. Dlatego postanowiłam wybrać po 5 kosmetyków z 3 kategorii: pielęgnacja, kolorówka oraz zapachy i jak najszybciej się zrehabilitować ;) Tyle tytułem wstępu, czas na konkrety.


Po niedawnym rozczarowaniu związanym z kremem do stóp firmy Mariza (szczegóły TU), miłą niespodzianką okazał się produkt z Oriflamu. Ładnie nawilża, szybko się wchłania, a stopy wyglądają z dnia na dzień coraz lepiej. Bardziej szczegółowa recenzja z pewnością pojawi się wkrótce na blogu.
Kolejnym świetnym produktem od Oriflame są niewątpliwie (opisywane TU) chusteczki z wyciągiem z drzewa herbacianego i rozmarynu. Jestem na tyle nim oczarowana, że kupiłam kolejne dwa opakowania ;)
Zachwalany wszędzie żel micelarny z Biedronki od niedawna jest moim ulubieńcem, jeśli mowa o porannym myciu twarzy. Stosując mydło w kostce wieczorem nie potrzebuję tak silnego oczyszczania rano. Produkt z BeBeauty świetnie spisuje się w tej roli.
Ostatnim produktem z kategorii pielęgnacja bezapelacyjnie będzie melonowe masło do ciała z Marizy. Rewelacyjny zapach, świetne właściwości nawilżające i dobra wydajność. Kolejną zaletą jest niewątpliwie przyjazna dla kieszeni cena. 


Minione tygodnie pod względem zapachowym zdominowały dwie wody perfumowane. Pierwszą jest Hugo Boss, zaś drugą wypuścił na rynek Cacharel. XX jest zapachem dość intensywnym, jednak stosowany w umiarze absolutnie nie męczy nosiciela, jak i otoczenia. Z kolei Amor Amor Absolu jest słodkim zapachem, który podoba się zarówno mężczyznom, jak i kobietom. Wielokrotnie zostałam skomplementowana, gdy spryskałam się tą wodą. Tak jak w przypadku Hugo Bossa należy pamiętać o umiarze ;) (Szczegóły TU)


Puder z Clinique kupiłam z myślą o aplikacji na całą twarz, jednak z czasem przekonałam się, że jest on idealny do utrwalania korektora pod oczami. Jest niezwykle drobno zmielony i całkowicie pozbawiony koloru. Przy mojej tłustej cerze nie utrzymuje matu tak długo jakbym tego chciała, dlatego używam do tego celu innych produktów.
Nowy pędzel z ebay'a za zawrotną cenę 2,20 $ od miesiąca jest w ciągłym użyciu. Fantastycznie nakłada się nim podkład, rewelacyjnie go rozciera. Najlepiej wydane 8 zł ever!
Wytypowany do zużycia cień w kremie Guerlain okazał się produktem, bez którego nie wyobrażam sobie makijażu. Gości na moich powiekach przynajmniej 3 na 5 dni roboczych. Pięknie odbija światło i długo się utrzymuje (czy to na bazie do powiek, czy też bez). Jedyna wada to cena (ok. 120 zł).
Wysokie oceny na KWC tuszu WonderLash z Oriflame już mnie nie dziwią. Jest to najlepszy tusz, z jakim dotychczas miałam styczność. Ładnie podkreśla i rozczesuje rzęsy, nie osypuje się. 
Na sam koniec ulubione połączenie 'naustne', czyli błyszczyk Kobo Pearl'n'Mineral w odcieniu Cupcake (szczegóły TU) oraz mini szminka z Avonu w kolorze Blond Sun. Sama pomadka jest odrobinę za ciemna dla mnie, jednak w połączeniu z błyszczykiem łagodnieje. 


I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moich ulubieńców. Zdradźcie, co stosowałyście z przyjemnością w ostatnim okresie ;)

Pozdrawiam,
Kasia