Obserwatorzy

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Zużycia z ostatnich 5 tygodni- maj/czerwiec

W ostatnim poście z pustymi opakowaniami po kosmetykach pisałam Wam, że czeka mnie przeprowadzka. Tłumaczyłam również, dlaczego post pojawia się w środku miesiąca oraz kiedy i z jakich przyczyn pojawi się kolejny. Zmiana lokum została przesunięta w czasie, a post mimo wszystko pojawi się dzisiaj :)

A zatem, zaczynamy :)


1. Yves Rocher, Nutritive Vegetale, żel do mycia twarzy-  maluch był niesamowicie wydajny.
2. Oeparol, Hialurose, krem pod oczy- 2 zużyte opakowanie, szczerze polecam, choć ja robię sobie od niego przerwę- moja skóra przyzwyczaiła się do niego.
3. Nivea, Odżywczy krem nawilżający na dzień- zużycie go zajęło mi ponad 5 miesięcy!
4. Tisane, Balsam do ust- powszechnie znany i lubiany kosmetyk do pielęgnacji ust. Zużyłam już n-opakowań, z całą pewnością do niego wrócę :)


5. Oriflame, Pure Nature, Chusteczki z olejkiem z rozmarynu i drzewa herbacianego- trzecie zużyte opakowanie. Chętnie do nich kiedyś wrócę :)


6.,7.- Płatki kosmetyczne- czyli stali bywalcy :)


8. Radox, żel pod prysznic- o ile wersja z pieprzem nie przypadła mi do gustu, ta była o niebo lepsza w używaniu. Niemniej jednak nie kupię ponownie.
9. Yves Rocher, I <3 my planet, szampon rozświetlający- szczerze pisząc, nic szczególnego. Dostałam jako gratis do zakupów, sama nie kupię go ponownie.
10. Oriflame, Feminelle, Dezodoryzujący żel do higieny intymnej- bardzo wydajny i łagodny preparat, który sprawiał, że uczucie świeżości trwało zdecydowanie dłużej niż po innych tego typu produktach.
11. Mincer-Mona Liza, Delikatne Dłonie, krem do rąk- kosmetyk, który wzbudził wśród Was największe zainteresowanie. Świetny, z całą pewnością do niego wrócę.


12. Hugo Boss, XX Women- ładny, bardzo intensywny zapach. Służył mi dzielnie przez 3 lata.
13. Mel Merio, Green Suprise- odpowiednik zielonego jabłuszka od Donny Karan. Niestety, nie jest juz dostępny w sprzedaży.
14. Avon, Arbuzowa mgiełka- idealna do odświeżania w upały i nie tylko! Aktualnie używam wersji o zapachu kwiatu wiśni :)


I to wszystko, jeśli chodzi o zeszłomiesięczne zużycia. Koniecznie dajcie znać, jak Wam poszło! :)

Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 24 czerwca 2014

Oriflame, Pure Nature, antyoksydacyjny krem na noc z granatem i jagodami goji

W poście z ostatnio zużytymi produktami znalazło się opakowanie po moim dotychczasowym kremie na noc z Oeparolu. Szukając zastępstwa dla niego sięgnęłam po krem z firmy Oriflame, którą ostatnio polubiłam.


Krem z Oeparolu dzielnie mi służył i zapewne sięgnę po niego w zimowe dni. W okresie letnim postawiłam na lżejszy kosmetyk, ponieważ moja skóra w tym czasie sama produkuje niezbędne jej "substancje nawilżająco-natłuszczające" :)


Kilka słów od producenta:
Krem na noc zawiera organiczne ekstrakty z jagód acai i granatu. Stosuj wieczorem, by zmiękczyć i nawilżyć skórę w czasie, kiedy odpoczywa po to, by stała się gładka i jędrna.

Skład:
AQUA, GLYCERIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, BUTYLENE GLYCOL, RICINUS COMMUNIS SEED OIL, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, STEARIC ACID, CARBOMER, ORYZA SATIVA EXTRACT, CAPRYLYL GLYCOL, DIMETHICONE, PARFUM, IMIDAZOLIDINYL UREA, METHYLPARABEN, CERA ALBA, PROPYLPARABEN, ISOPROPYL MYRISTATE, HYDROGENATED CASTOR OIL, SODIUM HYDROXIDE, DISODIUM EDTA, CERA CARNAUBA, EUTERPE OLERACEA FRUIT EXTRACT, PUNICA GRANATUM EXTRACT, LEUCONOSTOC/RADISH ROOT FERMENT FILTRATE, PHENOXYETHANOL, CI 16035, CI 42090

W fioletowo-buraczanym plastikowym słoiczku mieści się 75 ml kremu o przyjemnym, owocowym zapachu. Konsystencja, jak już wspomniałam, należy do lżejszych jednak nie wpływa to na właściwości nawilżające kosmetyku. Krem bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Po przebudzeniu skóra jest odświeżona i odpowiednio nawilżona. Ostatnio borykałam się z suchymi skórkami, których nie mogłam się w żaden sposób pozbyć. Dopiero zaaplikowanie grubszej warstwy kremu przyniosło jakikolwiek rezultat. 
Produkt nie powoduje zapychania porów, co jest jego dużym plusem. Kolejną zaletą jest brak parafiny w składzie.

Podsumowując, kremu używam z powodzeniem od ponad 1,5 miesiąca, a podejrzewam, że wystarczy mi na kolejne 2 miesiące. Produkt kupiłam podczas jednej z wyprzedaży za 15 zł i choć jest wycofany ze sprzedaży regularnej z całą pewnością jest wciąż dostępny. 
Komu polecam? Osobom z cerą normalną, mieszaną i tłustą, które szukają lekkiego kremu nawilżającego o przyjemnym zapachu.

Jaki kosmetyk aktualnie dba o Waszą skórę podczas wieczornej drzemki?

Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 23 czerwca 2014

NOTD: Delia, Coral Prosilk nr 174

Wracam po krótkiej przerwie z postem lakierowym, jednak kolorem, który zdominował moje paznokcie nie będzie liliowy :P 



W kanciastej buteleczce mieści się 11 ml emalii o ładnym, nieco przybrudzonym, jasnoniebieskim kolorze, który producent opatrzył numerem 174.


Aplikacja lakieru jest w zasadzie bezproblemowa, jednak przy pierwszej cienkiej warstwie ma tendencje do smużenia. Przy drugiej, dającej pełne krycie, tego malutkiego problemu nie ma. Zaznaczyć należy, że w sposobie użycia produktu jest narzucone nałożenie dwóch warstw. Producent zapewnia, że lakier jest długotrwały, z czym absolutnie muszę się zgodzić. Emalię zmyłam z płytki po 5 dniach i to tylko dlatego, że nie pasował mi do stroju, który miałam ubrać następnego dnia. 

Pora na konkrety :)





Cena: mniej niż 5 zł
Pojemność: 11 ml
Kolor: 174
Krycie: do uzyskania pełnego krycia potrzebne są 2 cienkie warstwy
Trwałość:  przynajmniej 5 dni w stanie idealnym,
Inne: brak drobinek; wykończenie lakieru określiłabym jako ultra-lśniące

Podsumowując, lakier od Delii jest bardzo dobrym, a przede wszystkim tanim produktem, który mogę z czystym sumieniem polecić (przynajmniej lakiery w kolorze 174).

Jakim kolorem lakieru nie pomalowałybyście swoich paznokci?

Pozdrawiam,
Kasia

piątek, 20 czerwca 2014

Maseczkowy maraton!

Z racji, że w ostatnim czasie zdecydowanie za rzadko sięgam po maseczki, postanowiłam rozpocząć na blogu "maseczkowy maraton". Polegał on będzie na sumiennym stosowaniu i przedstawianiu rezultatów/opinii odnośnie zużytej w całości saszetki.

Zainteresowane? Pierwsza tura:


1. Marion, Profesjonalna mikrodermabrazja (peeling, serum i maseczka)
2. Ziaja, maseczka dotleniająca
3. Ziaja, maseczka oczyszczająca
4. Rival de Loop, maseczka na dobre samopoczucie
5. Bielenda, Professional Formula, Maseczka rozświetlająca
6. Eveline, aktywna maseczka termoaktywna

Jeśli mam najpierw zrecenzować maseczkę, która Cię zaciekawiła, daj znać w komentarzu :)

Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 17 czerwca 2014

TAG: Ile warta jest Twoja twarz?

Krążący w sieci TAG: "Ile warta jest Twoja twarz?" dotarł i na mój blog :) Bez zbędnych wstępów zapraszam do lektury :) Podane poniżej ceny będą takimi, w jakich ja zakupiłam dany kosmetyk.


Podkładowe trio.
1. Matujący podkład w musie Avon w odcieniu Nude (ok.25 zł) - lekko kryjący, utrzymujący przyzwoicie mat podkład w idealnym kolorze dla mnie. Recenzja, jak i prezentacja z pewnością pojawią się na blogu, gdy będę miała trochę więcej czasu.
2. Revlon, PhotoReady w kolorze Nude (ok. 65 zł) - idealnie wychodzi na zdjęciach! Na żywo najlepiej prezentuje się w słoneczne dni- skóra jest świetlista, niedoskonałości ukryte. Serdecznie polecam, nawet osobom z tłustą cerą.
3. Holika, Holika Petit BB Cream (ok. 20 zł) - świetny, nie rewelacyjny produkt. Idealnie kryje, nie zapycha, utrzymuje się na cerze przynajmniej 8 godzin w przyzwoitym stanie. Po zdjęciu nadmiaru sebum i przypudrowaniu wygląda jak chwilę po nałożeniu. Szczegółowa recenzja TU.


Kolejne trio :) 
1. Bell, MultiMineral, korektor liftingujący (ok. 10 zł) - przyzwoity korektor pod oczy w cenie przyjaznej studenckiemu portfelowi. Kryje, nie przesusza i ma żółte tony, które pomagają zakryć zasinienia przy nosie. Produkt godny uwagi i polecenia.
2.,3. Bell, Korektor w sztyfcie (każdy za ok. 8 zł) - posiadam dwa egzemplarze: kryjący w numerze 2 oraz antybakteryjny A06. Oba bardzo lubię, z chęcią po nie sięgam przy codziennym makijażu.


Dwa prasowańce
1. Sephora, puder brązujący nr 1 (cena ok. 60 zł)- produkt nie do zdarcia! Mam go już ponad 2 lata, a nadal dzielnie mi służy. Z całą pewnością wystarczy mi na co najmniej pół roku. Stosunek wydajności do ceny wypada nadzwyczaj korzystnie. Polecam!



2. Mariza, puder bambusowy (ok. 20 zł) - biały, matujący puder prasowany. Więcej w recenzji (TU), mogę jedynie napisać, że nie kupię ponownie.


Kolejne trio :)
1. Oriflame, Tusz do rzęs Hyper Strech XL (ok. 20 zł) - szczegółowa recenzja (TU), mogę dodać, że z dnia na dzień lubię co raz bardziej :)
2. Catrice, żel do brwi i rzęs (ok. 12 zł)- służy mi dzielnie od sylwestra :) Przyjemny produkt w niskiej cenie, utrwala, a jednocześnie nie skleja włosków.
3. Clarie's, kredka do brwi w kolorze grafitowym (ok. 8 zł)- od roku stanowi podstawę makijażu brwi. Kolor jest idealny dla brunetek, a efekt można stopniować.


Najczęściej używane kredki do oczu.
1. Lovely, Profesjonalna konturówka do oczu w kolorze granatowym (cena ok. 7 zł) - zużywam, bo muszę. Kupiłam ponad rok temu i nie jestem z tego zakupu zadowolona. Tępa konsystencja, kiepska pigmentacja. Nie polecam.
2. Essence, Kajal, czarna konturówka do oczu (ok. 6 zł) - odpowiednio czarna i wydajna kredka w rozsądnej cenie.
3. Flormar, wodoodporna kredka do oczu (ok. 10 zł) - niebieski, lazurowy kolor, który idealnie podkreśla opaleniznę.


Usta.
1. Celia, pomadka-błyszczyk (ok. 12 zł)- opisywana (TU), maltretowana w ostatnim czasie namiętnie, bardzo ją lubię. Idealna do poprawek w ciągu dnia bez lusterka. Ładnie wygląda na ustach i delikatnie je nawilża. Polecam każdemu :)


2. Eveline, Liquid Tint w odcieniu 118 (ok. 15 zł) - sięgam, gdy mam ochotę na trwały makijaż ust, bez konieczności poprawek. Ładny odcień różu z domieszką fioletu, optycznie wybiela zęby. Produkt posiada przyjemny zapach i jest bardziej przyjazny w aplikacji niż tint z Bell.
3. Kobo, Pearl'n'mineral (ok. 15 zł)- błyszczyk w neutralnym kolorze, bezproblemowy w aplikacji i dobrze utrzymujący się na ustach :) Szczegóły w recenzji (TU)

Łącznie: 321 zł za pakiet, który wystarcza mi na co najmniej 9-12 miesięcy (oprócz pudru z Marizy), co daje 29-35 zł miesięcznie. 

Jak wygląda Wasze makijażowe finansowe podsumowanie? 

Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 12 czerwca 2014

Avon Care, Light Moisture, Odświeżający krem-żel do twarzy z wyciągiem z ogórka i zielonej herbaty

Od kremu do twarzy, który ma mi służyć podczas letnich miesięcy nie oczekuję wiele: nawilżenia i lekkiej formuły, która nie zapcha podatnej do tego cery. Sięgając po kosmetyk z Avonu miałam mieszane uczucia. 


Kilka słów od producenta:
"Lekki, szybko wchłaniający się krem-żel do twarzy odświeża skórę, a także pomaga nadać jej matowy wygląd i gładkość"

Skład:
aqua, isopropyl palmitate, butylene glycol, glycerin, caarbomer, imidazolidinyl urea, cetearyl alcohol, methylparaben, parfum, polysorbate 40, glyceryl stearate, sodium hydroxide, disodium edta, silica, hamamelis virginiana extract, cucumis sativus extract, camelia sinensis extract, ci 42090, ci 47005.

Opakowanie produktu to zwykły, plastikowy słoiczek, który mieści 100 ml kremu o żelowej konsystencji. Zatem, pierwsza obietnica producenta jest spełniona ;) Kosmetyk faktycznie szybko się wchłania i ma przyjemny, świeży zapach. Krem nie pozostawia na twarzy tłustawego filmu i w zasadzie tuż po rozsmarowaniu go można przystąpić do nakładania makijażu. 
Przechodząc do właściwości kremu, muszę przyznać, że lekko nawilża i delikatnie odświeża skórę, co najprawdopodobniej jest zasługą konsystencji produktu. Co do matowienia, to faktycznie jest zauważalne, jednak efekt ten nie jest długotrwały. Na mojej tłustej (obecnie) cerze utrzymuje się maksymalnie 2 godziny w strefie T, na policzkach ok.3 godzin. Producent wspomina o wygładzeniu skóry, które jest raczej mierne. 


Nie zauważyłam, aby krem zapchał mi pory, co jest (w moim odczuciu) jego ogromnym plusem. Jeśli miałabym napisać parę słów o innych zaletach kremu to z całą pewnością będą to niska cena (ok. 6zł w promocji) oraz dobra wydajność. Produktu używam od niemal miesiąca, a zużyłam maksymalnie 1/6 zawartości.

Komu polecam? Osobom z mieszaną/ tłustą cerą szukającym lekkiego kremu nawilżającego, który nie spowoduje zapchania porów.

Jakich kremów używacie podczas letnich miesięcy? Czy pora roku wpływa u Was na zmianę kremu?

Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 10 czerwca 2014

NOTD: Oriflame, The One, Lilac Silk

Zauroczenie liliowym kolorze trwa!
Kiedy dowiedziałam się, że Oriflame ma wprowadzić do swojej oferty nowe lakiery było mi to zupełnie obojętne. Dopiero gama kolorystyczna wzbudziła we mnie jakiekolwiek emocje, a w zasadzie jeden odcień o wdzięcznej nazwie Lilac Silk. 



Lakier zamknięty jest w beczułkowatej buteleczce z długą, szarofioletową nakrętką o lekko perłowym połysku. Pędzelek emalii jest szeroki i ułatwia aplikację. W zasadzie dwa pociągnięcia i płytka jest pokryta produktem.


Emalia bardzo dobrze kryje. Dwie cienkie (i mam na myśli naprawdę cienkie) warstwy kryją płytkę niemal w 100 % (zauważalne są minimalne prześwity).




Uwielbiam! Za kolor, aplikację i dobrą trwałość :)

Cena: regularna jest wygórowana- ok. 25 zł, w promocji ok. 15
Pojemność: 8 ml
Kolor: Lilac Silk
Krycie: do uzyskania pełnego krycia potrzebne są 2-3 cienkie warstwy
Trwałość:  do 5 dni w stanie idealnym, później przeciera się na końcówkach
Inne: duży pędzelek ułatwiający aplikację; bezdrobinkowy z wysokim połyskiem

Podsumowując, po satysfakcjonującej przygodzie z tym egzemplarzem dokupiłam (tak, wiem... znowu) kolejne 2 egzemplarze :D

Pozdrawiam, 
Kasia

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Pomadkowo: Wibo Elixir nr 5

Pogoda ostatnio nas rozpieszcza. Bezchmurne niebo, słoneczne poranki i popołudnia. Miniony weekend spędziłam bardzo aktywnie, czego rezultatem jest opalenizna na tzw. "buraka" :D 

Dzisiaj zaprezentuję Wam produkt, który dzielnie służył mi od piątku i sprawił, że usta nie wysuszyły się na wiór. 

Mowa o produkcie firmy Wibo z serii Elixir, który kupiłam stosunkowo dawno, ale dopiero od paru tygodni zaczęłam używać bardziej regularnie.



Kolor pomadki określiłabym jako bezpieczny róż z domieszką beżu, który idealnie komponuje się z makijażem 'no make-up'. Producent oznaczył ją numerem "5" (cena ok. 8 zł).


Wykończenie szminki jest zdecydowanie lśniące, choć sam produkt pozbawiony jest drobinek. Jeśli miałabym napisać coś o właściwościach oraz trwałości pomadki, to w zasadzie wszystko już opisałam przy okazji prezentacji numeru 4


Na poniższym zdjęciu usta nie pokryte pomadką.


Po jakie kolory pomadek, błyszczyków, tintów sięgacie w tak upalne dni?

Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 7 czerwca 2014

Bielenda, Laser Xtreme, nawilżająco-odmładzający płyn micelarny w żelu

Moim absolutnym ulubieńcem w kategorii demakijażu twarzy jest kwiatowe mleczko z Yves Rocher. Czasem zdradzam je z mleczkiem Hydra Vegetale również tej samej firmy. 

Zdarza mi się również podczas zakupów sięgać po kosmetyki mi nie znane tylko po to, aby móc je później zrecenzować dla czytelników mojego bloga :) Tak było podczas ostatnich zakupów w hurtowni kosmetycznej, kiedy kupiłam innowacyjny produkt od Bielendy.


Opakowanie mieści 200 ml płynu micelarnego, który posiada gęstą, żelową konsytencję. Zapach produktu należy do przyjemnych, wyczuwam w nim noty podobne do City Rush od Avonu (śliwka, róża). Za swój egzemplarz zapłaciłam 8 zł, jednak zdaję sobie sprawę, że cena w sklepie może przekroczyć 10 zł.


Plastikowa butelka posiada białe zamknięcie z małym otworem, który dozuje znaczną ilość produktu.


Odnosząc się do zaleceń producenta, muszę przyznać, że kosmetyk dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Skóra po zastosowaniu sprawia wrażenie bardziej nawilżonej. Jeśli macie wrażliwą i przesuszoną okolicę pod oczami ten kosmetyk będzie idealny do demakijażu oczu. Kilkukrtonie zdarzyło mi się zapomnieć specyfiku do zmywania makijażu oka i muszę przyznać, że ten produkt nie dość, że zmył makijaż to dodatkowo ukoił skórę.


Konieczne po zastosowaniu płynu jest umycie twarzy z dwóch względów. Po pierwsze, kiedy produkt zaschnie na twarzy zaczyna rolować się i delikatnie lepić, a po drugie może zapchać skórę. Jeśli  twarz zostanie umyta, produkt nie posiada żadnych wad i nie można mu nic zarzucić. 

Zapomniałabym, podczas demakijażu produkt ślizga się po twarzy :)

Do produktu będę wracać w 'chudsze' miesiące lub gdy mój ulubieniec będzie poza moim zasięgiem :) Z czystym sumieniem mogę go polecić :)

Z jakiego rodzaju kosmetyku do demakijażu korzystacie? :)

piątek, 6 czerwca 2014

Oriflame, Tusz do rzęs, HyperStretch XL

HyperStretch XL, cena 19,90 zł za 8 ml

W ostatnim poście ze zużyciami znalazł się tusz do rzęs, który pozytywnie mnie zaskoczył i sprawił, że chciałam kupić go ponownie. Z przyczyn ode mnie niezależnych, produkt do mnie nie trafił. W zamian otrzymałam inny, który miał sprawić, że będę zadowolona. 

Poprzednik, opisywanego dzisiaj egzemplarza, wydłużał rzęsy, perfekcyjnie je rozdzielał i podkreślał. Czy następca WonderLash choć po części spisuje się tak dobrze?


Wszelkie mikroskopijnej wielkości włoski na powyższej szczoteczce są 'wytworem' maskary, a nie zabrudzeniami z otoczenia. W swej formule produkt posiada mikrowłókna, które mają za zadanie maksymalnie wydłużyć rzęsy. 

W zależności od dnia, tusz sprawuje się na moich rzęsach lepiej lub gorzej. Nadmienię tylko, że choruję na niedoczynność tarczycy, która ma znaczący wpływ na stan mojej skóry, a także włosów, w tym i rzęs. Poniższe zdjęcia wykonane zostały w 'gorszym' dniu.

Bez tuszu:


Z tuszem:


Zauważalne jest podkreślenie, wydłużenie i uniesienie rzęs, które zostało osiągnięte poprzez nałożenie jednej warstwy tuszu.

Jaka jest Wasza ulubiona maskara?
Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 5 czerwca 2014

Pomadkowo: Celia, Care, pielęgnująca pomadka-błyszczyk nr 5

Z racji, że wszelkiego typu produkty do ust uwielbiam- mam ich całkiem pokaźną gromadkę. Przeglądając zawartość mojej kosmetyczki z mazidłami, zauważyłam, że wielu jeszcze Wam nie zaprezentowałam. 


Firmę Celia bardzo lubię i cenię z kilku powodów: 
- polska firma
- dobre jakościowo produkty
- cena jest nieproporcjonalnie niska w porównaniu do jakości
- kosmetyki posiadają przyjemne zapachy
- produkty do ust posiadają cieszące oko opakowania

Dlatego też, widząc w sklepie produkt do ust tej firmy, nie zastanawiam się długo i (zazwyczaj) kupuję go :) W ten sposób trafiła do mnie pielęgnacyjna pomadka-błyszczyk w odcieniu nr 5.
 


Tradycyjne, dla serii pomadko-błyszczyk, złote opakowanie mieści (wg wizaz.pl) aż 6 g pomadki (cena: ok. 12 zł).


Gdybym miała opisać kolor pomadki, to określiłabym go jako pastelowy oranż. Ujmując poziom krycia musiałabym użyć sformułowania: półtransparentny oranż.

Kilka słów od producenta
Formuła z masłem kakaowym, aloesowym i shea oraz olejkiem kokosowym intensywnie odżywia usta, zapewniając im znakomitą ochronę zarówno w czasie zimowych miesięcy jak i letnich dni. Kremowa konsystencja sprawia, że pomadki świetnie się rozprowadzają dając efekt półtransparentnego koloru i blasku.

Odnosząc się do obietnic producenta muszę zgodzić się z nimi wszystkimi. Usta po zastosowaniu pomadki są odżywione i dobrze nawilżone. Produkt bardzo dobrze rozprowadza się po ustach, nadaje im delikatny kolor i blask. 


Jedynym minusem, który zauważyłam, a który dotyczy całej serii pomadko-błyszczyków, to tendencja sztyftu do delikatnego 'roztapiania się', co powoduje, że łatwo ulega on odkształceniom.

Przygoda z tym egzemplarzem skłonia mnie do rozważenia zakupienia innej wersji kolorystycznej :)

Spotkałyście się z tą serią? Co sądzicie o kosmetykach Celii?

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 4 czerwca 2014

Oriflame, Feet UP, Kojący krem do stóp z wyciągiem z kwiatu pomarańczy i olejkiem z kiełków pszenicy

W poście o najczęściej używanych kosmetykach marca pojawił się krem do z Oriflame, który w znaczący sposób przyczynił się do poprawy kondycji skóry moich stóp. 

"Kojący krem do stóp Feet Up. Odżywia, zmiękcza i koi suchą i szorstką skórę stóp. Wzbogacony wyciągiem z kwiatu pomarańczy i olejkiem z kiełków pszenicy. Stosować codziennie wmasowując w skórę stóp". 

Cena: 16,90 zł lub 29,90 zł ( w promocjach już od 9,90 zł); pojemność: 75 ml lub 150 ml

Skład: aqua, cetearyl alcohol, urea, glycerin, caprylic/capric triglyceride, sodium cetearyl sulfate, ceteareth-12, triticum vulgare germ oil, imidazolidinyl urea, methylparaben, propylparaben, dimethicone, parfum, citrus aurantium dulcis flower extract, propylene glycol, limonene, linalool, hexyl cinnamal

Krem zamknięty  jest w tradycyjnej, miękkiej tubce z (niestety) odkręcaną nakrętką. Otwór, przez który wydostaje się produkt, jest odpowiednich rozmiarów i pozwala na kontrolowaną aplikację produktu.


Konsystencja kremu również nie odbiega od tradycyjnej dla tego typu produktu. Nie jest zbyt gęsta, ani też za rzadka. 

Regularne stosowanie kremu sprawia, że skóra na piętach przestaje być szorstka i sucha. Po około miesięcznym smarowaniu, nawilżenie skóry utrzymuje się nawet wtedy, gdy nie zaaplikujemy produktu na stopy. Odnosząc się jeszcze do obietnic producenta, muszę wspomnieć o tym, że pięty stały się bardziej miękkie i rzadziej doskwiera im dyskomfort związany z całodniową bieganiną. 

Po ostatniej, rozczarowującej przygodzie z kremem firmy Mariza, ten jest miłym zaskoczeniem i chętnie będę po niego sięgać.

Jaki jest Wasz ulubiony preparat do pielęgnacji stóp?

Pozdrawiam,
Kasia