Obserwatorzy

wtorek, 28 stycznia 2014

Zużycia z grudnia i stycznia

Kolejny raz torebka z pustymi opakowaniami została wypełniona po brzegi. Nadszedł więc najwyższy czas na post z mini- recenzjami zużytych kosmetyków. 

Na zdjęciach panuje zamieszanie z poplątaniem ;) 
- Bielenda, Bawełna, Płyn do higieny intymnej- produkt jakich wiele. Nie zaszkodził, ale i nie zachwycił. Na plus opakowanie z pompką, delikatny zapach, dobra wydajność (wystarczył mi na 3,5 miesiąca regularnego stosowania) i niska cena (ok. 6 zł). Być może kupię ponownie.
-Avon Senses, Lagoon, Żel pod prysznic- produkt posiadał bardzo ładny, świeży zapach, był niezwykle wydajny i stosunkowo tani (ok. 6zł za 500 ml). I to wszystko jeśli chodzi o plusy. Żel niesamowicie przesuszył skórę (zwłaszcza na plecach). Nie kupię ponownie.
- Skino, Żel do golenia dla cer wrażliwych- idealny produkt do depilacji. Nie wysusza, łagodzi podrażnienia i kosztuje niewiele (5 zł). Wystarczył mi na ok. 3,5 miesiąca. Kolejne opakowanie jest już w użyciu ;)
- Farmona, Herbal Care, Łopianowy szampon do włosów z tendencją do łupieżu- szampon nie przyczynił się do zmniejszenia łupieżu, jednak załagodził swędzenie skóry głowy. Nie zachwycił mnie na tyle, bym kupiła go ponownie.

- Isana, Deo Spray, Secret Rose- tani, mało wydajny dezodorant, o średnich właściwościach antyperspirujących, które słabną proporcjonalnie do zawartości opakowania. Zapach produktu był bardzo przyjemny, niemniej jednak nie kupię tego produktu ponownie.
- Apropo, Red Tea Roll-On- antyperspirant kupiony w małej drogerii. Niepozorne opakowanie i szata graficzna skrywały produkt o pięknym zapachu i bardzo dobrych właściwościach antyperspirujących. Nie powodował bielenia ani odbarwiania ubrań. Z chęcią do niego wrócę, gdy tylko go znajdę.
- Carea, Softino- płatki kosmetyczne- obowiązkowy punkt każdych zużyć ;) 
-Marion, Delikatny płyn do demakijażu oczu-TEST PRODUKTU- kupiłam pod wpływem promocji w Naturze (opakowanie za 3,49 zł). Na początku byłam z niego bardzo zadowolona, jednak pod koniec drugiego opakowania zaczął przesuszać skórę wokół oczu. Niestety, z tego powodu nie kupię go ponownie.
- Artdeco, Baza pod cienie do powiek- niezwykle wydajny i spełniający swoje zadanie produkt. Podtrzymuje trwałość cieni, podbija ich kolor. Czego chcieć więcej? Kupię ponownie za jakiś czas ;)
- Inglot, Korektor w kremie- kryje niedoskonałości, utrzymuje się cały dzień. Zużycie całej tubki zajęło mi niemal 2 lata, a wierzcie lub nie, miewałam całkiem sporo do zakrycia. Z pewnością kupię ponownie, gdy zużyję zapasy ;)
- Avon, Podkład rozświetlająco-antystresowy- jeden z lepszych podkładów, jakie ma w swojej ofercie Avon. Wyrównuje koloryt cery, ma średnie krycie, delikatnie rozświetla. Przypudrowany utrzymuje się praktycznie cały dzień (błyszczenie na cerze tłustej pojawia się, jednak podkład nie spływa z twarzy). Kupię ponownie, gdy zużyję zapasy ;)
- Sephora, puder matujący- świetny produkt, który faktycznie podtrzymuje efekt matu. Dopasowuje się do karnacji, choć czasami potrafi oksydować (rzadko, bo rzadko, ale jednak). W cenie regularnej nie kupiłabym (ok. 60 zł), na wyprzedażach cena jest niezwykle atrakcyjna (np.15 zł). Prawdopodobnie kupię ponownie :)
- Catrice, Evolution to revolution, tusz do rzęs- nie, nie i jeszcze raz nie. Okropnie sklejał rzęsy i natychmiast po aplikacji osypywał się. Szczęście w nieszczęściu, kupiłam na promocji. Nie kupię ponownie.
-BeBeauty, zmywacz do paznokci z pompką- produkt sam w sobie dobry, jednak opakowanie pozostawia wiele do życzenia. Zmywacz, po pewnym czasie, ulatniał się z niego- wyczuwalna była jego woń  w szafce, a także wylewał się. Zdecydowanie bardziej przemawiało do mnie stare opakowanie. Nie kupię ponownie.
- Flormar, lakier do paznokci nr 246- niestety zgęstniał na tyle, że jego używanie stało się niemożliwym. Dobry produkt, pisałam o nim TUTAJ.
- Wibo, Wygładzająca odżywka do paznokci z proteinami pszenicy- odżywkę spotkał ten sam los co lakier z Flormaru. Nie zdążyłam go zużyć, choć stosowałam go jako bazę pod lakier za każdym razem. Produkt dobry, rzeczywiście wygładzał płytkę paznokcia. Kupię ponownie, gdy zużyję zapasy ;)
- Inglot, wosk do brwi- produkt, który naprzemiennie mnie zachwycał i rozczarowywał. Jednego dnia pięknie ujarzmiał włoski, drugiego zupełnie sobie z nimi nie radził. Wosk delikatnie barwił brwi i lekko je nabłyszczał. Nie zastygał na nich. Nie wiem, czy kupię ponownie.
- Lirene, krem pod oczy, cera wrażliwa- produkt jakich wiele na rynku. Delikatnie nawilżał, miał SPF 5. Nie zachwycił. Zdecydowanie lepszy jest od niego krem z Oeparolu, o którym pisałam już na blogu, o TUtAJ
- Yves Rocher, krem odżywczy dla cer suchych na noc- dobry, treściwy produkt. Moja skóra wchłaniała go niemal w mgnieniu oka. Powyższa tubka starczyła mi na 2,5 tygodnia stosowania, choć producent przewidywał, że produkt wystarczy jedynie na tydzień. Być może kupię go ponownie.
- Schwarzkopf, Gliss Kur, jedwabne serum do włosów- buteleczka zużywana rok! Stosowałam po każdym myciu włosów. Nie wygładzał włosów, ani ich odpowiednio nie nawilżał. Cena dość wysoka- ok. 20 zł- jak na tego typu produkt. Nie kupię ponownie. 
- Ziaja, antycellulitowa oliwka do masażu- piękny, pomarańczowy zapach, produkt dość dobrze nawilżał skórę. Właściwości antycellulitowych nie zauważyłam, ponieważ 5 ml próbka wystarczyła mi na 3 aplikacje. Kupiłam wersję ujędrniającą, recenzja wkrótce :)
- Avon, Planet Spa, Błotna maseczka- ulubiona! Faktycznie oczyszcza skórę, ogranicza jej błyszczenie. Dla mnie niezastąpiona! Kupiłam już kolejne opakowanie ;)
-Avene, Woda termalna- na problemy skórne jak znalazł. Przez ostatnie dwa miesiące stosowałam po peelingu kwasem. Dobry produkt w rozsądnej cenie. Na chwilę obecną nie potrzebuję wody termalnej, zapewne w sezonie letnim odkupię.
-Olia, Odżywka do włosów- bardzo dobra odżywka, żałuję, że nie można kupić jej oddzielnie.
Saszetki, saszeteczki ;)
- Efektima, maseczka błotna- nie dorasta do pięt tej z Avonu.
- Holika Holika, Pig Nose 3-step kit- na europejskie zaskórniki zdecydowanie za słaby zestaw ;)
- Nizoral, leczniczy szampon przeciwłupieżowy- niezastąpiony! często do niego wracam i będę do niego wracać.
Wyrzutki:
-Linoderm Acne
-Efektima, kuracja na rozstępy
- Eucerin, DermoPurifyer


Uff... To już wszystko ;)
Jakie produkty udało się Wam zużyć w ostatnim czasie?

Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Recenzja: Mariza, Bambusowy puder matująco-wygładzający

Dwa tygodnie temu zużyłam wysłużony puder z Sephory, który bardzo polubiłam za to jak wyglądał na mojej cerze, za podtrzymywanie matu (na około 3,5 godziny) oraz stosunek wydajności do ceny. Ta ostatnia cecha wypadła nader korzystnie, ponieważ puder ten kupiłam na wyprzedaży za 15 zł, a służył mi praktycznie 9 miesięcy. Jednak dzisiejszy post nie dotyczy tego produktu ;)

W poście zakupowym (o, tutaj) wspominałam, że główną przyczyną zakupu była dobra opinia pudrów 'roślinnych'. Nie miałam jeszcze możliwości przetestowania pudru ryżowego, dlatego z chęcią sięgnęłam po puder bambusowy, który ma mieć podobne, o ile nie lepsze, właściwości. Z racji, że mam dobry dostęp do kosmetyków Marizy, zdecydowałam się wypróbować ich produkt. 

Puder zamknięty jest w czarnym, solidnie wykonanym plastikowym opakowaniu ze srebrnym logiem firmy. Wewnątrz, oprócz produktu ;), znajduje się lusterko i "puszek", który w zasadzie nie przydaje się do niczego (przynajmniej mi). 
Szczerze powiedziawszy, a w zasadzie napisawszy, przed pierwszym użyciem miałam pewne obawy. Byłam pewna, że produkt będzie bardzo bielił skórę. Okazało się jednak, że nie potrzebnie, bo puder choć w pierwszym kontakcie z cerą delikatnie ją rozjaśnia, po około 30 minutach dopasowuje się do karnacji. 
Puder daje ekstremalny mat przez 1-1,5 godziny, a przez kolejne 1,5 efekt pożądany przeze mnie. Po upływie około 5 godzin od aplikacji w okolicach skrzydełek nosa, pod dolną wargą, a także w centralnej części czoła pojawia się błysk. Biorąc pod uwagę, że moja skóra mogłaby konkurować z rafinerią oleju spożywczego, jestem niesamowicie zaskoczona działaniem produktu. W tym miejscu chciałabym zaznaczyć, że produkt nie wchodzi w interakcję (tzn. nie powoduje ciemnienia) ze stosowanymi obecnie podkładami (Avon, matujący podkład w musie oraz krem BB z Holika, Holika). 
Produkt nie jest pozbawiony wad, jest bardzo słabo sprasowany, co najprawdopodobniej poskutkuje słabszą (w porównaniu do pudru Sephorowskiego) wydajnością. Puder baaardzo pyli- wszystkie czarne przedmioty w jego zasięgu stają się szare.

Podsumowując, za około 20 zł otrzymujemy 7 g produktu, który dobrze radzi sobie z matowieniem bardzo tłustej cery. Puder możemy kupić u konsultantek lub bezpośrednio na stronie producenta (stając się klientem bezpośrednim).

Używałyście pudrów roślinnych? Jak sprawował się w Waszym przypadku?

Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Test płynów do demakijażu oczu + specyfik do zadań specjalnych

Od dłuższego czasu chodziło mi po głowie porównanie płynów do demakijażu.Sama bardzo lubię tego typu wpisy i filmiki, ponieważ można w ten sposób przekonać się, czy wychwalany produkt jest faktycznie godny uwagi. 
Do zrealizowania mojego zamierzenia skłonił mnie fakt, że obecnie używany dwufazowy płyn z Marionu zaczyna niknąć w opakowaniu. Mam nadzieję, że tego typu post okaże się pomocny w doborze odpowiedniego preparatu do demakijażu tych wrażliwych okolic twarzy.


Do recenzji porównawczej wybrałam 3 płyny przeznaczone typowo do demakijażu oczu oraz chusteczki nasączone olejkami z Rossmana. 
Na wstępie parę słów o każdym z produktów.


Garnier, Kojący płyn do demakijażu oczu
Zapach: brak
Barwa: brak
Konsystencja: typowa, "wodna"
Pojemność: 125ml
Cena: 9 zł (w Biedronce)
Dostępność: drogerie, internet
Inne: brak alkoholu w składzie, obecna prowitamina B5










Marion, Delikatny płyn do demakijażu oczu
Zapach: brak
Barwa: niebieska
Konsystencja: typowa dla produktów dwufazowych- oleista
Pojemność: 120ml
Cena: 5 zł
Dostępność: drogerie, internet
Inne: prowitamina B5 i wyciąg z rumianku w składzie









L'oreal, Dermoexpertise, Delikatny płyn do demakijażu oczu
Zapach: cytrusowy, przypomina trochę "anginkę" (roślina)
Barwa: brak
Konsystencja: typowa, "wodna"
Pojemność: próbka- 50 ml
Cena: xxx
Dostępność: drogerie, internet
Inne: prowitamina B5 najwyżej w składzie, allantoina






Babydream, Chusteczki nasączone olejkami
Zapach: specyficzny, nie drażniący
Barwa: brak
Konsystencja: chusteczka jest bardzo tłusta
Pojemność: 80 szt
Cena: 6 zł 
Dostępność: Rossmann
Inne: przyjemny, naturalny skład; chusteczki na pierwszy rzut oka wydają się być suche.





Do przetestowania powyższych specyfików użyłam:

A oto rezultaty po jednym przetarciu:
Chusteczka nie do końca poradziła sobie ze zmyciem eyelinera, za to rewelacyjnie zmyła naniesione szminki (i takie zastosowanie ten produkt u mnie znalazł- do szminek jak znalazł!)
L'oreal zdecydowanie najlepiej poradził sobie ze zmyciem wszystkich naniesionych kosmetyków. Zachwyty na jego temat są w pełni uzasadnione.
Marion zmywa makijaż, ale nie do końca. Potrzebne są dodatkowe 'przetarcia'.
Drugi po L'orealu produkt, który poradził sobie całkowicie z usunięciem makijażu. Godny polecenia.


Lubicie tego typu wpisy? Chciałybyście, aby pojawiały się regularnie na blogu?

Pozdrawiam,
Kasia


niedziela, 19 stycznia 2014

Ebay'owe zakupy

Od jakiegoś czasu zamawiam różne przedmioty z ebay'a. Pędzle do makijażu, bluzkę, biżuterię, a także kosmetyki. Jeśli chodzi o ostatnie, to mam swojego sprawdzonego sprzedawcę. Wiem, że jeśli kliknę 1. dnia miesiąca dany kosmetyk, to 15. będzie u mnie (w najgorszym przypadku) rewelacyjnie zabezpieczony i z masą próbek. 

Z uwagi na brak czasu, dzisiaj przedstawiam Wam moje 2 najnowsze nabytki, zaś opinię o nich i recenzję postaram się "ukręcić" w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Planuję porównać kamuflaż od Misshy z kultowym już kamuflażem od Catrice. Zatem, cierpliwości ;)

Poniżej można przekonać się o hojności sprzedawcy :P


W paczce znalazły się:
- Missha, The Style Perfect Concealer
- Missha, Under Eye Brightener 
- 2x Tony Moly, Red Appletox Honey Cream
- 3x Tony Moly, Intense Care, Dual Effect Sleeping Pack

Kupujecie kosmetyki za pośrednictwem ebay'a?
Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 12 stycznia 2014

Pielęgnacja cery: miejscowe problemy skórne

Jako posiadaczka cery mieszanej/tłustej skłonnej do zapychania i wyprysków, jestem zaopatrzona w cały arsenał preparatów do walki z pryszczami. Nie stosuję ich na całą twarz, jedynie punktowo w miejscu występowania problemu. W codziennej pielęgnacji cery staram się unikać kosmetyków przeznaczonych do cer trądzikowych, bo w moim mniemaniu napędzają one błędne koło 'wypryskowe'. Kiedy stosowałam takie kosmetyki trądzik, który na początku był małym problemem urósł do ogromnego. Dlatego od końca września porzuciłam pielęgnację typową dla cer problematycznych na rzecz pielęgnacji 'własnej', dostosowanej do aktualnych potrzeb mojej skóry. 
Dzisiaj opiszę preparaty, które stosuję kiedy na mojej twarzy pojawiają się różne problemy: ropny wyprysk, podskórna nieboląca grudka, podskórna boląca grudka, tzw. "kaszka" i wiele, wiele innych. Zdaję sobie sprawę z tego, że ilość przedstawionych kosmetyków/maści może wydać się niektórym nadmierną, jednak ja wypracowałam już taki, a nie inny system walki z trądzikiem.

No to zaczynamy! :)

Od lewej: pasta ichtiolowa, pasta Lassara, krem z siarką i kwasem salicylowym


1.Olejek eteryczny z drzewka herbacianego
W okresach kiedy mój organizm jest szczególnie wyczerpany na mojej twarzy "częściej i gęściej" goszczą wypryski. Stosuję wtedy olejek, który dodaję do kremu na noc (jedna kropla na większą niż zazwyczaj porcję kremu). Zapach takiej mikstury nie należy do najpiękniejszych, jednak zauważalne jest wysuszenie pryszczy następnego ranka.
Stosuję: w wysypach pryszczy
Jak: kropla do porcji kremu
Działanie: wysuszające, antybakteryjne

2. Clinique, Anti-blemish solutions, żel do stosowania miejscowego
Produkt polecała na swoim kanale Katosu i to pod wpływem jej opinii kupiłam ten produkt. Nie należy on do najtańszych, cudów również nie działa. To znaczy działa, ale nie na tyle żeby ponownie wydać na niego około 80 zł (na plus mega wydajność- 1,5 roku używania, a została połowa produktu). Do rzeczy, stosuję go na bolące grudki pod makijaż. Po nałożeniu kremu nawilżającego na miejsce problematyczne nanoszę niewielką ilość żelu, pozwalam mu zaschnąć, a następnie przystępuję do makijażu/kamuflażu ;) Wspomagam w ten sposób nocną walkę z pryszczem.
Stosuję: na pryszcze, pod makijaż
Jak: cienka warstwa na krem
Działanie: średnio wysuszające

3. Linoderm Acne, Specjalistyczny krem do stosowania punktowego
Krem ma niewielką pojemność, która jest adekwatna do jego ceny (15 ml/ok.15 zł). Ma przyjemny, w miarę naturalny skład. Krem posiada właściwości wysuszające, choć jego konsystencja i postać na to nie wskazują. W kryzysowych sytuacjach, kiedy zdecyduję się na bardziej drastyczną ingerencję w pryszcza, ten preparat ratuje mnie z opresji. Kiedy na wyprysku nie chce 'trzymać się' korektor, stosuję ten krem. Cielisty kolor kremu nie rzuca się tak mocno w oczy, jak czerwona 'dioda' na twarzy.
Stosuję: na trudne do zakamuflowania makijażem wypryski
Jak: po nałożeniu makijażu w miejscu, które nie jest zakamuflowane (po uprzednim oczyszczeniu tego miejsca)
Działanie: wspomaga leczenie, delikatnie wysusza, antybakteryjne

4. Asa, Acnefan, Krem do pielęgnacji cery trądzikowej
Nie zaryzykowałabym użycia tego produktu na całą twarz z dwóch powodów. Po pierwsze, preparat posiada silne właściwości wysuszające, naprawdę silne. Po drugie, zapach tego kremu jest gorszy niż olejku z drzewka herbacianego. Niemniej jednak jest doskonały do wysuszania różnego rodzaju pryszczy i grudek. Nie musimy się obawiać, że wytrzemy nałożony specyfik w poduszkę. Po około 15 minutach od aplikacji zastyga, bywają dni kiedy mam problem ze zmyciem go z twarzy ;)
Stosuję: na grudki i wypryski
Jak: punktowo na wyprysk grubszą warstwą; cienką warstwą na grudki
Działanie: Silnie wysuszające, antybakteryjne

5. Krem recepturowy, Siarka z kwasem salicylowym
Mazidło przepisywane przez dermatologa. Stosuję naprzemiennie z Acnefanem do wysuszania grudek. Pomimo tłustej konsystencji silnie wysusza, osoby o cerze wrażliwej muszą na niego uważać, bo potrafi skórę "poparzyć" (budzimy się z czerwonymi plackami), ale wyrównać jej strukturę. 
Stosuję: na "kaszkę"
Jak: cienką warstwą na miejsce występowania problemu
Działanie: silnie wysuszające, ostrożnie z pierwszym użyciem

6. Sudocrem, krem barierowo-ochronny
Dni, w których przesadzę z wysuszaniem, są dniami trudnymi zwłaszcza, gdy problem skórny nadal doskwiera. Sięgam wtedy najczęściej po Sudocrem. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, a wielokrotnie pomógł.
Stosuję: na przesuszone, problematyczne miejsca
Jak: cienką warstwę na problem
Działanie: regenerująco-wysuszające

7. Acne-derm, Krem z kwasem azelainowym
Często zdarza się tak, że po bolesnych pryszczach zostają nam nieestetyczne przebarwienia. Gdy miejsce po wyprysku jest już prawie zagojone smaruję je Acne-dermem. Plamki stają się jaśniejsze, zdecydowanie szybciej wchłaniają się.
Stosuję: na prawie wyleczone miejsca po wyprysku
Jak: na noc, cienka warstwa
Działanie: wybielające, antybakteryjne na niektóre szczepy bakteryjne

8. Benzacne, Lek na trądzik 10%
Stosuję go sporadycznie i po okładach z szałwii. Wyrównuje powierzchnię skóry,  podsusza pryszcze.
Stosuję: po okładach z szałwii
Jak: cienką warstwę, na noc
Działanie: wysuszające

9. Pasta Lassara, Pasta cynkowa z kwasem salicylowym
Zastosowanie produktu identyczne jak w przypadku Acnefanu, z tą tylko różnicą, że działanie jest słabsze. Na plus brak zapachu.
Stosuję: na  wypryski
Jak: punktowo na wyprysk grubszą warstwą; 
Działanie:  wysuszające, antybakteryjne

10. Pasta recepturowa, Pasta ichtiolowa
Ostatni już produkt z serii :) Jest bardzo przydatna, kiedy naszym problemem jest podskórna, boląca, ropna grudka. Pasta podsusza ją i 'wyciąga' ropę na powierzchnię. Bardzo przydatna w okresie kobiecych dni, szybko podsusza problemy.
Stosuję: na podskórne, bolące ropne grudki
Jak: grubsza warstwa, nie zastyga na twarzy
Działanie: wysuszające


Mam nadzieję, że post okaże się przydatny :)
Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 11 stycznia 2014

Recenzja: Nivea, Aqua Effect, Odżywczy krem nawilżający na dzień dla cer suchych i wrażliwych

Chociaż jestem posiadaczką cery mieszanej, w kierunku tłustej, krem przeznaczony dla wrażliwców stosuję z powodzeniem od początku listopada. Muszę przyznać, że nie rozczarował mnie ani nie przyczynił się do zwiększenia ilości podskórnych grudek czy pryszczy. 


 Na początku recenzji muszę wspomnieć, że zaczęłam swoją przygodę z kwasem salicylowym. Wiedziałam, że skóra po zastosowaniu tego specyfiku może być podrażniona, przesuszona i bardzo kapryśna. Oczywistym było również sięgnięcie po filtr ochronny. Idąc do sklepu, teoretycznie wiedziałam co chciałam: krem solidnie nawilżający, ale nie przesadnie, który mógłby zawierać filtry UV. I znalazłam taki produkt podczas zakupów w Biedronce. 


Obietnice producenta są mniej-więcej spełnione, choć nie wiem, czy powinnam się na ten temat wypowiadać, bo jakby nie patrzeć krem ten, nie jest docelowo przeznaczony dla mnie. Z całą pewnością skóra po zastosowaniu jest nawilżona, suche skórki uwidaczniają się bardzo rzadko (za wyjątkiem dni kiedy bawię się w masochistkę i przytrzymuję kwas na twarzy dłużej niż to zaleca producent, bo 'znam swoją skórę lepiej niż on' :P). Produkt fantastycznie wycisza rumień, który czasami zdarza się po aplikacji kwasu, koi skórę. Wierzę producentowi na słowo, jeśli chodzi o filtry UV, choć nie zauważyłam, aby moje przebarwienia zyskały na intensywności lub pojawiły się nowe 'łatki'. Uznaję zatem, że krem takowe posiada :) 
Jedynymi minusami, w moim odczuciu, są zapach i tłustawy film po aplikacji. O ile do pierwszego zarzutu mam pełne prawa, to do drugiego już niezupełnie ;) Zapach jest bardzo intensywny, przypomina typowy dla produktów marki Nivea. Tłusty film, który ujawnia się zaraz po aplikacji, przestał być problemem, od kiedy znalazłam na niego sposób. Otóż, zostawiam krem na twarzy na około 20 minut (nakładam cienką warstwę), po czym ściągam delikatnie chusteczką nadmiar produktu i przystępuję do nakładania makijażu. Makijaż utrzymuje się w zasadzie cały dzień (nie mam w zwyczaju dotykać twarzy w ciągu dnia), po około 6 godzinach konieczne jest ściągnięcie nadmiaru sebum. 

Dla dociekliwych wklejam skład kremu :) Składniki nawilżające, które rozpoznaje to 4. w składzie masło shea i  11. olej ze słodkich migdałów.

Warto wspomnieć, że krem jest niezwykle wydajny. Zużycie od listopada pokazują poniższe zdjęcia.
Stan w dniu zakupu


Stan na 11 stycznia
Cena produktu jest niewygórowana. Za 50 ml produktu zapłacimy około 10 zł w sklepach typu Biedronka i Lidl.

Podsumowując, nie sądziłam, że krem dla cer suchych tak dobrze spisze się na cerze mieszanej. Jeśli jego odpowiednik dla tłuścioszków spisuje się równie dobrze, to z pewnością prędzej czy później po niego sięgnę :)

Stosujecie kremy przeznaczone stricte do Waszego typu cery?

Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 7 stycznia 2014

NOTD: Szaro-fioletowy lakier od Flormaru

Pogoda za oknem szarobura, taki też bliżej nieokreślony kolor gości na moich paznokciach od kilku dni. Staram wtopić się w krajobraz ;)



A teraz na poważnie, dzisiejsza notka poświęcona jest kolejnemu lakierowi firmy Flormar z najlepszej, moim zdaniem, serii oferowanej przez producenta. Całkowite krycie daje nam już jedna warstwa, a lakier pozostaje na paznokciach w stanie niezmienionym przez 4 dni.


Kolor jest trudny do opisania, choć najbliższe prawdy będzie stwierdzenie, że jest to szarość przełamana fioletem (choć koleżanka chcąc go kiedyś pożyczyć powiedziała, że to fioletowoszary lakier). Producent wyszedł z opresji nadając mu nazwę M126.

Powyższe zdjęcie przedstawia stan po 3 dniach od aplikacji produktu. Całkiem nieźle, jeśli wziąć pod uwagę długie seanse z naczyniami przy zlewozmywaku <3 ;)

Zoom ;)

A teraz krótko, zwięźle i na temat.
cena: ok. 10 zł
pojemność: 12 ml
dostępność: stoiska firmowe Flormaru, internet, małe drogerie osiedlowe
krycie: jedna warstwa pokrywa płytkę w 100%
kolor: szary przełamany fioletem
trwałość: standardowa- do 4 dni w stanie dobrym
inne: lakier długo zachowuje swoją świeżość w buteleczce (mój ma 2 lata i jest w dalszym ciągu w porządku)


Czujecie się skuszone? ;)

Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Wyprzedaż w Naturze

W czwartek, po lekturze aktualnej gazetki Natury, postanowiłam wybrać się do drogerii. Na obecnej wyprzedaży można upolować kilka fajnych kosmetyków i zapłacić za nie parę groszy. 


I tak, za 2 żele pod prysznic firmy Radox zapłaciłam 6 zł (bez 2 groszy), a za 2 antyperspiranty Lady Speed Stick 10,99 zł (oferta 2 za 1). Ograniczyłam się tylko do tych rzeczy, ponieważ staram się zmniejszyć liczbę kosmetyków do niezbędnego minimum ( choć podejrzewam, że będzie to droga przez męki, o ile znam siebie :P). W samej Naturze widziałam sporo dodatkowych promocji (uzależnionych od zaopatrzenia sklepu) na kolorówkę, m.in. błyszczyki, cienie, szminki i lakiery z Catrice, całkiem sporo przecen w szafie Bell i Kobo. O zestawach świątecznych już nie wspomnę (-40%). 


Jak wyglądają Wasze wyprzedażowe zakupy? Przeważają w nich kosmetyki czy ubrania?

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 5 stycznia 2014

Ulubieńcy minionego roku

Prawdopodobnie jesteście zalewane teraz ogromną ilością postów i vlogów o takiej tematyce. Nie ukrywam, że tego typu wpisy są moimi ulubionymi ze względu na krótkie i konkretne opinie. Podczytując i oglądając inne dziewczyny stwierdziłam, że również stworzę rocznych ulubieńców :) Zatem, bez większego rozpisywania, zapraszam Was do lektury (prawdopodobnie najdłuższego)  wpisu.
Na zdjęciach panuje pomieszanie z poplątaniem, bo co i rusz zapominałam o czymś ;)


1. Artdeco, baza pod cienie.
 Produkt, który zrewolucjonizował mój makijaż oczu. Ładnie podbija kolor cieni, nawet o mizernej pigmentacji, a przede wszystkim przedłuża ich żywotność na moich dość tłustych powiekach. Zapach troszkę jakby "męsko-domestosowy", jednak nie powoduje (przynajmniej u mnie) reakcji alergicznych. 
2. Avon, Planet Spa, Maseczka z błotem z Morza Martwego.
  Ulubiona i najczęściej stosowana maseczka. Dobrze oczyszcza skórę i ogranicza wydzielanie sebum do 2 dni od aplikacji (w zależności od warunków zewnętrznych). Posiada dość intensywny zapach, który potrafi czasem doprowadzić mnie do łez. Jedno opakowanie jest już na finiszu, drugie dumnie pręży się na zdjęciu ;)
3. Flormar, Lakier do paznokci nr 246.
 Typowy, półtransparentny mleczny kolor. Dobrze sprawował się w kontakcie z chemikaliami, na paznokciach wytrzymywał do 4 dni. Tydzień temu spoczął w torebce ze zużytymi produktami, ponieważ zgęstł na tyle, że aplikacja jest już nie możliwa.
4. Hugo Boss, XX
  Piękny, kwiatowy i elegancki zapach. Opisywałam go już przy okazji postu o JESIENNYCH ZAPACHACH
5. Revlon, Podkład Photoready.
  Ulubieniec ostatnich wakacji, kiedy to pierwszy raz udało mi się opalić twarz :) Podkład ma średnie krycie, które można budować dodając kolejne warstwy. Nie tworzy efektu maski, ładnie wygląda na zdjęciach i długo się utrzymuje. Czego chcieć więcej?;)
6. Pędzel do makijażu typu 'Flat brush'
  Nabytek minionego roku, bez którego nie wyobrażam sobie aplikacji podkładu. Przypomina osławione pędzle z Real Techniques, a kosztował 1/4 ceny orginału. Dla mnie bomba! ;)
7. Essence, Stay with me, Długotrwały błyszczyk do ust nr 03
  Opisywałam go już na blogu TU, zdania od tamtej pory nie zmieniłam. Piękny, żywy kolor, który z powodzeniem można używać przez cały rok :)
8. Tissane, Balsam do ust
  Niezastąpiony, jeśli chodzi o problemy z wysuszonymi i popękanymi ustami. Łagodzi dolegliwości związane z tzw. zajadami, przyspiesza ich gojenie. Produkt jest niezwykle wydajny i posiada przyjemny zapach. Wracam do niego każdego roku w okresie zimowym.
9. Golden Rose, Classics, Charming nr 89
  Recenzja oraz prezentacja na paznokciach pojawiła się już na blogu TU :)
10. Avon, Only Imagine...
  Lekki, rześki zapach z mocno wyczuwalną nutą zielonego jabłka. Często sięgałam po niego w okresie wiosenno-letnim. Uwagę przykuwa również różowo-fioletowy flakon ozdobiony wykonaną z tiulu, fioletową 'spódniczką'.


1. Oeparol, Hialurose, Krem pod oczy
  To już moje drugie opakowanie tego produktu. Szczegóły w RECENZJI
2. Holika Holika, Petit BB Cream
  Od czerwca posiadam wersję dla cer tłustych, problemowych. Krem rewelacyjnie kryje i ogranicza błyszczenie skóry. Bardziej szczegółowa recenzja wkrótce:)
3. Flormar, Szminka True Color, Matte 36
  Najulubieńsza, najukochańsza szminka jaką posiadam w swojej kolekcji. Ubolewam jedynie nad tym, że nie widziałam jej już na stoiskach Flormaru. Prezentacja na ustach i recenzja z pewnością pojawi się na blogu.
4. Oriflame, Wonder Mascara.
  Odkrycie ostatnich tygodni, jednak na tyle rewolucyjne, że produkt w tempie ekspresowym trafia do ulubieńców roku. Pięknie rozdziela, podkreśla i unosi rzęsy. Daje możliwość stopniowania efektu: od naturalnego do dramatycznego. Wszelkie ochy i achy na wizażu są w pełni zrozumiałe.
5. Inglot, cienie do powiek
  Najczęściej stosowany kosmetyk do makijażu oczu. Nie wypisuje konkretnych numerów, bo każdy z cieni jakie posiadam jest rewelacyjny.
6. Bell, antybakteryjny korektor do twarzy A2
  Korektor posiada w swoim składzie olejek z drzewa herbacianego, co jest ogromnym plusem. Oprócz dodatkowego przyspieszenia gojenia pryszcza doskonale go kamufluje dzięki temu, że ma pistacjowy kolor. Jest tani jak barszcz, a przy tym wydajny. 



1. Celia, pomadko-błyszczyk, odcienie 512 i 501(?)
  Idealne połączenie nawilżenia, połysku i koloru. Po pomadki sięgam często, ponieważ są moimi torebkowymi towarzyszkami. Wiele zachwytów można o nich przeczytać na wizażu czy stronie oficjalnej producenta. Z pewnością będę do nich wracać i odkupywać, gdy mi się skończą.
2. Yves Rocher, Kwiatowe mleczko do demakijażu
  Ulubiony produkt do demakijażu, o czym świadczy częsta obecność w 'denkach'. Na blogu pojawiło się już wiele zachwytów na jego temat :)
3. Yves Rocher, Serum na rozdwojone końcówki
  Fantastyczny produkt, który zasługuje na pełną recenzję :)
4. Clinique, Tonik złuszczający nr 3
  Od września pełni rolę mojego nocnego toniku. Utrzymuje w ryzach moją kapryśną cerę i z pewnością na stałe zagości w mojej pielęgnacji. 
5. Frotto, Nawilżane chusteczki
  Niezastąpione do torebki. Wyczyszczą ręce, telefon, buty i milion innych rzeczy, które znajdą się w ich zasięgu. Chusteczki są bardzo tanie (nie cała złotówka) i posiadają mały format. Uwielbiam w każdym wariancie zapachowym.

Jeśli chodzi o moich ulubieńców, to byłoby na tyle. Tak myślę... tak, czy siak, więcej 'grzeszków' nie pamiętam :)



czwartek, 2 stycznia 2014

NOTD: Golden Rose, Classics, Charming 89

Jedno z moich noworocznych postanowień dotyczy bloga, a dokładniej częstszego, aktywnego udzielania się  na nim :) A zatem, na dobry początek post paznokciowy. 
Lakier, dzisiejszy główny bohater, kupiłam dość dawno i z myślą o lecie, jednak jego odcień przypadł mi szczególnie do gustu w ostatnich dniach minionego roku. Przeglądając bloga zauważyłam, że nie napisałam posta dotyczącego tego lakieru, więc postanowiłam szybko to naprawić.

A teraz, bez zbędnych wstępów szybka prezentacja i 'suche' fakty o produkcie.



cena: ok. 3 zł
pojemność: 7,5 ml
dostępność: stoiska firmowe Golden Rose, internet, małe drogerie osiedlowe
krycie: jedna warstwa może okazać się niewystarczająca; przy drugiej uzyskujemy krycie niemal 100 procentowe
kolor: pastelowa, jasna brzoskwinia
trwałość: standardowa- do 4 dni w stanie dobrym
inne: przy niewielkich nierównościach paznokci potrafi odpryskiwać i odklejać się od paznokcia (nawet na środku płytki, gdy krawędzie dobrze się trzymają- widoczne na środkowym paznokciu)




Jakie kolory goszczą na Waszych paznokciach w te szaro-bure zimowe dni?

Pozdrawiam,
Kasia