Obserwatorzy

piątek, 30 października 2015

V tydzień projektu u Terii: Stemple

Tak, wiem... nie ma przerwy między paznokciowymi wpisami. Niestety, cierpię na chroniczny brak czasu. Mam nadzieję, że w niedzielę lub poniedziałek uda mi się opublikować zużycia i podsumowanie października ;)


Powyższe zdobienie wykonałam nie tylko na potrzeby projektu u Terii - firma Sally Hansen na swojej fejsbukowej stronie ogłosiła konkurs na pastelowo-cukierkowe zdobienie :)


Lakiery, jakich użyłam, pochodzą z jednej (mojej ulubionej) serii - Complete Salon Manicure:
- I lilac you
- I pink I can
- Plum Luck
- Shoot the moon (jest cudowny!)


Na paznokcie palców środkowego i serdecznego trafiły własnoręcznie wykonane naklejki. Wzór pochodzi z płytki STZ-L004.


Mam nadzieję, że zdobienie przypadło Wam do gustu :) 
Przepraszam, za powściągliwość słowną - szykuję się do wyjazdu, a stwierdziłam, że kolejny dzień bez wpisu będzie dniem straconym ;)

Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 24 października 2015

IV tydzień projektu u Terii - gradient

Po szaleństwach z zielonym kolorem, w IV tygodniu projektu u Terii postawiłam na barwy spokojniejsze i stonowane. Mój wybór padł na róż ;)


Zdobienie, które widzicie na powyższym zdjęciu powstało spontanicznie - nie miałam z góry ustalonego pomysłu, jedynie lakiery były wybrane wcześniej. 


Do zdobienia wykorzystałam 4 emalie:
- Manhattan, Lotus Effect 40N
- Golden Rose, Color Expert 08 (jaśniejszy róż)
- Golden Rose, Color Expert 102
- Essence, Color & Go, 43 Where is the party? 


Wykonanie zdobienia jest banalnie proste - na trzech paznokciach wykonuję gradient gąbeczką, na pozostałych dwóch odbijam wzór z blaszki (JQ 31).


Powyższy lakier to mój najnowszy nabytek - kupiłam go 2 tygodnie temu w Rossmannie za zawrotne 3,49 zł! Żałuję, że nie pokusiłam się na więcej tych emalii (2), bo jakość jest genialna :) 



Lakiery z Golden Rose mam już od jakiegoś czasu, jednak użyłam je pierwszy raz dopiero teraz. Lakier o numerze 08 jest przecudny - będę po niego częściej sięgać :)


Gagatek z Essence przywiozłam tydzień temu z domu. Mama postanowiła zrobić porządki w lakierach - tym sposobem przygarnęłam ponad 10 lakierów. Wśród nich znalazła się ta benzynka. 



W swoich zbiorach mam 3 lakiery tego typu - mam zamiar porównać je w jednym z najbliższych postów :) 

Co sądzicie o takim połączeniu?

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 21 października 2015

Rival de Loop, Hydrożel nawilżający

Bohater dzisiejszego wpisu to produkt, co do którego mam bardzo mieszane uczucia...


Do hydrożelu nawilżającego (~15 zł za 30 ml) podchodzę już drugi raz. Ponad pół roku temu nie sprawdził się u mnie zupełnie, drugą szansę dałam mu stosunkowo niedawno, bo na początku września. 


Żel jest zapakowany w kartonik, na którym producent zamieścił sporą dawkę informacji, m.in. skład.



Plastikowe opakowanie produktu zaopatrzone jest w sprawnie działającą pompkę, która dozuje rozsądną ilość kosmetyku (ani za dużo, ani za mało).


Żel posiada lekką konsystencję, co sprawia, że jest on dość dobrze wchłaniany przez skórę.


Zacznę od sposobu, a raczej odpowiedniej pory aplikowania produktu. Z całą pewnością nie jest to kosmetyk do porannej aplikacji pod krem ( i make up). Żel potrafi (a na dodatek lubi) rolować się pod kolejną nakładaną warstwą. Samodzielne nałożenie nieznacznie zmniejsza ten problem, jednak nawilżenie jest wtedy tak mizerne, że nawet ja, posiadaczka skóry wybitnie tłustej odczuwam dyskomfort (przesuszenie). Od niedawna zaczęłam stosować go pod krem na noc (Avon, Solutions, Emulsja rozświetlająca na noc) i  jestem zadowolona z takiego połączenia. Odnoszę wrażenie, że żel wzmacnia działanie kremu, czego nie zauważyłam, gdy kosmetyk z Avonu stosowałam samodzielnie (cera jest wypoczęta, rozjaśniona i miękka). 

Czy polecam? Raczej nie, nie jest to kosmetyk, który zrewolucjonizuje Waszą pielęgnację. Sama go zużyję, ale z całą pewnością nie kupię ponownie. 

Stosowałyście ten specyfik? Jak sprawdził się u Was? 

Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 15 października 2015

III tydzień projektu u Terii - zielone szaleństwo

Bardzo chciałam opublikować post o kosmetyku, niestety - problemy sprzętowe trwają. Publikuję zatem to, co już mam.

Na dysku, od ponad tygodnia czekają zdjęcia zdobienia, które wykonałam w ramach trwania paznokciowego projektu u Terii. Do zdobienia wykorzystałam następujące lakiery:


- Bell, French Manicure 01
- Delia, Coral Prosilk, 156
- Golden Rose, Classics 44


- Wibo, Express Growth 174
- Flormar, Satin Matte, Curry
- Golden Rose, Classics 88
- Eveline, MiniMax 820


Wykonanie jest niezwykle proste. Na pomalowane jasnym, bazowym kolorem paznokcie nanoszę przy pomocy sondy różnokolorowe kropki. Na paznokciu palca serdecznego ograniczyłam zakropkowaną przestrzeń - zastosowałam cienkie tasiemki do zdobień. Proste prawda? :)





Proces uwieczniłam, zainteresowanych zapraszam tutaj ;)

Podoba Wam się? Sięgacie po zielone lakiery do paznokci? 

Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 10 października 2015

II tydzień projektu u Terii: Sówki pod przykrywką || Owls undercover

Dzisiejszy wpis to moja propozycja na zdobienie w projekcie organizowanym przez Terii, w którym na pierwszym planie są motywy zwierzęce :)


Do zdobienia posłużyły mi 3 lakiery, dwa z nich są widoczne na poniższym zdjęciu :)


- Precision, Pinky Swear (osobny wpis pojawi się niebawem - lakier jest genialny!)
- Butterfly, Perfect Nail Polish 505
- Wibo, Extreme Nails, 34 (stemple)

Widoczny na trzech paznokciach wzór sówek pochodzi z płytki JQ - 41 :)


Do ostatniej chwili zastanawiałam się, czy zamiast sówek na akcentowanych paznokciach nie powinien pojawić się print panterki. Patrząc na zdjęcia stwierdzam, że postąpiłam słusznie wybierając wzór z płytki :)



Wykonanie jest niezwykle proste. Na trzy akcentowane paznokcie nanosimy jaśniejszy lakier bazowy, a następnie przenosimy wzór z płytki. Kolejnym krokiem jest użycie ciemniejszej emalii na 1/3 powierzchni paznokcia w celu stworzenia efektu trójwymiarowości. 

Co sądzicie o takich sówkach?

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 7 października 2015

Avon, Clearskin, Punktowy preparat na pryszcze o natychmiastowym działaniu z 2% kwasem salicylowym

Dzisiejszy wpis pojawia się z dwudniowym opóźnieniem. Wszystko przez mój wiekowy aparat - staruszek nie jest już w takiej formie jak kiedyś, a robienie zdjęć nie jest już tak łatwe i proste. Kupno nowego egzemplarza to już nie wymysł, a potrzeba konieczna - mam nadzieję, że w miarę szybko uda mi się na niego uzbierać. Dzisiaj aparat ma lepszy dzień, dlatego udało mi się co nieco pstryknąć.


Dzisiejszy post poświęcony jest preparatowi, który teoretycznie jest zamiennikiem żelu Anti-Blemish Solution z Clinique. Czy jest tak faktycznie?


Na kartonowym opakowaniu znajduje się skład kosmetyku....


... a w jego wnętrzu kryje się tubka mieszcząca 15 ml produktu (cena: ok. 10 zł w zależności od promocji) wykonana z miękkiego tworzywa.


Aplikator jest charakterystyczny dla tego typu opakowań (dzióbek). Preparat ma żelową konsystencję i pozbawiony jest barwy.


Producent pokusił się o stwierdzenie, iż preparat "pomaga zredukować zaczerwienienia i wielkość pryszczy w zaledwie 3 godziny". Niestety nie mogę się z nim zgodzić. W ciągu minionych 2 tygodni miałam wysyp wszelkiego rodzaju i maści nieprzyjaciół, dlatego mogłam przetestować preparat na wszelkie możliwe sposoby. Zastosowanie żelu pod makijaż skutkuje jego zrolowaniem (przypomina to przerośniętą, suchą skórkę). W grę wchodzi zatem aplikacja na gołą skórę. Podskórne, bolące wypryski po zaaplikowaniu kosmetyku pozostają nietknięte, natomiast pryszcze ropne, w których zawartość znajduje się tuż przy powierzchni ulegają nieznacznemu zmniejszeniu. Preparat posiada mniej wyczuwalny, alkoholowy zapach niż produkt firmy Clinique, jednak ma zdecydowanie słabsze działanie.

Korzystacie z tego typu preparatów? Jaki jest Wasz najskuteczniejszy sposób na pozbycie się pryszcza?

Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 3 października 2015

I tydzień projektu u Kolorowy świat Terii - kwiaty

Kwiaty, to temat przewodni zdobienia w pierwszym tygodniu paznokciowego projektu u Terii. Dzisiaj zaprezentuję Wam nietypowy manicure, ponieważ powstał przy użyciu płytki i stempla, a żeby jeszcze bardziej podnieść poziom trudności postanowiłam zrobić kolorową nalepkę ;)


Lakier bazowy, czyli Wibo Express Growth nr cel 3, podkradłam mamie. Kolor był tak piękny, że nie mogłam się powstrzymać :) A na dodatek te złote drobinki... Żałuję, że nie mam aparatu z lepszymi parametrami, uchwyciłabym wtedy jak prezentuje się emalia w pełnym słońcu (a prezentuje się bosko).


Jest to moje pierwsze zdobienie z wykorzystaniem tej metody, dlatego proszę o wyrozumiałość i cenne wskazówki :)



Wzór pochodzi z płytki JQ-L18. Wypełnienie kwiatków zajmuje około 5 minut, a tak wykonana nalepka przykuwa spojrzenia :)


Na palcu serdecznym znajdują się następujące lakiery:
- Bell, French Manicure 01 (biały)
- Golden Rose, Rich Color, 50 (koralowy)
- Sensique, Strong & Trendy Nails, Violet Lea (liliowy)
- Savina, Famous Fuschia (fuksja z niebieską poświatą)
- Butterfly, Perfect Nail Polish, 505 (buraczkowy)
- Golden Rose, Charming 44 (złoty)


Z całą pewnością proces tworzenia takiej naklejki jest znany każdej bloggerce paznokciowej, niemniej jednak postanowiłam uwiecznić proces jej tworzenia - może ktoś uzna ten film za przydatny :) Zapraszam tutaj :)

Pozdrawiam serdecznie i do przeczytania następnym razem,
Kasia

czwartek, 1 października 2015

Kosmetyczne podsumowanie września

Comiesięcznym zwyczajem zapraszam Was na post podsumowujący wrzesień pod względem zużyć, zakupów i redukowania zapasów :)


Każda bloggerka urodowa (a przynajmniej większość z nas) dzielnie zbiera puste opakowania po kosmetykach tylko po to, by zaprezentować je na koniec miesiąca. Ja również :D 


1. Lovena, Delikatny kremowy żel do mycia twarzy - łagodny kosmetyk idealny do porannego oczyszczania skóry twarzy, sprawdzi się u osób z cerą wrażliwą. Produkt jest bratem 'bliźniakiem' żelu z BeBeauty. Z chęcią kupię ponownie :)
2. Bell, Korektor BB, rozświetlający - nigdy, ale to nigdy nie udało mi się zużyć w tak krótkim czasie korektora pod oczy! Wydajność mizerna, cena średnia, działanie na 3+. Wiem, że ma rzeszę wielbicielek, jednak mnie nie przekonał na tyle, by kupić go ponownie.
3. L'oreal, Ideal Soft, Oczyszczający płyn micelarny - używam kolejne opakowanie, a więcej na temat tego produktu znajdziecie w podlinkowanym teście.
4. Yves Rocher, Hydra Vegetal, Aksamitny krem intensywnie nawilżający 24 h - rozpisywałam się na jego temat w osobnym wpisie :)
* Sylveco, Lekki krem nagietkowy - jako element wieczornej pielęgnacji jest dla mnie nieco za słaby, z kolei pod makijaż nie sprawdza się tak, jakbym tego oczekiwała.


5. Avon, Intensywnie pielęgnujący krem do masażu stóp na noc - krem bardzo przeciętny, raczej z tych delikatnie nawilżających. Słowo 'intensywnie' niepotrzebnie wprowadza kupującego w błąd. Nie kupię ponownie.
6. Oriflame, Ps. I love You, krem do rąk - lekki w konsystencji krem w małym, poręcznym opakowaniu idealnym do torebki. Edycja limitowana.


7. Oceania, Żel pod prysznic winogrona i poziomki - piękny zapach, dobra wydajność i niska cena sprawiają, że produkt kupię ponownie. Polecam!
8. BeBeauty, Chusteczki do demakijażu (wersja niebieska) - pisałam już o nich nie raz, idealne do zmywania makijażu w domu, jak i w podróży :) Polecam :)
9. Płatki kosmetyczne - as always ;)

Zużyć nie za dużo, na szczęście zakupów też nie :) Kupiłam tylko jeden produkt, dlatego znalazł się on na zdjęciu z kosmetykami z zapasów.


1. Avon, Solutions, Rozświetlająca emulsja na noc - recenzji nie będzie, bo produkt nie jest już dostępny w sprzedaży regularnej.
2. Avon, Naturals Herbal, Mleczko oczyszczające Glistnik i woda źródlana 
3. Isana, Żel pod prysznic Violet Passion
4. Loreal, Ideal Soft, Oczyszczający płyn micelarny


5. Rimmel, Match Perfection, Rozświetlacz i korektor w jednym - zdecydowanie lepszy kosmetyk niż podkład z tej samej serii
6. Avon, Planet SPA, Egipskie sekrety, krem do rąk i stóp
8. Avon, Krem do skórek - jedyny zakup minionego miesiąca


Kto dobrnął do końca? ;)

Pozdrawiam,
Kasia