Obserwatorzy

piątek, 27 lutego 2015

NOTD: Marmurkowy róż od Lemax

W blogosferze (i nie tylko) istnieją kosmetyki kultowe, które każdy zna przynajmniej ze słyszenia. Z całą pewnością na takie miano zasłużyły tzw. marmurki firmy Lemax. 



Wielokrotnie widziałam je w akcji na paznokciach wielu bloggerek, jednak nie dane mi było wypróbować ich na własnej płytce ze względu na ich mizerną stacjonarną dostępność. Niedawno los się do mnie uśmiechnął i udało mi się kupić kilka lakierów (z różnych serii i różnych wykończeniach) w przystępnej cenie. Dzisiaj naskrobię parę słów o pierwszej zdobyczy.


W kwadratowej buteleczce z czarną nakrętką mieści się 9 ml lakieru, za który musimy zapłacić ok. 3 zł. Na opakowaniu brak jest informacji o kolorze


Kolor emalii w butelce wydaje się być chłodnym, pastelowym różem. Na paznokciach odcień nabiera ciepłych tonów i staje się bardziej cielisty (stąd między innymi problem z właściwym uchwyceniem barwy produktu). 


Lakier posiada mnóstwo drobinek, które nadają marmurkowy charakter manicure. Przy bliższych oględzinach okazuje się, że jest to drobno zmielony brokat.


kolor lakieru został najwierniej oddany na powyższym zdjęciu

Podsumowanie
Cena: ok 3 zł
Pojemność: 9 ml
Kolor: ---
Krycie: do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy
Trwałość: dobra - 4 dni w stanie bardzo dobrym
Inne: lśniące wykończenie, drobinki, wąski pędzelek, uciążliwe zmywanie

Miałyście już styczność z marmurkami Lemax?

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 25 lutego 2015

10 w 10, czyli o tym jak zmotywować się do zużywania kosmetyków, odc.1

Na wielu blogach przewija się temat minimalizmu i sposobów do jego osiągnięcia. Wiem, że możecie być już tym znudzone. Jednak ja nie o tym, choć przyznam szczerze, że czytając post na blogu SexiChic i Callmeblondieeee o podobnej tematyce zostałam zainspirowana do przejrzenia swojej kosmetyczki. Daleko mi do minimalizmu, jedyne czego chcę na tą chwilę to odrobinę zmniejszyć liczbę kosmetyków kolorowych. 

Na pierwszy rzut kategoria pomadek, które uwielbiam i najchętniej dokupowałabym wciąż nowe. Na szczęście odzywa się (rzadko, bo rzadko, ale zawsze) zdrowy rozsądek, stąd też dzisiejszy post. Poniższych 10 pomadek zostało wytypowanych do częstszego, codziennego używania, które ma poskutkować ich zużyciem do końca tego roku. Nie znaczy to jednak, że całkowicie zapomnę o innych egzemplarzach ;) 


Od lewej:
5. Lovely, ColorWear, Longlasting Lipstick, kolor 2
7. Golden Rose, Perfect Shine, kolor 223
9. Avon, ExtraLasting w kolorze Pink Peach

Niniejszym, zobowiązuję się do dokumentowania na blogu postępów zużywania przedstawionych powyżej pomadek :D

P.S. Jeśli się nie mylę oryginalny projekt denko polegał na wytypowaniu ze swojej kosmetyczki produktów, które mają zostać zużyte w najbliższym czasie, czyli mój pomysł nie jest niczym odkrywczym. Comiesięczne posty 'śmieciowe' są zupełnie innym projektem ;)
P.S. (2) Zgodnie z 'fejsbukową' zapowiedzią dzisiaj miał ukazać się post paznokciowy, jednak uznałam, że '10 w 10' jest lepszym materiałem na wpis. 

czwartek, 19 lutego 2015

Odkrycia kosmetyczne ostatnich tygodni.

Post miał pojawić się wczoraj, ale dopadło mnie wstrętne choróbsko. Może nie pociągam nosem, nie łzawię, czy kaszlę, jednak brak mi sił i jest mi momentami przeraźliwie zimno. Stwierdzam teraz, że lepiej pasuje w tym przypadku zmęczenie wywołane przesileniem?



Dzisiaj jednak nie o tym. W ciągu ostatnich 5 tygodni całkiem przypadkowo odkryłam kilka kosmetyków, które swoim działaniem całkowicie mnie oczarowały, a ich ceny są przyjazne dla portfela - czyt. kosztują mniej niż 20 zł. 


Chusteczki do demakijażu Bebeauty dla wielu z Was nie są zapewne niczym odkrywczym. Niestety, choć teraz już stety, dane mi było dopiero teraz poznać ich świetne właściwości. Produkt jest bardzo tani (o ile dobrze pamiętam kosztuje 3,50 zł) i zawiera 25 sztuk. Demakijaż jest bardzo szybki, dokładny i bezproblemowy ze względu na to, że chusteczka  jest znacznych rozmiarów i nasączona odpowiednią ilością preparatu.


Nigdy nie sądziłam, że odpowiedni żel pod prysznic może tak znacząco wpłynąć na kondycję skóry. Po kremowy mus firmy Dove sięgnęłam skuszona promocyjną ceną i przyjemnym zapachem. Już po pierwszym użyciu moja skóra była zdecydowanie bardziej miękka i nie domagała się szybkiego nawilżenia. Po niemal 2 tygodniach z tym produktem mogę śmiało napisać, że nie odczuwam potrzeby wcierania w skórę balsamu/masła, bo jest ona sama z siebie odpowiednio nawilżona.


Wspominałam już o suchym szamponie z Batiste. Egzemplarz, który dzisiaj prezentuję jest od poprzednika zdecydowanie lepszy. Nie chodzi mi o wrażenia zapachowe lecz o zabarwienie produktu. Wersja dla brunetek posiada delikatny brązowy kolor, niwelując w ten sposób problemy ze źle wyczesanymi białymi plamami. 


Przy okazji postu o preparacie do demakijażu oczu z Avonu wspomniałam, że wypadają mi rzęsy. Postanowiłam temu zaradzić i pokierowałam swoje kroki do apteki. Do wyboru były dwa produkty - droższy i tańszy. Zgadnijcie na jaki się zdecydowałam? Oczywiście, że na tańszy ;) I absolutnie nie żałuję zakupu. Problem z wypadającymi rzęsami zniknął już po tygodniu stosowania aktywnego serum z L'biotica, a na dodatek odnoszę wrażenie, że są one zdecydowanie grubsze i bardziej podwinięte. A wszystko za niecałe 15 zł ;)


Moje usta w tym roku zaczęły manifestować swoją obecną domagając się większej uwagi. Dlatego też postanowiły... przesuszać się. Nie pomagały prośby, groźby czy pomadki ochronne. Jakiś czas temu będąc w aptece natrafiłam na ogromną kolejkę, dlatego miałam sporo czasu na rozglądanie się po przeszklonych półkach. Zauważyłam niepozorne małe opakowanie, na którym napisano wszystko to, czego aktualnie potrzebowałam. Kupiłam więc regenerujący balsam do ust firmy L'biotica, zaczęłam stosować i po 2 dniach po suchych skórkach nie było ani śladu. Aplikacja raz na dobę w zupełności wystarczy dla utrzymania ust w dobrej kondycji. Ja dodatkowo napiszę, że wszelkiej maści szminki i pomadki wyglądają na tym balsamie re-we-la-cyj-nie! ;)

Jeśli znacie te produkty, koniecznie dajcie znać w komentarzu jak sprawdziły się u Was ;)

Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 12 lutego 2015

NOTD: 3 w 1, czyli o tym, jak zaszalałam z kolorem

Już jakiś czas temu wspominałam, że próbuję swoich sił w zdobieniu paznokci. Pisałam również, że tylko nieliczne z prac trafiają na łamy bloga. Ostatnio wykonany przeze mnie manicure jest niezwykle prosty, jednakże robi wrażenie



Wykonałam go używając 3 lakierów:
- Maybelline, SuperStay 7 days w kolorze 210 Eternal Lilac
- Sally Hansen, Complete Salon Manicure w kolorze 640 Plum Luck
- Avon, Gel Finish w kolorze Glimmer

Informacje techniczne: 
- manicure nosiałam w stanie idealnym przez 3 dni, później zaczęły przecierać się końcówki (zwłaszcza te, które były pokryte lakierem SH)
- lakiery Maybelline i Avon kryją już po jednej, umiarkowanej grubości warstwie
- lakier SH kryje również po jednej warstwie, jednak dopiero druga oddaje głębię koloru

A oto rezultat zabawy tą trójką ;)





kolory lakierów zostały oddane najlepiej na tym zdjęciu




I jak Wam się podoba takie zestawienie? 

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 8 lutego 2015

Avon, preparat do demakijażu oczu z odżywką

Stali czytelnicy bloga, a także osoby, które zerknęły na etykiety wiedzą, że bardzo lubię kosmetyki firmy Avon. Korzystając z promocji w jednym z poprzednich katalogów kupiłam zachwalany przez Agnieszkę (Szmaragdowe oczko) preparat do demakijażu oczu z odżywką. Zużyłam już jedno opakowanie, drugie jest zużyte do połowy, zatem mogę stwierdzić, że produkt został przeze mnie przetestowany na wszelkie możliwe sposoby i napisać jego pełną recenzję :)


W poręcznej buteleczce mieści się 150 ml produktu o gęstej konsystencji przypominającej mleczko



W miarę upływu czasu i preparatu jego wydobycie z plastikowej, twardej buteleczki staje się problematyczne. Rozwiązaniem jest stawianie produktu 'do góry nogami'. Warto wspomnieć, że opakowanie jest zaopatrzone w dozownik z dziurką, który pozwala na kontrolowanie ilości wydobywającego się produktu.


Przy okazji ostatniego postu ze zużyciami kosmetycznymi grudnia i stycznia wspomniałam, że preparat początkowo zauroczył mnie na tyle, że postanowiłam kupić kolejne opakowanie. Z czasem zaczęłam zauważać minusy, które produkt również posiada. Zacznijmy jednak od początku, czyli zalet :)
Z całą pewnością rzęsy są w lepszej kondycji, zaczęły same się unosić od nasady, co sprawia, że wydaje się ich więcej. Preparat dobrze usuwa makijaż, czasami nawet ten wodoodporny nie stanowi dla niego większego problemu. Kolejnymi zaletami produktu jest brak zapachu, brak tłustej warstwy po demakijażu i niska cena w porównaniu do wydajności ( w promocji ok. 7 zł).
Czytając powyższe pewnie zaczniecie się zastanawiać, czemu się czepiam, skoro produkt wydaje się bez wad? Paradoksalnie, po zużyciu jednego opakowania zaczęłam zauważać, że rzęsy zaczęły mnie opuszczać. Dosłownie. Na waciku zaczęły pojawiać się pojedyncze rzęsy, a zaznaczę, że nie pocieram oczu, a czekam cierpliwie aż preparat sam rozprawi się z makijażem. Dodatkowo, jeśli choć odrobina produktu dostanie się do oczu, szczypie je niemiłosiernie


Jeżeli miałyście styczność z tym kosmetykiem, dajcie znać w komentarzach jak sprawdził się u Was :)

Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 2 lutego 2015

Avon Stardust,Połyskujący piaskowy lakier do paznokci, Black Sequins

W czwartek na fejsbukową stronę wrzuciłam zdjęcie paznokci pomalowanych kolejnym piaskowym lakierem firmy Avon. Pisałam wtedy, że jestem nim zachwycona. Kilka dni później mam zupełnie inne o nim zdanie...

W charakterystycznej dla serii Stardust buteleczce znajduje się 12 ml emalii o czarnym kolorze. Nie jest to jednak smolista czerń, ponieważ lakier naszpikowany jest srebrnymi drobinkami.


Efekt, jaki można uzyskać nakładając dwie warstwy produktu, pierwszego dnia całkowicie mnie zauroczył. Niestety o pięknych paznokciach w kolejnych dniach nie było mowy. Lakier jest absolutnym przeciwieństwem Crystalized Pink, ponieważ na paznokciach utrzymuje się maksymalnie 2 dni


kolor lakieru jest najwierniej oddany na tym zdjęciu


Podsumowanie
Cena: od 9,99 zł do 27 zł
Pojemność: 12 ml
Kolor: Black Sequins
Krycie: dwie warstwy oddają głębię koloru
Trwałość: mizerna 
Inne: sprawia problemy przy zmywaniu (obecność drobinek); gruby pędzelek, srebrne drobinki; podejrzewam, że osłabia płytkę - paznokcie zaczęły się rozdwajać...

Znacie tą serię lakierów? Jakie macie z nimi doświadczenia? 

Pozdrawiam,
Kasia