Obserwatorzy

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Corine de Farme, Tonik odświeżający do cery wrażliwej

Zawsze rozróżniałam pielęgnację cery na poranną i wieczorną, jednak dopiero od jakiegoś czasu (rok?) zaczęłam stosować 2 różne produkty tonizujące. 


Bohater dzisiejszego wpisu został upolowany w L'eclercu i tam też pierwszy raz spotkałam się stacjonarnie z produktami firmy Corine de Farme. Pozytywne opinie w internecie, praktyczne opakowanie z dozownikiem oraz obietnica producenta sprawiły, że bez większego wahania sięgnęłam po tonik odświeżający.


Niejednokrotnie pisałam, że tonik stosowany rano musi posiadać właściwości nawilżające i odświeżające. Zgodnie z zapewnieniami widniejącymi na powyższym zdjęciu produkt idealnie wpasowuje się w moje potrzeby.


Co ciekawe, produkt zawiera (wg producenta) aż 99 % naturalnych składników i pozbawiony jest alkoholu, parabenów, phenoxyetanolu i sztucznych barwników. 


Tonik posiada bardzo przyjemny zapach, co jest zasługą ekstraktu z kwiatu róży damasceńskiej. Zaznaczę, że nie jest to nachalna i dusząca woń, wręcz przeciwnie - jest całkiem odświeżająca.


Pora na odniesienie się do obietnic producenta:
 Oczyszcza i odświeża skórę, usuwa resztki makijażu. Podczas mojej porannej pielęgnacji tonik nie musi wykazywać ani właściwości oczyszczających, ani usuwać makijażu. Z całą pewnością produkt odświeża skórę, koi ją po zastosowaniu żelu do mycia twarzy.
  Pozostawia cerą delikatną i elastyczną. Nic dodać, nic ująć. Po przetarciu skóry wacikiem nasączonym preparatem staje się ona bardzo... miła w dotyku: miękka i aksamitna.
  Przywraca naturalny poziom nawilżenia. Tutaj również muszę się zgodzić z producentem. Zdarza się, że nie od razu nałożę na skórę krem i muszę przyznać, że nie odczuwam żadnego dyskomfortu związanego z przesuszeniem czy ściągnięciem.
  Nie podrażnia. Wystarczy spojrzeć na skład, by przekonać się o tym, że nie ma w tym produkcie nic, co mogłoby podrażnić skórę (za wyjątkiem osób uczulonych na poszczególne składniki).

Podsumowując, za 200 ml toniku musimy zapłacić ok. 15 zł. W zamian otrzymujemy produkt o właściwościach nawilżających i odświeżających w bardzo praktycznym opakowaniu. Mogę z czystym sumieniem go polecić osobom z cerą wrażliwą, przesuszoną lub tym, które szukają łagodnego preparatu tonizującego. 

Pozdrawiam,
Kasia

wtorek, 23 grudnia 2014

Liebster Blog Award #2

Niedawno zostałam po raz kolejny zaproszona do zabawy LBA. Tym razem odpowiem na 11 pytań Doll Eyes. 



1. Twoje ulubione perfumy to...?
Nie mam jednego, ulubionego zapachu, który byłby moja wizytówką. Lubię zmieniać perfumy w zależności od pory roku, nastroju czy ubioru. Na chwilę obecną sięgam najczęściej po Amor Amor Cacharela, GG Shine Oriflame oraz dwa Avon'owe słodziaki: Today oraz Far Away.

2. Czy masz markę kosmetyczną, której asortyment najbardziej do Ciebie trafia?
Z całą pewnością każda marka w swojej ofercie ma lepsze i gorsze produkty. Nie jestem wierna jednej, w mojej kosmetyczce (jak i zapasach) jest ogromna różnorodność :P Od tanich jak barszcz marek 'no name' do selektywnych, takich jak Clinique, Guerlain ;)

3. Gdybyś miała do wyboru dowolne miejsce na Ziemi, to w którym zamieszkałabyś na stałe?
Bardzo cenię sobie prywatność, dlatego też zamieszkałabym w miejscu, które jest jednocześnie daleko i blisko od miasta, ludzi. Klimat raczej nie gra roli ;) Wiem, raczej niemożliwe, ale pomarzyć rzecz ludzka ;)

4. Największy bubel, jakiego kiedykolwiek używałaś?
Niestety na kilka trafiłam. Jednego produktu nie jestem w stanie wskazać, dlatego podam dwa: żel pod oczy Planet Spa z kawiorem (Avon) oraz krem BB Very Me (Oriflame). Pierwszy wysuszał skórę na wiór, a drugi oksydował niemiłosiernie. 

5. Gdybyś miała opisać swój idealny plan na weekend to jakby on wyglądał?
Idealny weekend? Hmm... Trudne pytanie. Na chwilę obecną nic konkretnego nie przychodzi mi do głowy... Chociaż, może jakiś 'niezaplanowany' wypad za granicę?

6. Kto jest Twoim największym autorytetem?
Nie wskaże jednej osoby, bo tak naprawdę nikt nie jest idealny i pomimo wielu zalet dana osoba ma też wady, które niejednokrotnie mogą uprzykrzać komuś życie :P 
Biorę przykład z wielu osób, z całą pewnością do tego grona mogę zaliczyć najbliższych oraz zwykłe, szare osoby, które mnie otaczają, a są nikomu nie znane. Osobiście uważam, że z takich 'normalnych' osób należy ten przykład czerpać, a nie z tzw. 'celebrytów'.

7. Peeling mechaniczny, czy enzymatyczny?
I taki, i taki ;)

8. Twoje najprzyjemniejsze wspomnienie z dzieciństwa?
Trzy potrawy serwowane w weekendy ok. godz. 18.55 przez mojego tatę ;) Kluseczki na rosole, naleśniki i ryż na mleku :)

9. Czy są rzeczy, które drażnią Cię dzisiaj w blogosferze?
Oczywiście, brak szczerości, który wiąże się ze współpracami z firmami kosmetycznymi. Na całe szczęście zdarza się to już coraz rzadziej :)

10. Czy starasz się zdrowo odżywiać i jak to u Ciebie wygląda?
Zdrowo, to za mocne słowo, przynajmniej w moim przypadku. Staram się jeść owoce i warzywa kilka razy dziennie, jeden posiłek mięsny i lekką kolację. Oczywiście sięgam też po różnego rodzaju 'niezdrowe' przekąski, no i po słodycze :D Coż, jestem tylko człowiekiem :P

11. Co wyróżnia Twoim zdaniem Twój blog od pozostałych?
Pewnie napisze to każda z nas, ale jestem szczera w tym co robię, wkładam sporo pracy w prowadzenie bloga. Od niedawna nauczyłam się 'robić' lepsze zdjęcia, a aktualnie pracuję nad stworzeniem nowego szablonu. Wszystko robię sama, dlatego jestem dumna z mojego 'dzieła' ;)


Moje pytania:
1. Co wyróżnia Twoim zdaniem Twój blog od pozostałych? (pozwolę sobie skopiować;)) 
2. Kogo śledzisz na bieżąco na Youtubie?
3. Gdybyś miał/a możliwość cofnąć się w czasie i 'naprawić' jedną sytuację, to czy skorzystał(a)byś z takiej szansy? Dlaczego?
4. Nowy Rok niesie ze sobą mnóstwo postanowień. Nie będę pytała o te nowe,bo jeszcze nie czas, zapytam o stare postanowienia. Udało Ci się jakieś wypełnić? Jeśli tak ( i to nie tajemnica), co udało Ci się zrealizować w mijającym roku?
5. Twoja największa ('pokarmowa') słabość?
6. Czy masz jakiś 'brzydki' nawyk, z którym walczysz dość długo i pomimo wielu postanowień poprawy jest nadal z Tobą?
7. Jesteś kosmetycznym chomikiem? ;) 
8. Jakie jest Twoje zdanie na temat czerpania korzyści z prowadzenia bloga (współprace)?
9.  Załóżmy, że trafiasz '6 w totka'. Co robisz z wygraną?
10. Jakie jest Twoje zdanie na temat marek selektywnych? Warto, nie warto wydać na nie więcej pieniędzy?
11. Wolisz mieć jedną 'porządną' i przy tym droższą rzecz, czy kilka tańszych, nieco gorszych jakościowo produktów?


Po raz kolejny napiszę, że tworzenie własnych pytań zajęciem łatwym nie jest :P 
Tradycyjnie do zabawy zapraszam każdego kto ma na to ochotę :)

Pozdrawiam ,
Kasia

niedziela, 14 grudnia 2014

Avon, Stardust, Połyskujący piaskowy lakier do paznokci, Crystalized pink

Istnieją rzeczy (kosmetyki), do których człowiek musi się przekonać. Niejednokrotnie na wielu blogach pisałam, że nie wyobrażam sobie lakieru piaskowego na moich paznokciach. Jednak z czasem zaczęłam patrzeć na emalie o takim wykończeniu mniej krytycznie, a w ciągu ostatniego tygodnia stwierdziłam, że mieć takowy mieć chcę. W końcu jako zadeklarowana lakieroholiczka, a na dodatek internetowy skrobacz notek, muszę na własnej skórze, a raczej paznokciu, przekonać się skąd tak wiele zachwytów nad tego typu lakierami.


Choć na rynku jest wiele firm, które oferują piaskowe lakiery mój wybór padł na firmę Avon.


Sam produkt zamknięty jest w szlifowanej buteleczce mieszczącej aż 12 ml emalii, której kolor określiłabym jako bardzo jasne, chłodne złoto z domieszką różu. Producent nazwał ją Crystalized Pink.


 W lakierze zatopionych jest mnóstwo drobinek. Jedne są większe, inne mniejsze. Osobiście wolałabym żeby produkt pozbawiony był tych większych.


Niemniej jednak efekt na paznokciach jest bardzo ciekawy.

zdjęcie najwierniej oddaje kolor lakieru






Jeśli mowa natomiast o wykończeniu, to dla osoby, która pierwszy raz ma do czynienia z taką teksturą jest ono... dziwne. Nie przeszkadza w codziennych czynnościach tak, jakbym się tego spodziewała. Oczywiście zdarza się, że zahaczę o sweterek i do paznokcia przyczepi się kłaczek, ale łatwo można go usunąć. Lakier testowałam w ekstremalnych warunkach i muszę przyznać, ze jest bardzo odporny na wszelkiego typu rozpuszczalniki stosowane w laboratoriach (m.in. aceton).  Na powyższych zdjęciach paznokcie noszą lakier 4 dzień. Jedyny uszczerbek pojawił się na kciuku, jednak jest on niewidoczny na żywo.

Podsumowanie
Cena: od 9,99 zł do 27 zł
Pojemność: 12 ml
Kolor: Crystalized Pink
Krycie: jedna warstwa kryje, jednak dopiero dwie oddają głębię koloru
Trwałość: rewelacyjna
Inne: sprawia problemy przy zmywaniu (obecność drobinek); gruby pędzelek, srebrne drobinki

Przygodę z piaskowym lakierem uważam za całkiem udaną. Wpadły mi w oko jeszcze dwa kolory z tej kolekcji, niewykluczone, że po nie sięgnę ;)

Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 11 grudnia 2014

Liebster Blog Award #1

Jakiś czas temu zostałam nominowana przez Ewkę.Wronkę do Liebster Blog Award. Była to moja pierwsza nominacja, o której kompletnie zapomniałam. Na szczęście w porę sobie o tym przypomniałam ;) 



1. Wolisz dawać czy dostawać prezenty?
Nie będę oryginalna - wolę dawać prezenty. Choć nie powiem, dostawać je również lubię ;)
2. Jaki jest Twój wymarzony prezent pod choinkę?
Cieszę się z każdej drobnostki, a na chwilę obecną nie marzę o niczym szczególnym.
3. Jakie jest Twoje ulubione święto?
Kolejna mało oryginalna odpowiedź ;) Święta Bożego Narodzenia. Najdłuższy pobyt w domu :D
4. Lubisz tworzyć tematyczne makijaże/manicure itd?
W zależności od dnia i nastroju raz eksperymentuje, a czasem stawiam na prostotę :) 5. Zima czy lato? Dlaczego?
Raczej zima. Latem bardzo 'męczę się' - jest mi wiecznie ciepło, zimą mogę odetchnąć ;6. Jaka była Twoja ulubiona zimowa zabawa kiedy byłaś dzieckiem?
Skoki narciarskie :D Dodatkowo budowanie skoczni ze śniegu i podkradanie dziadkowi/wujkowi/sąsiadowi desek/paneli, które miały pełnić rolę nart :)
7. Robisz sobie sama prezenty pod choinkę?
Czasami tak, jeśli mam gorszy humor lub widzę coś w okazyjnej cenie to nie mam większych oporów :P
8. Co było Twoim najlepszym prezentem, który dostałaś?
hmm... Trudne pytanie. W tym momencie nie mogę sobie nic przypomnieć.
9. Jaki jest Twój ulubiony kolor zimą?
Granatowy i ciemnofioletowy.
10. Czy kiedy byłaś dzieckiem - wierzyłaś w Świętego Mikołaja?
Nie przypominam sobie... A jako ciekawostkę mogę napisać, że od 11 roku życia przebierałam się za Mikołaja (mam 9 lat młodszego brata) ;)
11. Czy masz już jakieś plany na Sylwestra?
Nie :P


Moje pytania:
1. Czym zajmujesz się na co dzień?
2. Jaka codzienna czynność sprawia Ci przyjemność?
3. Każdy ma jakiegoś kosmetycznego 'bzika'. Jaki jest Twój?
4. Dlaczego prowadzisz bloga?
5. Czy Twoi najbliżsi wiedzą o istnieniu bloga?
6. Kosmetyki drogeryjne, 'wysokopółkowe' czy katalogowe?
7. Wieś, przedmieścia czy miasto?
8. Wieczór 'na mieście' czy domowy seans?
9. Jaki jest Twój najlepszy sposób na spędzenie czasu z drugą połówką?
10. Twoje popisowe danie?
11. Wolisz przyrządzać jedzenie czy je spożywać? 

Uff.. tworzenie własnych pytań nie jest wcale łatwe...

A do zabawy zapraszam każdego, kto ma ochotę się przyłączyć  :)

Pozdrawiam,
Kasia


niedziela, 7 grudnia 2014

Yves Rocher, Lakier do paznokci, Pastelowy Róż

 Yves Rocher lubi do zakupów dodawać różnego rodzaju prezenty. Raz jest to biżuteria, a czasem kosmetyk. Podczas jednych z wakacyjnych zakupów w ich stacjonarnym sklepie dostałam mały lakier do paznokci, z którego bardzo się ucieszyłam. Nigdy jeszcze nie miałam emalii z tej firmy, a cena jest jakby nie patrzeć wysoka.


 Za maluteńką buteleczkę o pojemności 3 ml musimy zapłacić aż 9,90 zł. Czy warto kupić ten produkt w jego regularnej cenie, która nie podlega żadnym zniżkom (zielony punkt)? 


Kolor dobrze opisuje jego nazwa (Rose pastel). Z całą pewnością jest to pastelowy róż w ciepłej tonacji. W lakierze zatopionych jest mnóstwo srebrzystych drobinek, które nie wybijają się na pierwszy plan, jedynie ładnie odbijają światło :)



Krycie nie jest imponujące. Efekt, jaki jest widoczny na zdjęciach, został osiągnięty po nałożeniu 3 cienkich warstw, które na całe szczęście stosunkowo szybko schną



Podsumowanie
Cena: 9,90 zł
Pojemność: 3 ml
Kolor: 11, pastelowy róż
Krycie: słabe, po 3 warstwach nadal widoczne są białe końcówki
Trwałość: przyzwoita, ok. 4-5 dni
Inne: sprawia problemy przy zmywaniu (obecność drobinek); cienki pędzelek, srebrne drobinki

Podsumowując, cieszę się, że otrzymałam ten lakier jako gratis do zakupów, bo w cenie regularnej pewnie nie skusiłabym się na tego malucha. Ciekawi mnie, czy inne kolory mają takie krycie jak w/w egzemplarz.

Miałyście styczność z lakierami do paznokci Yves Rocher? Jak wrażenia? ;)

Pozdrawiam,
Kasia

piątek, 5 grudnia 2014

Ziaja Med, Kuracja dermatologiczna z witaminą C + HA/P, Esencja rewitalizująca o skoncentrowanym działaniu

Pozbawiona blasku, ziemista cera to zapewne problem nie jednej z nas. O ile wiosną i latem skóra sama sobie radzi, o tyle jesienią i zimą potrzebuje pomocy. Czytałam na jednym z serwisów poświęconych babskim sprawom, że witamina C jest świetnym remedium na ziemistą cerę. Postanowiłam poszukać kosmetyku z tym składnikiem. 
W drogerii okazało się, że preparatów jest multum, problem tkwi jedynie w podjęciu decyzji, co konkretnie w danym momencie chcemy (krem, serum, maseczka). Osobiście postawiłam na bardziej skoncentrowany kosmetyk, czyli esencję rewitalizującą o skoncentrowanym działaniu z linii "kuracja dermatologiczna z witaminą C + HA/P" firmy Ziaja.


W tekturowym kartoniku znajduje się miękka, plastikowa tubka mieszcząca 30 ml produktu. Tworzywo z jakiego została wykonana jest na tyle  miękkie, że pozwala na zużycie specyfiku do samego końca.


Dodatkowo tubka jest zaopatrzona w mały szpiczasty aplikator.


Konsystencja kosmetyku jest lekka, co pozwala mu szybko się wchłonąć (oczywiście, jeśli nie przesadzimy z ilością ;) ). Producent zapewnia, że esencja jest idealna do stosowania solo i w duecie, jak również rano oraz wieczorem. Wszystkie kombinacje wypróbowałam na własnej skórze i mogę napisać, że kosmetyk nadaje się do stosowania podczas porannej i wieczornej pielęgnacji. Muszę jednak zaznaczyć, że u osób z cerą tłustą może nieco przyspieszyć przetłuszczanie się cery. Zapach jest neutralny, bardzo lekki i nie utrzymuje się długo na skórze. 


Jak już wspomniałam we wstępie najbardziej zależało mi na przywróceniu blasku skórze, a także na zniwelowaniu jej szarego odcienia. Producent zapewnia, że esencja ma pomóc mi w tym problemie. Jak oceniam działanie kosmetyku po niecałych 2 miesiącach stosowania? Rewelacyjnie :) 


Chcąc w pełni zrecenzować kosmetyk odniosę się do obietnic producenta, czyli:
- wykazuje skoncentrowaną aktywność przeciwstarzeniową: w tym wypadku czas pokaże ;)
- odnawia kolagen - białko odpowiedzialne za młodość skóry: uwierzę na słowo ;)
- redukuje drobne zmarszczki oraz wyraźnie spłyca głębokie zmarszczki: choć zmarszczek jako takich nie mam, pod prawym okiem mam "zmarszczkę" wynikającą z budowy oka; zauważyłam, że przy delikatnym wklepywaniu w ten rejon uległa ona delikatnemu spłyceniu
- poprawia sprężystość, jędrność i elastyczność - skóra po wieczornej aplikacji sprawia wrażenie napiętej
- wyrównuje koloryt skóry i łagodzi zaczerwienienia - podpisuję się pod tym zdaniem obiema łapkami ;)
- przywraca blask oraz naturalny i zdrowy wygląd - jest dokładnie tak, jak napisał producent; cera jest rozświetlona, a szare tony znikają.

Zbliżenie na skład:

Podsumowując, kosmetyk jest godny polecenia i z całą pewnością sprawdzi się u osób zmagających się z niezdrowym kolorytem cery. Wiem, że u mnie na jednym opakowaniu się nie skończy :)

Znacie ten kosmetyk? Jak sprawdził się u Was?

Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 29 listopada 2014

Produkty zużyte w listopadzie

Wszyscy chwalą się swoimi śmieciami, pochwalę się i ja! ;)


Choć w tym miesiącu wyjątkowo nie mam czym :P Mało kosmetyków sięgnęło przysłowiowego 'dna'. Dlatego też, dzisiaj pojawia się jedno zdjęcie zbiorowe pustych opakowań.


1. Avon, Clearskin, tonik przeciw wypryskom z kwasem salicylowym - produkt zagościł w październikowych ulubieńcach. Sprawdził się u mnie na tyle dobrze, że od kilku dni używam kolejnej buteleczki tyle tylko, że w innej wersji kolorystycznej :) Mogę polecić osobom, którym alkohol i kwas salicylowy w składzie nie straszny ;)
2. Yves Rocher, Kwiatowe mleczko do demakijażu - bardzo je lubię, zużyłam już 6 opakowań tego produktu  :) 
3. Adidas, Antyperspirant w sprayu, wersja Intensive - mogę napisać, że oprócz dobrego działania dezodorant miał świeży, przyjemny i długo utrzymujący się zapach :) Z całą pewnością będę do niego wracać.
4. Avon, Naturals, Odświeżająca mgiełka do ciała Kwiat Wiśni - bardzo lubię wszelkiego rodzaju mgiełki, a po te z firmy Avon sięgam najczęściej z dwóch powodów: są bardzo tanie i ich zapach nie jest przytłaczający. Do tej wersji zapachowej z całą pewnością wrócę :)
5. Oriflame, Feminelle, Płyn do higieny intymnej - dobry preparat, który nie podrażnia i jest pioruńsko wydajny (opakowanie wystarcza na około 5 miesięcy codziennego stosowania). Polecam :)
6. Rimmel, LycraPRO, Barely There - lakier w ładnym, cielistym kolorze. Służył mi dzielnie przez ponad 4 lata i do ostatniego dnia spisywał się bez zarzutu :) Z chęcią sięgnę po inne wersje kolorystyczne z tej serii ;)
7. Avon, Planet Spa, żel pod oczy z czarnym kawiorem - okropieństwo! Szczegóły w recenzji, zdecydowanie nie polecam.
8. Lovely, Curly Pump Up Mascara - jedna z lepszych maskar, jakie dane było mi stosować :) Z całą pewnością jeszcze do niej wrócę.
9. Mariza, kredka do brwi - totalne nieporozumienie. Kredka była bardzo miękka, co przełożyło się na jej mierną wydajność. Zużycie całego produktu zajęło mi mniej niż 2 miesiące, a zaznaczyć muszę, że z natury mam brwi gęste i niewiele potrzeba, by skorygować ich kształt. Nie polecam.
10. Płatki kosmetyczne - kolejny pewnik w postach ze zużyciami ;)

Jak przedstawiają się Wasze listopadowe zużycia? :)

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 23 listopada 2014

Golden Rose, Matte Top Coat

Na wielu blogach furorę robią lakiery satynowe z Wibo, które na paznokciach dają  piękny efekt. Sama rozważałam zakup choć jednego egzemplarza, jednak zerkając na moją dość pokaźną gromadkę emalii stwierdziłam, że kolejna 'flaszka' lakieru jest mi zupełnie niepotrzebna. Z pomocą przyszedł mi matujący utwardzacz z Golden Rose, który świetnie współgra z każdym lakierem (z moich zasobów).  


Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam, jaki efekt można uzyskać na lakierze o wykończeniu perłowym/brokatowym. W tym celu sięgnęłam po piękny, choć tracący wiele przez wykończenie, lakier Eveline w kolorze 756 (seria MiniMax)


Na poniższych zdjęciach na dwie warstwy lakieru kolorowego naniosłam jedną warstwę utwardzacza.




Podsumowanie:
Cena: 8,50 zł
Pojemność: 10,5 ml
Kolor/nazwa: matte top coat
Krycie: nie dotyczy
Trwałość: utwardzacz przedłuża trwałość lakieru, na który został nałożony; manicure utrzymuje się ok. 6 dni w dobrym stanie
Inne: płaski, szeroki pędzelek; TC należy nałożyć na suchy lakier

Podsumowując, produkt jest godny polecenia. Jest świetną alternatywą dla satynowych lakierów, ponieważ nie ogranicza użytkownika do jednego wariantu kolorystycznego.

Uległyście modzie na satynowe paznokcie?

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 16 listopada 2014

Avon, Ultra Color Rich, Sunny Pink

Zapadające ostatnio 'egipskie' ciemności we wczesnych godzinach  popołudniowych (np. o 15.20) skutecznie utrudniają mi prowadzenie bloga. Problem leży w dziennym świetle, które pozwala na wykonywanie zdjęć mających prawo zostać opublikowane. 

Korzystając z wolnej niedzieli i odrobiny dziennego światła postanowiłam sfotografować kosmetyk kolorowy. Mój wybór padł na nowość w mojej kosmetyczce, czyli pomadkę firmy Avon w kolorze Sunny Pink. 


Szminki z Avonu bardzo lubię, często pojawiają się na moim blogu ich swatche, ponieważ wiem, że kolor w katalogu jest niejednokrotnie nieadekwatny do rzeczywistego. Jednocześnie mam nadzieję, że znajdzie się choć jedna osoba, której dany post będzie przydatny. 

Przechodząc do sedna sprawy, napiszę parę słów o kolorze, konsystencji oraz trwałości. Sunny Pink to ciepły róż z małą domieszką pomarańczu. Początkowo domieszka ta nie jest widoczna, jednak po zestawieniu z typowo różowymi pomadkami, różnica jest zauważalna. Konsystencja jest typowa dla serii UCR, łatwo sunie po ustach i ich nie wysusza. Szminka ma lśniące wykończenie i jest bezdrobinkowa, a  utrzymuje się około 3-4 godziny.


Postanowiłam zestawić różowe pomadki z Avonu, żeby móc lepiej odwzorować kolor opisywanego dzisiaj egzemplarza. 

Pora na konkrety :)




Czujecie się skuszone? :)

Pozdrawiam,
Kasia

środa, 5 listopada 2014

NOTD: Lovely, Gloss like gel nr 238

Już dawno na blogu nie pojawił się żaden wpis paznokciowy, pora to zmienić! :)
Prezentowany dzisiaj lakier, o przepięknym bakłażanowym kolorze ze złotymi drobinkami, idealnie wpasowuje się w obecną porę roku. 

W pękatej i charakterystycznej dla tej serii lakierów firmy Lovely znajduje się 8 ml produktu, w kolorze nr 238


Barwa lakieru, jak i drobinek, zostały dobrze oddane na powyższym zdjęciu. Zaznaczę, że drobinki nie są aż tak widoczne jak w buteleczce. Odbijają one jedynie padające na nie światło, nie jest to w żadnym przypadku '*amski' brokat.

Na poniższych zdjęciach mam nałożone dwie warstwy emalii.


Aplikacja jest bez problematyczna, pędzelek szeroki a krycie zadowalające :)



Podsumowanie
Cena: ok 6 zł
Pojemność: 8 ml
Kolor: 238
Krycie: pierwsza warstwa kryje dobrze, druga pogłębia kolor
Trwałość: standardowa- ok. 3-4 dni
Inne: lśniące wykończenie, złote drobinki, szeroki pędzelek

Jakie kolory 'nosicie' aktualnie na paznokciach?

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 2 listopada 2014

Avon, matujący podkład w musie

W ostatnim poście z ulubieńcami znalazł się podkład firmy Avon, który mam w swojej kosmetyczce już jakiś czas, a konkretniej od listopada zeszłego roku. Nie, nie znaczy to, że podkład jest aż tak wydajny. Jego 'długowieczność' spowodowana jest tym, że posiadam jeszcze 3 inne produkty, które również używam. Dzisiaj, jednak nie o nich, a o tym małym gagatku zamkniętym w słoiczku.


Szklany słoiczek zamknięty jest czarnym, plastikowym wieczkiem, na którym kiedyś widniał srebrny napis "AVON". Jak widać na powyższym zdjęciu niewiele z niego zostało :P


Opakowanie jest bardzo schludne i mieści 18 g produktu (cena: od 20 do 45 zł). Producent sugeruje, aby zużyć produkt w czasie krótszym niż 2 lata od otwarcia. 


Wybrałam odcień nude, który w katalogu leży pośrodku gamy kolorystycznej. Teoretycznie. Gdy dostałam ten podkład byłam bardzo zdziwiona, ponieważ kolor jest bardzo jasny, zdecydowanie jaśniejszy niż sugeruje próbka na papierze.


Podkład ma neutralny, lekko ogórkowy zapach. Konsystencja przypomina mus, jest bardzo lekka, ale jednocześnie sucha. Produkt nakłada się bardzo szybko, nie wymaga wprawnej ręki i nie tworzy nieestetycznych plam. Krycie określiłabym jako słabe do średniego, które sprawia, że produkt jest niewidoczny na twarzy. Trwałość przeciętna, matowe wykończenie utrzymuje się ok. 4-5 godzin, później zaczyna się lekko świecić.

Tyle tytułem opisu, czas na efekty. Z góry uprzedzam, że moja cera zaczęła ostatnio się buntować i 'zbierać' wszelkie 'zanieczyszczenia'.


Podsumowując, podkład jest dobrym, godnym polecenia produktem. Z całą pewnością będzie idealny dla osób nie mających wiele do ukrycia lub lubiących naturalny wygląd. 

Jaką konsystencję podkładu lubicie najbardziej?

Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 30 października 2014

Zużycia październikowe



Przedostatni dzień października to dobry moment na podsumowanie zużyć kosmetycznych tego miesiąca. Liczba pustych opakowań nie jest zbyt imponująca, jednak typ zdenkowanych produktów całkowicie mnie zadowala :) 


1. Avon, Femme, balsam do ciała - razem z dezodorantem stanowił gratis do wody perfumowanej. Zapach ładny, długo utrzymujący się, nawilżanie raczej przeciętne. Z całą pewnością nie sprawdzi się do suchej skóry. 
2. Avon, Riviera Goddess - uwielbiałam stosować go latem/późną wiosną. Zapach został wycofany z regularnej sprzedaży, na szczęście mam jeszcze jedno opakowanie w zapasie :)
3. Yves Rocher, Jardins du Monde, zielona herbata z Chin - o tym, że bardzo lubię kosmetyki z Yves Rocher wie każdy, kto podczytuje mnie od jakiegoś czasu. Niedawno skusiłam się na zakup żelu pod prysznic z zachwalanej wszędzie serii JdM i... nie rozumiem zachwytów. Owszem, żel ładnie pachnie, całkiem przyjemnie się pieni, ale niczym szczególnym się nie wyróżnia. Raczej nie kupię ponownie, bo cena nie należy do najniższych.
4. Yves Rocher, odżywka odbudowująca z olejkiem jojoba - uwielbiam odżywki do włosów z YR, wszystkie! :) Czasem 'zdradzę' je na chwilę, jednak prędzej czy później do nich wracam. 


5. Ziaja, nawilżający płyn do demakijażu oczu - nie wysuszał skóry pod oczami tak jak jego poprzednik, jednak ze zmywaniem makijażu radził sobie zdecydowanie gorzej. W końcu: "coś za coś". Nie kupię ponownie.
6. Pharmaceris A, krem-ratunek dla skóry podrażnionej i zaczerwienionej- bardzo dobry kosmetyk, który moja skóra niemal natychmiast wchłaniała. Posiadał treściwą konsystencję, nie pozostawiał tłustego filmu  na skórze i nie zapychał jej. Koił podrażnienia, więc spełniał swoje podstawowe zadanie. Polecam, sama kiedyś do niego wrócę.
7. Joanna, face Naturia, gruszkowy peeling do twarzy dla cery tłustej i mieszanej - po początkowej fascynacji przyszło otrzeźwienie i... rozczarowanie. Peeling miał piękny zapach, ale jego drobinki w ogóle nie ścierały martwego naskórka. Nie kupię ponownie.
8. Oriflame, Love Nature, aloesowy tonik do twarzy - bohater wakacyjnych ulubieńców, pisałam o nim więcej w tamtym poście. Z całą pewnością do niego wrócę, gdy tylko będę miała możliwość.
9. BeBeauty, micelarny żel do mycia twarzy - rewelacyjny i tani preparat oczyszczający. Znany chyba każdej bloggerce :) Kiedyś do niego wrócę :)
10. Avon, Planet Spa, oczyszczająca maseczka do twarzy, Tajski Kwiat Lotosu - rewelacyjny produkt! Świetnie oczyszcza, zwęża pory, pięknie pachnie, a jego promocyjna cena jest bardzo przystępna. Kupię ponownie.


11. Essence, Kajal, czarna kredka do oczu - kredka jak kredka ;)
12. Bell, korektor maskujący -  dobry, tani produkt. Kamufluje niedoskonałości, a jednocześnie nie przyczynia się do zaostrzenia problemu. Polecam :)
13. Mariza, matująco-wygładzający puder do twarzy - zdania o pudrach z tej firmy nie zmienię: są bardzo nie wydajne. Z tego też powodu nie kupię ponownie.
14., 15. Płatki kosmetyczne

Próbki, saszetki:
- ElishaCoy, Vita Capsule Cleanser - jedna saszetka starczyła mi na 4 użycia, mam w zapasach jeszcze jedną :) Napiszę tyle: świetny produkt! Ma ładny zapach, rewelacyjne właściwości oczyszczające i nie ściąga skóry.
- Nizoral - na problemy skóry głowy jak znalazł! :)
- Ziaja Med, Kuracja dermatologiczna z witaminą C + HA/P - stosowałam na noc. Rano skóra była rozjaśniona.
- Pat&Rub, Balsam do rąk, Żurawina i cytryna - zapach świetny, działanie ok, ale ja nadal nie mogę zrozumieć dlaczego cena tego produktu jest tak wysoka...

To już wszystkie produkty, które udało mi się 'wykończyć' w ciągu ostatnich 30 dni. Dajcie znać, czy któryś z kosmetyków jest Wam znany i jak się sprawdził :)

Pozdrawiam,
Kasia