Obserwatorzy

wtorek, 25 lutego 2014

NOTD: Wibo, Glamour Nails 5


Turkusoowa pokazuje na swoich paznokciach brudne złoto, ja pokażę Wam zimne złoto. A co! ;)

Prezentowany dzisiaj lakier również należy do grona 'zwrotniaków', stąd też notka pojawia się stosunkowo szybko. 

Ze słabo widocznej nalepki zdołałam wyłapać Nr 5. Wierzę, że jest to cały numer lakieru. Jeśli jest inaczej, proszę poprawcie mnie :)

Producent zapewnia, że lakier zawiera lśniące drobinki. I rzeczywiście tak jest, ładnie odbijają światło.


Na poniższych zdjęciach kolor lakieru jest najbardziej zbliżony do rzeczywistego.



Z lampą błyskową


Cena: ok. 6-7 zł
Pojemność: 9,5 ml
Kolor: 5 (?)
Krycie: jedna warstwa kryje w 100%
Trwałość: 2 dni w stanie idealnym; w kolejnych przeciera się na końcach
Inne: lakier aplikuje się bezproblemowo, szybko schnie; wybitnie podkreśla wszelkie niedoskonałości płytki


Stosujecie metaliczne, drobinkowe lakiery? Które są Waszymi ulubionymi?

Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 24 lutego 2014

Pomadkowo: Avon, Szminka "Olśniewający kolor"

Saga o pomadkach powraca ;) 



Pierwszy, w nowym sezonie post, dedykowany jest pomadce od Avonu, która wróciła do sprzedaży po małej przerwie. Mowa o szmince z serii "Olśniewający kolor" w odcieniu Natural Glow. W zasadzie wszystko, co można o niej napisać, zostało ujęte w nazwie. Produkt ma naturalny kolor, który jedynie podkreśla, podbija barwę ust oraz nadaje im ładny, subtelny połysk. 



Sprawy techniczne. Produkt umieszczony jest w metalowej obudowie z logo firmy, która stabilizuje sztyft. Dzięki temu unikniemy złamania i odkształcenia szminki. Przeźroczysta skuwka z jednej strony pasuje do tego opakowania, a z drugiej czuję mały niedosyt- trochę mniej cieszy oko ;)


Pełnowymiarowy produkt mieści w sobie 3 g  pomadki (za ok. 20 zł), która składa się z dwóch łączących się ze sobą warstw. Pierwsza z nich ma zapewniać nawilżenie i blask, zaś druga kolor. 


Poniższe zdjęcie pokazuje długość sztyftu po około miesiącu regularnego stosowania (w sumie; pomadkę odziedziczyłam po mamie dla której odcień okazał się zbyt jasny). Z tego co pamiętam nowy jest tylko nieco dłuższy (o ok. 5 mm). 


Pomadka nie jest miękka, jednak do "sztywniaków" również nie należy. Lekko sunie po ustach i co najważniejsze nie podkreśla suchych skórek. Trwałość jest w zasadzie standardowa dla produktów "błyszczykowatych"- około 2 godzin bez jedzenia.

Koniec pisania- pora na konkrety ;)


W świetle dziennym, w pomieszczeniu pomadka prezentuje się następująco...
...a w świetle słonecznym tak:


I dla przypomnienia, 'nagie' usta


Czujecie się skuszone? ;) 

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 23 lutego 2014

NOTD: Eveline Mini Max 756

Zdaję sobie sprawę, że blog powoli może stawać się monotematyczny. W ostatnim czasie co drugi wpis dotyczy paznokci, a wszystko za sprawą dead line, który został  narzucony  przez prawowitego właściciela lakierów ;)

W kolejnej notce z emaliowego cyklu, będzie gościł pomarańczowo-czerwony lakier od Eveline z serii Mini Max, którą bardzo polubiła moja mama. Suma sumarum, nie dziwię się, ponieważ lakiery są bardzo dobrze napigmentowane, a dodatkowo ich trwałość na paznokciach jest przedłużona.




Cena: ok. 5 zł
Pojemność: 5 ml
Kolor: 756
Krycie: jedna warstwa kryje w 100%
Trwałość: egzemplarz wyjątkowo trwały; na paznokciach w stanie reprezentatywnym wytrzymał 5 dni w warunkach laboratoryjnych (praca z rozpuszczalnikami, m.in. octanem etylu i acetonem)
Inne: lakier ma perłowe wykończenie, szybko schnie; podkreśla nierówności płytki (widoczne niż w przypadku innych lakierów są paseczki w strukturze paznokcia)


Lisa Eldrige w swoim ostatnim filmiku zapewnia, że oranż będzie modnym kolorem na ustach. Dla mniej odważnych z nas alternatywą będzie akcent kolorystyczny na paznokciach.

Zdecydujecie się w nadchodzącym sezonie na pomarańcz? Na ustach, paznokciach lub powiekach?

Pozdrawiam,
Kasia

P.S.
Chciałabym pochwalić się pierwszą wygraną w konkursie. Od piątku jestem posiadaczką podkładu od Max Factora! :) Po pierwszym użyciu muszę przyznać, że jestem nim oczarowana. Z pewnością na blogu pojawi się odpowiednia notka, gdy wyrobię już sobie o nim zdanie ;)



piątek, 21 lutego 2014

Recenzja: Ziaja, oliwka w żelu - "działanie przez masowanie"

W ostatnio zużytych produktach znalazł się miniaturowy produkt Ziaji. Obiecałam Wam, że napiszę o oliwce parę słów, ponieważ kupiłam pełnowymiarowe opakowanie. A zatem, nie rzucając słów na wiatr, zapraszam na recenzję :)




Produkt zamknięty jest w plastikowy, biały słoik z kolorową nakrętką, która sugeruje, jakiego koloru jest żel. Oliwka posiada bardzo gęstą, treściwą konsystencję, która stosunkowo szybko się wchłania (oczywiście, jeśli zachowamy umiar w nakładanej ilości).


Produkt dobrze nawilża skórę, dostatecznie dobrze radzi sobie z bardzo przesuszonym naskórkiem. W przypadku mini wersji nie zauważyłam działania wyszczuplającego, natomiast większa wersja delikatnie napina skórę. Działanie prawdopodobnie może zostać zintensyfikowane, jeśli wykonywany masaż będzie trwał odpowiednio długo. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że z tym odpowiednim czasem wmasowywania oliwki bywa u mnie różnie. Biorąc to pod uwagę, działanie produktu jest zadowalające :) Opisując te produkty nie można przemilczeć ich wspaniałych zapachów. Wersja wyszczuplająca pachniała soczystą pomarańczą, zaś ujędrniająca ma zapach identyczny jak seria produktów Sopot SPA, który osobiście uwielbiam! :)

Na korzyść produktu przemawia również spora zawartość składników zaakceptowanych przez ECOCERT (w przypadku wersji pomarańczowej skład jest bardzo podobny)


Podsumowując, za niecałe 20 zł otrzymujemy 180 ml produktu, który faktycznie poprawia kondycję naszej skóry. Nie wykluczone, że jest to zasługą nie tylko oliwki, ale i wykonywanego masażu, do którego zmusza nas formuła kosmetyku. Niemniej jednak, jest to produkt warty uwagi , który stanowi alternatywę dla balsamów oraz maseł do ciała. 


Stosujecie tego typu kosmetyki do pielęgnacji ciała? Jakie są Waszymi ulubionymi?

Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 17 lutego 2014

NOTD- Eveline Mini Max 496

Jakiś czas temu pokazywałam Wam jakie lakiery przywiozłam z domu. Dzisiaj nadeszła pora na zaprezentowanie jednego z nich, ponieważ mam ograniczony czas na ich testowanie ;)


Wybór padł na piękny, cielisty kolor, który oferuje Eveline. Podobno paznokcie w odcieniu 'nude' mają być modne w tym sezonie więc dzisiejszy post może Wam ułatwić poszukiwania odpowiedniego lakieru :)

Do rzeczy! 



Cena: ok. 5 zł
Pojemność: 5 ml
Kolor: 496
Krycie: jedna warstwa kryje w 100%
Trwałość: na zadbanych (czytaj: nierozdwojonych) paznokciach lakier pod top coat'em utrzymuje się w dobrym stanie przez 4 dni, później ściera się na końcówkach
Inne: lakier jest bez żadnych drobinek, szybko schnie; aplikacja nie nastręcza problemów


Podsumowując, lakier jest bardzo dobry jakościowo i z pewnością będę częściej podkradać go mamie. Nie wykluczone, że kupię swój egzemplarz ;)

Ulegacie modowym/urodowym trendom?

Pozdrawiam,
Kasia

niedziela, 16 lutego 2014

Wytypowani do zużycia...

... w najbliższym czasie.
Czasami robię zakupy pod wpływem chwili, impulsu, a potem najzwyczajniej w świecie nie używam danego kosmetyku. W dwóch przypadkach wpływ na oszczędność w stosowaniu miała cena produktu (i przez to przeleżakowały około rok w kosmetyczce, a raczej na jej dnie). Nadszedł jednak ten moment, w którym uświadomiłam sobie, że nie tędy droga :P Skoro już mam dany kosmetyk to będę go używała! :)

A oto gromadka wytypowana do 'egzekucji' ;)

Przeglądacie swoje kosmetyki i planujecie zużycie znajdujących się w Waszych kosmetyczkach? Czy posiadacie ich tylko tyle, ile jest Wam aktualnie potrzebnych?


Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 15 lutego 2014

Recenzja: Clinique, Płyn złuszczający przeznaczony dla cery mieszanej

Od końca sierpnia używam płynu złuszczającego od Clinique. W tamtym okresie zmagałam się z podskórnymi grudkami i masą zatkanych porów. Próbowałam wszystkiego, aż w końcu zdecydowałam się kupić tonik, który tak bardzo polecała Blondie. I uważam, że był to najlepszy zakup poczyniony pod wpływem internetowych rekomendacji blogerek i vlogerek. 
Zużycie po prawie 6 miesiącach używania

Swój egzemplarz kupiłam w Sephorze podczas akcji - 20% (na całą pielęgnację). Po krótkiej rozmowie z konsultantką wybrałam wersję opatrzoną numerem 3, która jest przeznaczona dla posiadaczy cery mieszanej w kierunku tłustej. 

Produkt przychodzi do nas w plastikowej, dość solidnej butelce z nakrętką o charakterystycznej dla marki Clinique barwie. Przy dozowaniu toniku na wacik musimy uważać, ponieważ nie posiada on żadnego dozownika. Odkręcając nakrętkę widzimy wielgaśną dziurę :D, która dozuje pokaźną ilość płynu. Z upływem czasu nabrałam wprawy i produkt tak ochoczo nie wyłaził z opakowania. To w zasadzie tyle, jeśli chodzi o sprawy techniczne. 

Tonik posiada alkoholowy zapach, który bardzo szybko ulatnia się ze skóry. Drobne ranki pieką jak szalone po aplikacji tego płynu, ale to i dobrze, bo w moim przypadku dość znacząco przyczyniło się do ograniczenia majstrowania przy skórze ;) A samo działanie? Rewelacja, oczywiście przy długoterminowym stosowaniu. Pierwsze dwa tygodnie znajomości z tonikiem zaowocowały niezliczoną ilością pryszczy i bolących zgrubień. Trochę mnie to przestraszyło i zniechęciło, ale stwierdziłam, że nie przestanę go stosować skoro zapłaciłam za niego 60 zł. Każda kolejna (nocna) aplikacja poprawiała stan mojej skóry. Po prawie 6 miesiącach jestem bezapelacyjnie zakochana w tym produkcie. Koloryt cery został ujednolicony, pory odrobinę zmniejszone, ilość pryszczy zmniejszona (moje rozszerzone pory są wielkości kraterów i nic na nie nie działa), a produkcja sebum zdecydowanie zmniejszona (zdjęcie z "gołym" policzkiem TU)
Kilka słów od producenta

Z jedną obietnicą producenta nie jestem w stanie się zgodzić. Tonik nie usuwa martwych komórek naskórka w stopniu, który zadowalałby mnie. Peeling mechaniczny/enzymatyczny jest nadal niezbędny.

Podsumowując, za 60-75 zł otrzymujemy 200 ml produktu, który pozwala na utrzymanie w ryzach cery kapryśnej z tendencją do zapychania. Ja z pewnością kupię płyn ponownie, ponieważ nie wyobrażam sobie bez niego nocnej pielęgnacji cery.

Stosowałyście produkty Clinique? Czy są wśród nich Wasi ulubieńcy?

Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 13 lutego 2014

Zapowiedź kolejnych NOTD

Przeglądając lakierowe zasoby mamy, zdziwiła mnie różnorodność kolorów i sama ilość lakierów. Po krótkiej 'naradzie' mogłam zabrać ze sobą kilka sztuk. Część z nich to darowizna, zaś pozostałe to 'towar zwrotny' :P Zatem, w najbliższym czasie możecie spodziewać się postów o tematyce paznokciowej :)
Oto cała gromadka. 
Pozdrawiam,
Kasia

czwartek, 6 lutego 2014

poniedziałek, 3 lutego 2014

Pomadkowo: trzy ulubienice z 2013 roku

W poście zestawiającym ulubieńców minionego roku przedstawiłam Wam 4 produkty do ust, po które najczęściej i najchętniej sięgałam w zeszłym roku. O ile błyszczyk z Essence doczekał się oddzielnej notki, o tyle pomadki zostały pominięte, dlatego dzisiaj postanowiłam naprawić ten mały błąd ;)



Dla porównania 'nagie' usta



Na pierwszy ogień pójdzie szminka od Flormaru (seria matte, kolor 36), która nie jest już dostępna w regularnej sprzedaży. Można ją jednak upolować w małych osiedlowych drogeriach (widziałam tę serię w zeszłym miesiącu).
Produkt zamknięty jest w złotawym plastiku, który jest dość wytrzymały (patrz podróże w torebce oraz upadki :p). Pomadka pomimo 'matowego' wykończenia nie przesusza ust, ani nie podkreśla nadmiernie suchych skórek. Utrzymuje się na wargach od 3 do 5-6 godzin, w zależności od tego czy coś spożywamy. Słowo matowy ujęłam w cudzysłów, ponieważ nie jest to typowy mat, a raczej wykończenie satynowe. Sam kolor jest naturalnym, dziennym zgaszonym różem, który będzie pasował większości z nas. 
(cena: 9 zł za 4,5 g)


Pozostałe dwie szminki to słynne pomadko-błyszczyki od Celii. Uwielbiam je za wygląd na ustach, bezproblemową aplikację, niską cenę oraz przyjemny, winogronowy zapach. Pomadki posiadają właściwości nawilżające, w żadnym przypadku nie przesuszają ust. Dają półtransparentne krycie i połysk. Bardzo lubię takie rozwiązania na co dzień :) Nie utrzymują się na ustach specjalnie długo- bez jedzenia ok. 4 godzin, z jedzeniem 1,5 godziny. Zaletą produktu jest również bardzo eleganckie i wytrzymałe opakowanie, które nie wygląda na opakowanie szminki za 10 zł. Dwa egzemplarze, które posiadam, mają numery: 512- wściekły róż oraz 508/506- naturalny beż z nutką różu. Pomadki nie lubią ciepła- stają się wtedy bardzo miękkie i podatne na odkształcenia.
(cena: ok. 10 zł)


Powyżej kolor 508/506


Powyżej kolor 512



Jakie są Wasze ulubione pomadki? 
Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 1 lutego 2014

Recenzja: Holika, Holika Petite BB cream - wersja dla cery tłustej, problematycznej

W ulubieńcach minionego roku znalazł się krem BB koreańskiej firmy Holika, Holika. Produkt na tyle skradł moje serce, że postanowiłam poświęcić mu oddzielny post, w którym nie będę oszczędna w słowach i zdjęciach ;)

Krem posiadam od czerwca, a regularnie używam od miesiąca. Wcześniej stosowałam go sporadycznie z dwóch powodów: odcień był dla mnie zdecydowanie za jasny w okresie letnim, a dodatkowo musiałam zużyć 'zalegający' na półce podkład rozświetlająco-antystresowy z Avonu. 
Produkt kupiłam na ebay'u (swoją drogą był to mój pierwszy zakup na tym serwisie), a wybór padł na niego z bardzo prozaicznego powodu- był tani. Nie czytałam o nim wcześniej żadnych opinii, typowy zakup pod wpływem impulsu. 
Nie mam zielonego pojęcia, co napisał producent na opakowaniu. Zamieszczam zatem zdjęcie z malutkimi chińskimi mróweczkami, być może ktoś jest w stanie je odszyfrować ;)

Produkt jest bardzo rzadki, jego konsystencja przypomina trochę podkład Affinitone, choć jest nieco bardziej treściwsza od niego. Tubka zakończona dziubkowatym aplikatorem jest w tym przypadku bardzo dobrym rozwiązaniem- pozwala dobrze kontrolować ilość produktu jaka wydostaje się na zewnątrz. 

Jeśli chodzi o kolor kremu, to jest on jasny, a nawet bardzo, jeśli nałożymy jego większą ilość. Dziewczyny, które stosują podkłady Revlonu CS 150-180 będą wyglądały w nim najkorzystniej. Niepozorna tubka skrywa produkt o niesamowitych właściwościach: kryje, matuje, nie zapycha, jest długotrwały. Na plus bardzo świeży zapach oraz zawartość olejku z drzewa herbacianego w składzie (wyczytałam na stronie producenta). 

Na poniższych zdjęciach można zauważyć bardzo dobre właściwości kryjące produktu. Na zdjęciu 'PRZED' zauważalne są aktywne pryszcze i zatkane  oraz rozszerzone pory. Kolejne przedstawia skórę pokrytą jedną, cienką warstwą produktu (bez korektora). Koloryt cery jest wyrównany, pory zminimalizowane (optycznie ;)), a zaczerwienienia zneutralizowane. Jak dla mnie- Ideał!
Krótko, zwięźle i na temat:
Pełna nazwa- Holika Holika, Petit BB Clearing
Pojemność i cena- 30 ml (płaciłam 20 zł)
Kolor- jasny (150-180 CS Revlon)
Zapach- świeży, przyjemny
Dostępność- internet
Inne- krem zawiera SPF 30 PA++ oraz olejek z drzewa herbacianego 


Stosujecie częściej kremy BB czy tradycyjne podkłady?

Pozdrawiam,
Kasia