Obserwatorzy

sobota, 15 lutego 2014

Recenzja: Clinique, Płyn złuszczający przeznaczony dla cery mieszanej

Od końca sierpnia używam płynu złuszczającego od Clinique. W tamtym okresie zmagałam się z podskórnymi grudkami i masą zatkanych porów. Próbowałam wszystkiego, aż w końcu zdecydowałam się kupić tonik, który tak bardzo polecała Blondie. I uważam, że był to najlepszy zakup poczyniony pod wpływem internetowych rekomendacji blogerek i vlogerek. 
Zużycie po prawie 6 miesiącach używania

Swój egzemplarz kupiłam w Sephorze podczas akcji - 20% (na całą pielęgnację). Po krótkiej rozmowie z konsultantką wybrałam wersję opatrzoną numerem 3, która jest przeznaczona dla posiadaczy cery mieszanej w kierunku tłustej. 

Produkt przychodzi do nas w plastikowej, dość solidnej butelce z nakrętką o charakterystycznej dla marki Clinique barwie. Przy dozowaniu toniku na wacik musimy uważać, ponieważ nie posiada on żadnego dozownika. Odkręcając nakrętkę widzimy wielgaśną dziurę :D, która dozuje pokaźną ilość płynu. Z upływem czasu nabrałam wprawy i produkt tak ochoczo nie wyłaził z opakowania. To w zasadzie tyle, jeśli chodzi o sprawy techniczne. 

Tonik posiada alkoholowy zapach, który bardzo szybko ulatnia się ze skóry. Drobne ranki pieką jak szalone po aplikacji tego płynu, ale to i dobrze, bo w moim przypadku dość znacząco przyczyniło się do ograniczenia majstrowania przy skórze ;) A samo działanie? Rewelacja, oczywiście przy długoterminowym stosowaniu. Pierwsze dwa tygodnie znajomości z tonikiem zaowocowały niezliczoną ilością pryszczy i bolących zgrubień. Trochę mnie to przestraszyło i zniechęciło, ale stwierdziłam, że nie przestanę go stosować skoro zapłaciłam za niego 60 zł. Każda kolejna (nocna) aplikacja poprawiała stan mojej skóry. Po prawie 6 miesiącach jestem bezapelacyjnie zakochana w tym produkcie. Koloryt cery został ujednolicony, pory odrobinę zmniejszone, ilość pryszczy zmniejszona (moje rozszerzone pory są wielkości kraterów i nic na nie nie działa), a produkcja sebum zdecydowanie zmniejszona (zdjęcie z "gołym" policzkiem TU)
Kilka słów od producenta

Z jedną obietnicą producenta nie jestem w stanie się zgodzić. Tonik nie usuwa martwych komórek naskórka w stopniu, który zadowalałby mnie. Peeling mechaniczny/enzymatyczny jest nadal niezbędny.

Podsumowując, za 60-75 zł otrzymujemy 200 ml produktu, który pozwala na utrzymanie w ryzach cery kapryśnej z tendencją do zapychania. Ja z pewnością kupię płyn ponownie, ponieważ nie wyobrażam sobie bez niego nocnej pielęgnacji cery.

Stosowałyście produkty Clinique? Czy są wśród nich Wasi ulubieńcy?

Pozdrawiam,
Kasia

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :)