Obserwatorzy

wtorek, 21 maja 2013

Recenzja: Masło do ciała SanctuarySPA

Dzisiejsza notka poświęcona będzie produktowi, który pokazywałam Wam przy okazji NOWOŚCI.


Kliknij, a zobaczysz więcej :)

Masło to dostałam od mamy mojego chłopaka w kwietniu i od tamtego czasu regularnie je używam. Na początku nie byłam nim zachwycona, przeszkadzał mi jego zapach, który przypominał mi zapach Sudocremu. Jednak po pewnym czasie, a konkretniej po tygodniu stosowania, zapach 'uszlachetnił' się. Zaczęły wyłaniać się z niego inne, bardziej subtelne nuty. Nie umiem jednak opisać ich dokładnie, ale jedyne co mi się nasuwa na myśl to stwierdzenie, że nie jest to 'tani' zapach.

Miesięczny ubytek


Konsystencja jest bardzo treściwa, widoczny na powyższym zdjęciu ubytek to wynik codziennego, miesięcznego użytkowania. Jak przystało na tego typu produkt, potrzebuje on nieco więcej czasu na wchłonięcie się, jest to jedyny (obecnie) minus masła. 

Z czystym sumieniem mogę napisać, że po tym miesiącu zapomniałam zupełnie co to przesuszona skóra. Ładnie łagodzi podrażnienia wywołane depilacją, a co najważniejsze, efekt nawilżenia jest długotrwały! Stosuję go zazwyczaj po wieczornym prysznicu i praktycznie 24 h poźniej wyczuwam na skórze obecność (co prawda resztek) masełka, i nie jest to tłusty film. Chciałabym również zaznaczyć, że w żaden sposób nie brudzi ani nie tłuści ubrań/pościeli.

Podsumowując, masło polecam każdemu, kto ma okazję je przetestować. Nie napiszę niestety ile mogło kosztować ani gdzie można je kupić, gdyż tak jak już wcześniej napisałam był to prezent.


Znacie tą firmę, jakie macie o niej zdanie? Wiecie gdzie jest dostępna stacjonarnie?

Pozdrawiam, 
Aaparatka

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :)