Obserwatorzy

sobota, 29 marca 2014

Zużycia: luty i marzec

Co dwa miesiące pojawiają się na moim blogu notki poświęcone produktom, które udało mi się zużyć w tym czasie. Ostatni taki wpis pojawił się pod koniec stycznia, nadeszła  pora na nowy ;)


Zatem, bez zbędnych wstępów zapraszam do lektury mini-recenzji.

Płatki kosmetyczne: Tibelly oraz Softino. Callmeblondiee wychwalała wielokrotnie produkt Netto. Wypróbowałam, są ok, ale pozostanę wierna tym z Lidla ;)


L'oreal, płyn do demakijażu oczu. Jego recenzja pojawiła się przy okazji testu płynów do demakijażu (TU). Jest ok, jednak chwilowo nie kupię ponownie, ponieważ wróciłam do mojego ulubieńca w tej kategorii (TU).
Garnier, Krem BB (pierwsza edycja). Ulubieniec sprzed ponad roku. Używałam jako 'bazy' pod makijaż, ładnie podbijał krycie podkładu i nadawał skórze świetlistości. Fascynacja produktem jednak minęła, zużycie do końca było drogą przez mękę. Być może kupię ponownie, jednak nie w najbliższym czasie.
Ziaja, tłusty krem do twarzy masło kakaowe. Kolejny produkt kupiony pod wpływem vlogerek (tym razem Maxi). Miał ładny zapach i treściwą konsystencję. Początkowo spełniał swoje zadanie, jednak z czasem skóra nie dość, że się przyzwyczaiła, to na dodatek zapchała. Nie kupię ponownie.


Dwaj ulubieńcy:
Clinique, płyn złuszczający 3. Recenzja pojawiła się na blogu (TU). Z pewnością do niego wrócę, gdy tylko finanse na to pozwolą.
Yves Rocher, kwiatowe mleczko do demakijażu. Używam namiętnie od ponad 2 lat. Chyba powinnam napisać jego recenzję na blogu. Kupię ponownie.


Yves Rocher, krem do rąk wanilia i cytryna (Świąteczna edycja limitowana 2012). Typowy średniak. Ładnie pachniał, ale średnio nawilżał. Krem jakich wiele. 
Farmona, Sweet Secret, Migdałowy krem do rąk i paznokci. Produkt posiadał niesamowicie słodki zapach, który pod koniec opakowania zdążył mnie już znudzić. Krem ładnie nawilżał, był bardzo wydajny i tani (około 5 zł). Być może kupię ponownie, ale w innej wersji zapachowej.


Yves Rocher, Żel pod prysznic. Piękny, nie przepiękny zapach bzów. Nie wysuszał skóry, dobrze się pienił, był bardzo gęsty, a przez to wydajny. Niestety chwilowo nie kupię ponownie, ponieważ cena jest stosunkowo wysoka, jak za taką pojemność (22 zł za 200 ml).
Radox, Żel pod prysznic (Stimulate). Produkt kupiony podczas wyprzedaży w Naturze. Zapach był bardzo 'pieprzny', a żel miał dość rzadką konsystencję i średnio się pienił. Zauważyłam, że barwił skórę. Nie zachwycił mnie na tyle żebym kupiła go ponownie.


Mariza, Linia SPA, Grejpfrutowy antycellulitowy balsam do ciała. Kupiłam ten produkt podczas letniej wyprzedaży za około 5 zł. Za tą cenę kupiłabym ponownie, w regularnej (około 10 zł) już nie. Balsam miał ładny cytrusowy zapach, średnio nawilżał skórę. Działania antycellulitowego nie zauważyłam, ale nie ukrywajmy, że tego typu produkty działają jedynie w połączeniu z regularnymi ćwiczeniami (co w moim przypadku jest niemożliwe do zrealizowania). Kupię ponownie, jeśli trafię na promocyjną cenę.
Mariza, krem na pękające pięty. Recenzja pojawiła się na blogu (TU). Nie kupię ponownie.
Avon, Advance Techniques, termoochronny spray do włosów. Spray, jak spray. Mam nadzieję, że chronił moje włosy. Czy kupię ponownie? Nie wiem.


Avon, Naturals, Mgiełka do ciała. Przyjemna, ładnie pachnąca mgiełka. Świetnie odświeżała, przyzwoicie utrzymywała się na skórze. Z pewnością kupię ponownie.
Avon, Only Imagine... Świeży zapach, który w pierwszym momencie przypominał mi jedno z jabłuszek DKNY. Po zużyciu całej flaszki stwierdzam, że nie kupię ponownie w najbliższym czasie. Pod koniec zaczął mnie drażnić.


Nizoral, Szampon przeciwłupieżowy. Często do niego wracam i będę wracać. Dobry i skuteczny preparat w walce z łupieżem.
Dermika, Alabaster, Maseczka superwygładzająca z enzymami. Z hasłem superwygładzająca zupełnie nie mogę się zgodzić. Wygładzająca, owszem. Po zastosowaniu skóra była rozjaśniona, a jej powierzchnia wyrównana. Saszetka wystarczyła na 3 aplikacje. Z pewnością do niej wrócę.
Mincer, Maseczka rozjaśniająco-nawilżająca z ogórkiem i cytryną. O produkcie mogę napisać w zasadzie trzy rzeczy: melonowy zapach, średnie nawilżenie, super wydajność. Jedna z dwóch saszetek wystarczyła mi na 6 aplikacji.
Essence, korektor i baza pod cienie. Produkt mnie uczulił, niestety. Nie kupię ponownie.
La Roche-Posay, Effeclar K. Po zużyciu niewielkiej próbki nie mam zdania o produkcie, jedyne co zauważyłam to to, że jest wydajny i całkowicie wchłania się w skórę.
Linoderm Acne, punktowy krem do skóry trądzikowej. Krótka recenzja pojawiła się przy okazji postu o preparatach na problemy skórne (TU).

Uff... To już wszystkie produkty, jakie udało mi się zużyć od początku lutego do dzisiaj. 

W międzyczasie przyłączyłam się do akcji LakierowegoZawrotuGłowy, która polega na ograniczeniu zapasów i powściągliwości w zakupach. Zgodnie z założeniami, za zużycie 15 produktów mogę kupić w najbliższym czasie tylko 7 nowych. Czas pokaże, czy mi się to uda ;)

Pozdrawiam,
Kasia

10 komentarzy :

  1. Ogromne jest Twoje denko! Chętnie wyprobowałabym płyn złuszczający od Clinique. A ten krem do stóp z Marizy większość chwali :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje też niczego sobie ;)

      Płyn z Clinique jest drogi jednak wart (w mojej ocenie) każdej złotówki. Często w Sephorze widziałam mini zestawy za 30 zł z trzema krokami (każda z 3 tubek miała 30 ml-w sam raz na wypróbowanie).

      Mnie krem z Marizy całkowicie zawiódł... ale może jestem 'wyjątkiem potwierdzającym regułę'? ;)

      Usuń
  2. Hm, zastanowię się nad jego kupnem :). Nie wszystkim pasuje ten sam kosmetyk. Uważam, że trzeba samemu trochę poszukać i za bardzo nie sugerować się opinią innych, choć odkąd prowadzę bloga znajduję wiele fajnych kosmetyków i mam już kilka, które chcę wypróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mleczka rumiankowego z YR też używałam przez jakiś czas, bardzo je lubiłam podobnie jak i tonik z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toniku jeszcze nie miałam. Kiedyś przez przypadek kupiłam mleczko i tonik w jednym- to już nie było to :P Z tej wersji jestem bardzo zadowolona ;)

      Usuń
  4. Krem z Ziaji jest dość ciężki, sprawdzi się tylko przy zupełnie bezproblemowych cerach lub dopracowanej pielęgnacji. W innym wypadku po jakimś czasie faktycznie może zapchać. Nie jestem fanką kremów tego typu.
    Effaclaru K nie da się ocenić po zużyciu próbki, kosmetyki tego typu potrzebują zdecydowanie więcej czasu żeby pokazać swoje działanie. Nie używałam go jeszcze, ale kiedyś na pewno spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezproblemowej cery nie posiadam, a pielęgnacja w tamtym czasie była trochę nieunormowana. Prawdopodobnie to mogło wpłynąć na taką, a nie inną reakcję skóry. Kremy o konsystencji treściwszej stały się w ostatnim czasie moimi ulubieńcami w wieczornej pielęgnacji ;)

      Usuń
  5. mam perfumy z tej serii co co zużyłaś żel z YR o zapachu bzu ale jeszcze ich nie używałam szczerze mówiąc :) duże zużycie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam taką wodę, tylko malutką (20 ml) ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)